5 sposobów by żyć, nie egzystować

Jesteśmy coraz bardziej zabiegani. Mamy coraz mniej czasu, coraz więcej obowiązków i raz na jakiś czas siadamy zadając sobie pytanie: „Czy to jest właśnie życie, którego pragnę?”. Niezależnie od tego, czy odpowiedź jest pozytywna czy negatywna, zapoznaj się ze wskazówkami dotyczące tego, jak naprawdę żyć zamiast egzystować.

  • Doceń wspaniałe chwile, które przeżyłeś w swoim życiu.
    Tak bardzo potrafimy być wymagający od siebie, niejednokrotnie mając na swoim koncie przeszłość usłaną spektakularnymi sukcesami. Posileni żądzą permanentnego sukcesu, często zapominamy o tym, jak wiele udało nam się już osiągnąć i zapominamy o przeszłości. Spójrz za siebie i zobacz ile udało Ci się już zmienić w Twoim życiu. Zobacz i doceń efekty do jakich doszedłeś własną ciężką pracą. Przypomnij sobie każdą chwilę potu, każdą łzę, każdą godzinę spędzoną nad Twoim celem. Widzisz efekty? Było warto? Tak trzymaj.
  • Wybacz tym, którzy Cię skrzywdzili.
    Wiele osób nosi w sobie żale i bóle związane z tym, że ktoś ich skrzywdził w przeszłości. Często nasze żale są wymierzone w najbliższe nam osoby – rodziców czy partnera/partnerkę życiową i z reguły mamy do czynienia z tymi osobami na co dzień. Nosząc w sobie negatywne emocje w postaci żalu, gniewu, nienawiści tak naprawdę… ranimy samych siebie. Nie usprawiedliwiam osób, które Cię skrzywdziły, aczkolwiek pragnę uświadomić Ci, że największą krzywdę robisz sobie. To Ty odczuwasz gniew, to Ty odczuwasz ból, to Ty odczuwasz złość. Ta druga osoba z reguły nie jest świadoma faktu, iż Cię skrzywdziła. By oczyścić własne wnętrze z negatywnych emocji wybacz i zapomnij osobom, które Cię skrzywdziły. Pomożesz sobie. Uwierz.
  • Bądź sobą.
    Jak dużo znasz osób, które mówią, że życie to teatr lub gra? Z pewnością niejedną. Widzisz, dla pewnej grupy osób na ziemi, życie jest pewnym spektaklem, który trzeba odegrać w zależności od miejsca w którym się obecnie znajdują. W pracy wkładają maskę sumiennego pracownika, w domu grają twardego ojca, przy piwie z kumplami – pewnego siebie macho, który nie ma żadnych problemów. Wiesz co? Chrzanić to. Jesteśmy tylko ludźmi i nic co ludzkie nie jest nam obce. Wszyscy mamy problemy, słabości, wady, niedoskonałości. Kieruj się własnym sercem i bądź sobą. Jeśli jesteś mężczyzną i  uważasz, że nie możesz płakać, bo „faceci nie płaczą” – chrzań to. Nawet najsilniejsze jednostki mają chwile, kiedy mają gorsze samopoczucie.
  • Pokochaj siebie.
    Przeczytaj jeszcze raz poprzedni punkt. Jesteś człowiekiem i nic co człowiecze, nie jest Ci obce. Jeżeli nie zarabiasz jeszcze tyle pieniędzy ile byś chciał – nie oznacza to, że jesteś gorszy. Jeżeli nie jesteś jeszcze tak dobry jak byś chciał w dziedzinie w której się specjalizujesz  – wcale to nie oznacza, że jesteś gorszy. Jeżeli nie wyglądasz tak dobrze, jakbyś tego chciał – po raz kolejny – nie jesteś gorszy! Jesteś wyjątkową, unikalną, wspaniałą, niepowtarzalną jednostką. Pokochaj siebie. Spójrz w lustro. Zobacz jaki jesteś wspaniały. Jak doskonałe są Twoje oczy, nos, uszy, ręce, intelekt, pozostałe części ciała. Zauważ to, jak wspaniały masz uśmiech kiedy czytasz tą część artykułu i jak spontanicznie potrafisz się zaśmiać. Widzisz to? Jesteś najlepszy.
  • Miej czas na zabawę i przyjemności.
    Zobowiązanie się do osiągnięcia jakiegoś celu czy wyniku, często powoduje, iż się przepracowujemy. Posileni wizją szybkiego zysku – w postaci pieniędzy, prestiżu, uznania czy też awansu – zapominamy o tym, że w życiu trzeba zachować zdrowy balans. Nie jesteśmy robotami zaprogramowanymi na osiąganie wyznaczonych celów przez 24h, 7dni w tygodniu przez 365 dni w roku. Każdy z nas potrzebuje odpoczynku, „odmóżdżenia”, rozerwania się, podjęcia działań, dzięki którym na chwilę zapomnimy o naszej dotychczasowej pracy. Czasem warto wyłączyć komputer, wyjąć telefon, zadzwonić do osoby, z którą uwielbiasz się spotykać i zaproponować wspólne wyjście. Twoja produktywność ma swoje maksimum i im więcej pracy wykonujesz, tym mniej jesteś efektywny. To normalne. W życiu jest czas na pracę i na odpoczynek.

