4 sposoby na to by być naprawdę szczęśliwym

Żyjemy w bardzo dziwnych czasach. Z jednej strony ostatnie kilkadziesiąt lat to czas niezwykle dynamicznego rozwoju, z drugiej zaś czujemy na sobie coraz większą presję, stres i w konsekwencji czego nie czujemy się szczęśliwi. Pomimo tego, że jeździmy wygodnymi samochodami, korzystamy z dobrodziejstw telefonów komórkowych, mamy ciepłe i przytulne mieszkania a na dodatek żyjemy coraz dłużej, wiele ludzi czuje, że w ich życiu brakuje prawdziwego szczęścia.

Na początek umówmy się – szczęście nie jest czymś co można kupić, przywłaszczyć, osiągnąć, dostać czy zdobyć. Prawdziwe szczęście jest w nas samych i tylko do nas zależy czy zechcemy posłuchać wnętrza własnego serca by to szczęście z nas samych wydobyć. Trudno jednak wierzyć w to, że można być szczęśliwym nie mając samochodu, fajnych ubrań, mieszkania ani stabilnej pracy. Zewsząd zalewają nas reklamy nakłaniające do zakupu, przekonując nas, że dany produkt zmieni nasze życie. To bzdura jakich mało. Niestety, dużo ludzi żyje w pogoni za czymś przez całe życie..

Jak zatem poczuć prawdziwe szczęście?

  1. Tu i teraz. Życie w teraźniejszości.
    Dużo osób nie potrafi cieszyć się obecną chwilą, lecz żyją w przyszłości lub w przeszłości. Co z tego, że podświadomie wiesz, iż powinieneś się cieszyć zawsze kiedy jesz obiad ze swoją rodzinę, jeśli w tym akurat momencie myślisz o pracy? Nie warto „zabierać ze sobą pracy do domu”, ponieważ takie postępowanie doprowadzi nas do załamania nerwowego. Jeśli jest sobota, ciesz się tym. Spędź czas z rodziną, ze znajomymi, wyjdź z domu, zrób coś co uwielbiasz robić. Wycisz swój umysł i postaraj się nie myśleć ZUPEŁNIE o niczym, tak aby poczuć magię teraźniejszej chwili. Obcowanie z naturą czy z rodziną to niesamowity sposób na to by poczuć spokój, radość i błogość.

    Nigdy nie dojdzie do sytuacji, że wszystkie światła w mieście zapalą się jednocześnie na zielono, a gwiazdy we wszechświecie nie stworzą idealnej konstelacji. Jedyne co masz w tej chwili to obecny moment. Dokładnie ta chwila w której czytasz te słowa. To co było minutę temu to już przeszłość – życie przeszłością nie ma sensu, gdyż już nie powróci. Przyszłość to nadzieja i przypuszczenia, z racji tego, iż nie wiesz czy jutrzejszy dzień nadejdzie.

  2. Bądź autentyczny. Nie okłamuj siebie ani innych.
    Sztuczność, zakładanie odpowiednich masek oraz odgrywanie jakiejś roli to idealna droga do tego, aby zatracić siebie i w dłuższej perspektywie zepchnąć całkowicie na bok to kim na prawdę jesteśmy. Bycie autentycznym z samym sobą jak i wobec innych osób to ważny czynnik, dzięki któremu nie czujemy na sobie presji w obawie przed pokazaniem tego kim tak naprawdę jesteśmy. Co najgorsze, sztuczność i kreowanie się na kogoś kim się nie jest jest często przez innych wyczuwalne, w konsekwencji czego nie jesteśmy postrzegani jako osoby wiarygodne. Spójne mówienie o swoich przekonaniach, marzeniach czy preferencjach to klucz do tego, aby inne osoby odebrały nas jako kogoś kim na prawdę jesteśmy.

    Nie zwalnia to również Ciebie, w wewnętrznym dialogu z samym sobą. Okłamywanie siebie samego, koloryzowanie informacji, niedotrzymywanie obietnic czy też unikanie problemów to niemalże pewna droga do braku szczęścia.

