8 rzeczy, które uświadomisz sobie po wylocie do Azji

Stojąc 13 marca, na chodniku tuż przed lotniskiem Chopina w Warszawie, nie wiedziałem czego się spodziewać. Myśl o tym, że za chwilę wsiądę w samolot, który zabierze mnie na drugi koniec świata, z jednej strony mnie ekscytowała, z drugiej zaś nie wiedziałem kompletnie co mnie czeka. Wiedziałem, że ta podróż odmieni moje życie, ale kim będę za miesiąc? Jak spojrzę na swoje życie? Jak zmienią się moje przekonania? Teraz z perspektywy dwutygodniowego pobytu w Polsce po moim powrocie, jestem w stanie przekazać Wam esencję tego, co zmieniło się we mnie po miesięcznym pobycie w Azji.

  1. Zaczniesz myśleć globalnie. 
    Pomimo tego, iż wcześniej podróżowałem po Europie to żaden z europejskich krajów nie otworzył mi tak szeroko oczu jak podróż na Filipiny. Jeśli miałbym to przedstawić na przykładzie, to Warszawa, czyli miasto w którym mieszkam porównam do bloku, a wylot do jakiegokolwiek europejskiego kraju będzie jak podróż po osiedlu, czymś co znasz doskonale. Podróż na inny kontynent był zupełnie nowym doświadczeniem. Inna strefa czasowa, inna waluta, inni ludzie, inne zachowania, inne wartości. Przed moją podróżą do Azji myślałem w kategoriach Polski, polskiego języka, polskich kobiet, polskiej kultury, polskiej mentalności. Nie wyobrażałem sobie życia w innym kraju, ponieważ żaden europejski kraj nie uwiódł mnie swoim wdziękiem. Filipiny i Singapur pokazały mi lepsze życie. Uśmiechniętych ludzi. Niższe ceny. Wspaniałą pogodę. Po raz pierwszy w życiu pomyślałem sobie: „Mógłbym tu żyć.”
  2. Zrozumiesz, że powiedzenie „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” jest brednią. 
    Przed wylotem wydawało mi się, że jestem szczęśliwy w swoim kraju i nie dopuściłbym do siebie myśli o przeprowadzce za granicę. Pierwszy raz w życiu – pomimo tego, że nie było mnie prawie 30 dni -nie tęskniłem ani razu za swoją ojczyzną. Ba, nawet nie myślałem o Polsce, ani nie byłem zainteresowany tym co się tam dzieje. Spadł samolot? Rząd podnosi podatki? Wybaczcie, ale kompletnie mnie to nie obchodzi! Azjatyckie kraje codziennie podsuwały mi nowe rodzaje bodźców, przez które czułem, że moja podróż mogłaby trwać wiecznie.
  3. Uświadomisz sobie, że pogoda ma znaczenie.
    Pomimo tego, że nie uzależniam nigdy swojego samopoczucia od pogody, o tyle jestem w stu procentach przekonany, że nieustanne ciepło i promienie słońca mają wpływ na samopoczucie. Zdałem sobie sprawę, że gdyby w Polsce nie było zimy, dni byłyby długie a temperatura nie spadałaby poniżej 20 stopni – malkontentów było by z pewnością mniej. Na Filipinach jest ciągle lato. Ludzie chcą się socjalizować, wychodzić z domu, jeździć na plaże, kąpać się w morzu. Mało kto wybierze ciepły fotel przed TV kiedy za oknem pogoda aż sama zaprasza nas na dwór.
  4. Zrozumiesz, że wszędzie jest dobro i zło.
    Dużo mówi się, że na Filipinach jest niebezpiecznie. Że mordują. Porywają dla okupu. Gwałcą. Czy w Polsce tego nie ma? Uświadomiłem sobie, że wszędzie na świecie, każdego dnia dzieją się rzeczy dobre i złe. Ktoś się rodzi, ktoś umiera. Ktoś dostaje prace, ktoś traci pracę. Ktoś słyszy słowa: „Kocham Cię”, a ktoś inny słyszy po raz ostatni wystrzał kuli z pistoletu. To od Ciebie zależy na czym będziesz się skupiać. My Polacy nie doceniamy tego co mamy i nasza mentalność jest ukierunkowana bardziej w negatywnym kierunku aniżeli w pozytywnym.
  5. Spojrzysz inaczej na Polskę.
    Polska w porównaniu do Filipin jest o wiele bardziej bogatym i rozwiniętym krajem pod kątem ekonomicznym. Nasze Państwo w podstawowym stopniu zapewnia nam opiekę i edukację w postaci darmowej szkoły czy wizyty u lekarza. Na Filipinach szkoły są płatne, bezpłatna edukacja jest kompletnie bezwartościowa. Bez prywatnego ubezpieczenia lekarze pozwolą Ci umrzeć na ulicy, a kiedy stracisz pracę, rząd nie zapewni Ci nawet miesięcznego zasiłku. Unia Europejska w porównaniu do biedniejszych krajów azjatyckich troszczy się o swoich mieszkańców.
  6. Zauważysz ciemne strony polskiej mentalności.
    My Polacy mamy w sobie za dużo negatywnych emocji. Nosimy w sobie zazdrość, złość, gnuśność, markotność. Brakuje nam luzu. Kiedy idziesz do sklepu w Polsce, mało który pracownik sklepu się do Ciebie uśmiechnie. Suche: „Dzień dobry”, albo i nie, jeśli Pani za ladą ma zły dzień lub przerwałeś jej malowanie paznokci i raczyłeś przyjść zrobić zakupy. O uśmiechu możesz zapomnieć, a o pytaniu w stylu: „Jak Panu mija dzień?” – nawet nie można pomarzyć. Tam pracownik sklepu, który zarabia najniższą krajową się uśmiecha. Jeśli na pytanie „how are you?” odpowiesz z uśmiechem, będzie z Tobą kontynuował rozmowę. Śpiewają sobie pod nosem kiedy leci znana piosenka w radio. Śmieją się, otwierają drzwi przed klientem mówiąc: „Dzień dobry”, „Do widzenia zapraszamy ponownie!”. Taka podstawowa rzecz jak obsługa w sklepie sprawia, że czujesz się dowartościowany. Firma docenia to, że robisz zakupy właśnie u nich.
  7. Jeśli jesteś mężczyzną – dowartościujesz się.
    Kiedy spacerując ulicami Manili łapałem kontakt wzrokowy z filipinkami, praktycznie zawsze kończył się uśmiechem. Przez pierwsze kilka dni byłem w szoku i nie mogłem się do tego przyzwyczaić. Z czasem jednak przywykłem i na mej twarzy spontanicznie każdego dnia malował się uśmiech. Dla azjatyckich kobiet nie stanowi problemu, żeby jako pierwsza rozpocząć rozmowę z mężczyzną, zapytać się skąd jesteś, a na odchodne rzucić Ci komplement, że jesteś nieziemsko przystojny.
  8. Nigdy nie spędzisz wakacji w Polsce.
    Zaraz po powrocie z Filipin wybrałem się do Trójmiasta, gdzie spędziłem w weekend w Sopocie. Mając jeszcze świeży obraz tego, jak mogą wyglądać wakacje na Filipinach, stwierdziłem, że nigdy więcej nie wydam złamanego grosza nad polskim morzem. Za obiad z rybą zapłacisz 50zł, za kwaterę rodem z PRL’u 80zł/doba, a taksówkarze zedrą z Ciebie ostatni grosz, jeśli będziesz wracać nietrzeźwy z imprezy. Nad Bałtykiem temperatura wody osiąga maksymalnie 18 stopni w lipcu. Podziękuję, wybieram Azję, gdzie poza biletami lotniczymi – wszystko jest tańsze.