 

 

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Najlepszą zabawą i odpoczynkiem jest robienie tego, co się kocha i lubi. Pracoholizm nie jest zły, pod warunkiem, że pracuje się z pasją, która daje maksimum spełnienia. Pozdrawiam i dzięki za inspirujący artykuł.

  • Bogumił

    Dobry wpis, pokazuje to co oczywiste, jednak często pomijane- konieczność odpoczynku i relaksu, rozrywki, sama praca to nie wszystko. Przez zabieganie wielu tego nie zauważa..

  • fraszka

    niemożna w nieskończoność wybaczać, czasami po prostu – trzeba odejść. Nawet czując gniew i nie mogąc wybaczyć

  • Agata

    Witaj:)
    Ciesze się,że znalazła się osoba, która mówi takim językiem hehe..Czasami takie myśli tkwią gdzieś na dnie iii potrzebna jest osoba, która je wydobędzie:) To bardzo przydatne i pocieszające..Uczę się myśleć pozytywnie, a będąc na Twoim blogu- jestem na dobrej drodze:) Trzymaj się ciepło! Dziękuję za wszystko:)

    • Michał Flisiuk

      Dzięki za ciepłe słowa! 🙂

  • Świetny i inspirujący artykuł. Warto by dodać jeszcze do niego 2 punkty, które zdecydowanie polepszają wartość życia:
    – NAGRADZAJ SIĘ. Często podejmujemy się jakiś wyzwań, czegoś co jest naprawdę wymagające. Na przykład – przebiegnę maraton. Żeby przebiec te 42 km trzeba wcześniej sumiennie trenować, przygotowywać się do niego każdego dnia. Mała część społeczeństwa lubi tego typu rzeczy, bo wymagają dużo wysiłku. Większość osób albo w ogóle nie chce myśleć o wyzwaniach, albo podejmują je i przerywają w połowie drogi. Kiedy stawiamy sobie ambitne cele, a obok nich nagrodę za ich osiągnięcie, to zaczynamy traktować życie jak grę, jak coś przyjemnego. Lubimy dostawać prezenty za coś zasłużonego – czemu by więc nie nagradzać samych siebie? Przy okazji kiedy przychodzą myśli, żeby się poddać, mamy motywację działać dalej.
    – MONITORUJ SWOJĄ PRACĘ. Kiedy mamy do zrealizowania jakiś większy projekt, coś co wymaga wielu elementów często nie widzimy efektów swojej pracy zaślepieni wizją końcową. Wtedy zaczynają się myśli, żeby się poddać, bo „to przecież nie ma sensu”. Znajome? 😉 Sam tak miałem, że wielokrotnie (gdyby nie bliskie mi osoby) poddałbym się, kiedy do celu wystarczyło przejść „ostatnie kilka metrów”. Monitorowanie daje nam realne spojrzenie na efekty pracy i to jak wiele już osiągnęliśmy. To daje nam kolejnego kopa, poprawia samopoczucie i poczucie własnej wartości.

    Pozdrawiam! 🙂

    • Michał Flisiuk

      Słuszne uwagi Michale! Podpisuje się pod tym co napisałeś. 😉

  • Natalia

    Bardzo podobał mi się artykuł. Jednak jest tu wiele punktów, które będzie trudno zmienić, np. to wybaczanie komuś- ok, czas leczy rany, zapominamy o przykrych wydarzniach, a jeden element potrafi sprawić, że będziemy się jeszcze gorzej czuć niż zaraz po tym wydarzniu.
    A co do powiedzenia „chłopaki nie płaczą” to przypomniały m się słowa mojej dobrej koleżanki, która twierdzi, że mężczyzna to też człowiek i może się wzruszyć, zapłakać. A jak nie to jest to taki stalowy „men”, który nie zapłacze, bo zardzewieje :D. I ma rację.

    • Anet

      Z tym wybaczaniem to miałam na początku też straszny problem. Z czasem uświadomiłam sobie jednak, że żal względem drugie osoby po prostu mnie blokował nie pozwalał iść na przód.Dla tego postawiłam wszystko na jedną kartę szczera rozmowa z osobą, która sprawiła mi jakąś przykrość jak dla mnie była lekiem na całe zło. Często jest tak, że zrzucamy winę na drugą osobę lub okoliczności, a to duży błąd. Moim zdaniem nigdy nic nie dzieję się bez przyczyny… no ale tak lepiej jest po prostu zrzucić winę na drugą stronę to taki nasz ludzki odruch obronny.

  • Szczególnie gdy ktoś cały czas krzywdzi – trudno wybaczyć. Zdecydowałem się na ten fakt, wyciągnąłem rękę do zgody. Recepta była jedna. To jest moje życie i nie chce koncentrować się na negatywach. Zostawiłem tą osobę samą sobie. To była najbliższa rodzina. Trudne, ale czasami potrzebne.