  3. Zrozum, że możesz kontrolować jedynie siebie.
    Najwyższy czas uświadomić sobie, że na większość rzeczy w życiu nie masz żadnego wpływu. Kiepska pogoda, nastrój Twojego szefa czy ruch na ulicach to rzeczy na które nie masz wpływu. Są osoby, które nie potrafią zrozumieć dlaczego w piątek o godzinie 16.00 na trasach wyjazdowych są korki czy też faktu, iż w styczniu czasami są siarczyste mrozy. Prawda jest taka, że to nad czym możesz w życiu pracować to Ty i Twój kręg wpływu, a każda jakakolwiek reakcja emocjonalna na rzeczy, które leżą poza Twoją kontrolą jest zbędna. Można ponarzekać na deszcz, sytuację gospodarczą czy też na to, że drożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że reagując emocjonalnie na coś na co nie mamy wpływu, często wyprowadzamy się z równowagi psując sobie nastrój. Denerwując się, stresując krzywdzimy tak naprawdę siebie. Korek uliczny nie zmniejszy się jeśli poślesz kilka mniej lub bardziej niecenzuralnych słów, a deszcz nie przestanie padać zaraz po tym jak przestaniesz grozić mu palcem.
  4. Balans w każdym aspekcie życia.
    Czas na pracę, miłość, rodzinę, hobby, przyjaciół, samorozwój czy duchowość powinien mieć każdy w swoim życiu. Zaburzając proporcje życiowego balansu stajemy się zestresowanymi, sfrustrowanymi osobnikami, którzy sami nie wiedzą czego chcą od życia. Bardzo dużo osób ucieka w pracę w momencie kiedy mają problemy z partnerką czy też z dziećmi. Nierozwiązany problem sam nie zniknie i klasyczne „zamiatanie problemu pod dywan” poprzez prace na nadgodziny na niewiele się zda. Aby człowiek czuł się naprawdę szczęśliwy musi zaspokajać swoje podstawowe potrzeby, a w tym leżą również potrzeba przynależności oraz potrzeba bliskości. Jeżeli czujesz, że w jakimś aspekcie swego życia nie jest do końca tak jakbyś chciał, zmień to.

    Nie bierz dodatkowej pracy na weekend, jeżeli Twój związek pozostawia wiele do życzenia czy też jeśli od dłuższego czasu nie odzywasz się do bliskich przyjaciół z którymi kiedyś miałeś świetny kontakt. Otwórz się na szerokość doznań i zamiast rozwijać się w jednym obszarze zadbaj o to by każda z Twoich potrzeb została zaspokojona. Pamiętaj, prawdziwych przyjaciół czy miłości nie da się kupić, więc zastanów się czy nie warto popracować w tych obszarach.

 

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Skupienie na wszystkim, tylko nie na sobie. Zaangażowanie się w to, co w tej chwili się robi(Patrz punkt pierwszy) w zupełności wystarczy. To wbrew pozorom wcale nie jest trudne do zrealizowania, ale uważam, żeby to w pełni zadziałało – trzeba mieć pod to dobry grunt(zaspokojenie potrzeb życiowych podstawowych – jedzenie, spanie) Jeśli nie masz zapewnionych podstawowych potrzeb życiowych nic straconego, trzeba wyłączyć naturalną potrzebę poczucia bezpieczeństwa. Co mam na myśli? Mam na myśli odwagę na poszukiwanie szczęścia nawet w obliczu braku jego gwarancji. Już samo takie poszukiwanie daje szczęście, ale to kosztuje, to kosztuje wiele niepewności i pójścia w nieznane. Fachowcy na to mówią ” wyjście ze strefy komfortu” – czyli opuszczenie strefy, gdzie czujemy się bezpiecznie (nawet w obliczu niezaspokojenia potrzeb życiowych ) niefachowcy na to mówią – jest ryzyko, jest zabawa( czytaj szczęście), nie zaryzykujesz nie wygrasz itp. Więc do boju, zrób to na co masz ochotę i poczuj przypływ szczęścia, jest ryzyko jest zabawa ( szczęście)!!!

  • Trochę się nie zgodzę. Jak nie masz zaspokojonych swoich potrzeb życiowych (mówmy wprost – prawdziwa bieda) , to rzucasz swoje nawet największe marzenia, by zarobić na chleb. Dziś mogę powiedzieć – nie jest idealnie, ale mogę „zaryzykować”. Każdy, kto jest naprawdę biedny tego na pewno nie powie – koncentruje się na tym, by przeżyć dzień. Że to bez sensu? Pewnie – sam nieraz powtarzałem, że gdyby nie pogoń za normalnością, na drogę sukcesu wszedłbym wcześniej.

    • Stawiasz dziwną diagnozę. Moim zdaniem osoby które nie mają niczego (zaspokojonych swoich potrzeb) dużo chętniej podejmują ryzyko (patrz na więzienie). To są osoby które podjęły ryzyko w negatywnym tego słowa znaczeniu.
      Jest psychologii takie coś w jak granica zdrowego myślenia. Dużo osób ją przekracza. Niektórzy świadomie w celu osiągnięcia czegoś więcej, inni w celu zaspokojenia potrzeb.