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • LNS

    Miło bardzo się czytało ten wpis i utwierdzuło mnie w przekonaniu,że decyzja o wylocie do Tajlandii na jesień jest dobrym pomysłem 🙂 Jestem ciekaw czy dojdę do podobnych wniosków co Ty 🙂 Pozdrawiam !

    • motywacjablog

      Cudownie! Tajlandia jest na mojej liście jako kolejny kraj do odwiedzenia. Daj znać jak wrócisz. Powodzenia!

  • Marzy mi się wyjazd do Azji, poczuć ich niezwykłe wyciszenie i poznać bliżej ich kulturę. Prowadzisz ciekawy blog 🙂

    • motywacjablog

      Zachęcam! Warto. Dzięki. 🙂

  • Monika Szafrańska

    Może i ja się kiedyś wybiorę ;)? Wpis zachęca do wycieczek w świat 🙂 Ja zaczynam dopiero przygodę z Azją – zgłębiam jej kulturę, dużo czytam, chodzę na różne festiwale (najbliższy to chyba Fest Asia – 25 i 26 kwietnia w Warszawie), ogólnie, zanim się wybiorę do krajów azjatyckich, chciałabym dużo o nich wiedzieć:)

    • motywacjablog

      Naprawdę warto! Wbrew pozorom wyprawa do Azji nie jest taka droga. Bilety można dostać już za ~2.000zł a koszty życia na miejscu są nieporównywalnie niższe niż w Europie. 🙂

  • Aurora

    Masz rację, że wyjazdy na inny kontynent i spotkanie z jego inną kulturą zmieniają ludzi (i to w znaczącym stopniu). Sama miałam okazję niedawno być w Azji, trochę bliżej, bo Izrael, ale różnica między Europą równie ogromna. Ludzie są zdecydowanie bardziej otwarci i pozytywnie nastawieni, nie ma problemu w tym, żeby pogadać o bzdetach z przypadkową osobą na ulicy, mają pyszne sycące jedzenie :D, w szkołach nie ma tak wyraźnej hierarchii – do nauczycieli mówi się po imieniu, nikt nie ma problemu z jeżdzeniem z nimi samochodem itd itp. 😀 Owszem, są też i minusy mieszkania tam – ciągłe zagrożenie wojną, kontrole toreb/plecaków przy każdym budynku, plaży, centrum handlowym. Wiele miejsc (powiązanych z wydarzeniami biblijnymi) jest strasznie skomercjalizowane. Ceny także są dosyć wysokie. Ale to było tak naprawdę pierwsze miejsce, gdzie wcale nie interesował mnie „prawdziwy” dom, Polska i to wszystko – poprostu czułam się, jakbym trafiła do idealnego dla siebie miejsca; chciałam tam zostać 😀 I dodatkowo dzięki przyjaźnie nastawionym ludziom kompletnie zapomniałam na ten czas o swojej zaniżonej samoocenie czy fobii społecznej – nie było tam tych oceniających spojrzeń wśród ludzi 😀 (co z kolei wskazuje na kolejną istotną różnicę- tam problem „a co pomyślą ludzie” nie istnieje. Są bardzo tolerancyjni, muszą być przez mieszanke kultur w jakiej żyją (chociaż np nie wiedzą co to ekstra- i introwertyzm, i czymś dziwnym jest osoba która zachowuje się zupełnie cicho)).
    Mam nadzieję, że to nie była moja ostatnia podróż w tamtym kierunku 😉 I polecam taką każdemu, kto tylko ma możliwość!
    😀 !שלום

  • Ale czy nie jest trochę tak, że kupowanie tam taniego jedzenia jest tym samym co kupowanie tanich ubrań? Wykorzystywaniem tragicznej sytuacji materialnej i korzystaniem z taniej siły roboczej?