      • „Moim zdaniem osoby które nie mają niczego (zaspokojonych swoich potrzeb) dużo chętniej podejmują ryzyko”. Ryzyko podejmują głównie, tak jak podałeś przykład z przestępcami, Ci co „stoczyli się” – czy to finansowo, czy moralnie. Osoby, które np. mają dzieci i mimo wszystko pracują, ale im prawie wgl. nie starcza na opłaty i jedzenie, nawet jeśli są świadome, że powinny zaryzykować i może mają na to pomysł, nie zrobią tego. Nie oszukujmy się, wielu z nas w takiej sytuacji by nie zaryzykowało. ; )

        • Ech… Nie jestem pewien. Wydaje mi się, że właśnie wizja życia na tej granicy zachęca do ryzyka… Przynajmniej powinna (moim zdaniem).

          Gdy się jednak głębiej nad tym zastanawiam i szukam przykładów to jednak masz Damian rację… Dziwne i nienaturalne to troszeczkę. Nie sądzisz?

  • Zgadzam się z punktami 1, 3 i 4 (choć w tym 4 czasami może być ciężko znaleźć ten odpowiedni balans).
    Natomiast absolutnie nie mogę zgodzić się z punktem drugim. Uważam, że warto widzieć świat z pozytywnej strony – to pomaga w kontaktach osobistych i życiu codziennym. Co dadzą komuś zabiegi z punktów 1, 3 i 4 skoro ma zawsze smutny wyraz twarzy? Jak osiągnie szczęście w takim wypadku? Musi założyć tą maskę aby zmienić swoje życie choć odrobinę.

    • Michał Flisiuk

      No tak, to prawda. Pozytywne nastawienie to absolutna podstawa. 🙂

  • Naprawdę wartościowy wpis. Szczególnie punkt drugi, który według mnie zasługuje na naświetlenie, ponieważ to on stanowi magiczną bańkę między światem iluzji, a światem rzeczywistym.

    Niestety, ale człowiek wielokrotnie woli oszukiwać samego siebie, żeby tylko uniknąć cierpienia (i jednocześnie pozbawić siebie bodźców/energii do zmiany). Poszukiwanie Prawdy to podstawowa zasada, którą uznałbym jaką jedną z ważniejszych. Prawdy o samym sobie. Swoich słabościach, mocnych stronach, prawdziwych zainteresowaniach/pasjach.

    Wiadomo, przyjmujemy różne role w towarzystwie, grupie i społeczeństwie. Choć czasem zdrowe (ekologiczne) udawanie kogoś innego (np. jako część modelowania z NLP) może być dobrym wyjściem jako chęć nauczenia się pewnego zestawu strategii działania w życiu (np. pewności siebie). Oczywiście na początku sprawia to trudność i wygląda sztucznie, ale dając trochę gry aktora zwanego „Ja”, własnego stylu oraz osobistego charakteru wychodzi nam „prawdziwa” pewność siebie 😉

    W konsekwencji nawet z udawanego zasobu w końcu przekujemy go na swój sposób i zgodnie z własnym ja. Tu trochę dodamy, tam odejmiemy, to zamienimy i voila – mój własny sposób na konkretne działanie.

    Uważam, że szukanie Prawdy o nas samych w pewien sposób wymusi od nas balans/harmonię w życiu, umożliwi świadomą chęć cieszenia się procesem i uczestniczenia w działaniu, a kwintesencją tego wszystkiego będzie świadomość jasnego wpływu na własny i wewnętrzny świat 🙂

    Dziękuję za uwagę i cierpliwość 😀

    Pozdrawiam,
    Rai.

  • Beata

    Bardzo istotny jest dialog z samym sobą! Bo kto będzie wiedział jakie są nasze potrzeby, jeśli nie my sami? A prawda jest taka, że często człowiek sam nie wie, na czym właściwie mu zależy, czego mu potrzeba. Zadawanie sobie pytań i ODPOWIADANIE na nie ułatwi zachować balans i autentyczność, o których mowa jest we wpisie.

  • Anna

    Grunt to byc soba.

  • Myślę, że kluczem do szczęśliwego życia jest życie zgodne z WŁASNYMI pasjami. Ludzie, którzy zostali przez życie (ludzi, sytuacje) zmuszeni do wyboru drogi życiowej, która im nie daje wewnętrznej satysfakcji, nigdy tego szczęścia nie mogą odnaleźć.
    Obawiam się, że skupienie na chwili jest wtedy tylko chwilowym przerywnikiem frustracji 🙂