Brat, który nie potrafi poukładać sobie życia – jak mu pomóc?

Witam,

Mam problem z moim bratem. Postaram się to wszystko jakoś sensownie opisać.

Brat 5 lat temu skończył studia magisterskie na kierunku filologia polska. Po studiach nie mógł znaleźć pracy. W końcu dostał się na staż do urzędu skarbowego. Po zakończeniu stażu nie przedłużono mu zatrudnienia. Następnie dostał się na kilka miesięcy do szkoły do pracy na zastępstwie. Wraz z końcem roku szkolnego zakończyła się jego praca w tym miejscu. Znów został bez zatrudnienia. Dłuższy czas nie mógł nic znaleźć więc wyjechał do Anglii. Mieszkał tam z moja siostrą i jej mężem. Pracował fizycznie. Po niecałym roku zrezygnował z tej pracy i wrócił do Polski. Nie chciał być w obcym kraju. Po powrocie znów zarejestrował się w urzędzie pracy w naszym rodzinnym mieście. Pochodzimy z małego miasteczka i o pracę tam bardzo ciężko. Dlatego kiedy sama dostałam propozycję pracy w Bydgoszczy zaproponowałam mojemu bratu żeby przeniósł się ze mną i z moim chłopakiem do Bydgoszczy, bo tam będzie łatwiej o zatrudnienie.
Zgodził się. Przez rok wynajmowaliśmy razem mieszkanie. Liczyłam na to, że coś znajdzie i usamodzielni się. W tym czasie mój brat nie znalazł jednak nigdzie zatrudnienia. W końcu mój chłopak załatwił mu pracę u znajomego. Miał być magazynierem w firmie handlującej częściami zapasowymi do samochodów. Pracował dla nich ok. 3 miesięcy po czym odszedł. Stwierdził, że to nie dla niego. Od 6 miesięcy znów jest bez pracy.

W tym czasie ja i mój chłopak wzięliśmy ślub, kupiliśmy mieszkanie…

Pozwoliliśmy mu nadal z nami mieszkać, bo wiemy że jest w trudnej sytuacji. Ale nasza cierpliwość powoli się kończy. Mój brat ma 30 lat. Codziennie wstaje ok. 10-11.00 i spędza cały dzień przyklejony to telewizora i laptopa. Całymi dniami nic nie robi. Twierdzi, że wysyła CV, ale nikt się do niego nie odzywa. Tylko, że ja tego nie widzę, żeby szukał pracy. Siedzi przed laptopem i obstawia zakłady bukmacherskie. Tak płynie mu życie. Nie ma pracy, nie ma dziewczyny, nie ma gdzie się podziać. Prawie nie wychodzi z domu. Już drugi rok siedzi nam na głowie. Jesteśmy małżeństwem. Chcielibyśmy pobyć trochę sami, ale przecież nie mogę go wyrzucić z domu. Próbuję mu jakoś pomóc… Podsyłam mu oferty pracy, które znajdę w internecie. Namawiam go żeby poszedł poroznosić CV, wysyłam mu nawet linki do blogów takich jak Twój, żeby się zmotywował, żeby wziął się za siebie, bo ma 30 lat i nic nie osiągnął. Najbardziej denerwujące w nim jest to, że jemu taka sytuacja chyba pasuje. Kiedy podsyłam my różne linki wyśmiewa mnie. Kiedy mówię, żeby poszedł do galerii handlowej i zostawił CV w paru sklepach to mówi że „tam wszyscy składają CV i na pewno nie ma dla niego pracy”. Wszystko zwala na to, że w Polsce pracy nie ma i bez znajomości nic nie załatwi więc przestaje tej pracy szukać. Ma bardzo roszczeniową postawę. Sprawia wrażenie jakby uważał, że praca fizyczna jest poniżej jego godności, jakby należało mu się wysokie stanowisko, bo nie po to tyle się uczył, żeby teraz pracować fizycznie.

On ma trudny charakter. Zawsze uważał się za lepszego, sądził że osiągnie w życiu sukces. Teraz jego życie układa się całkiem inaczej niż chciał i chyba nie może się z tym pogodzić. Nie wiem co z nim zrobić. Tak już przyzwyczaił się do nic nie robienia, że nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. Wychodzi z założenia, że to nie jego wina, że nie ma pracy. Że tak już jest. I tak mija dzień za dniem. On siedzi zamknięty w pokoju w naszym mieszkaniu przyklejony do ekranu, a ja z mężem za ścianą frustrujemy się, że on nic z sobą nie robi i siedzi nam na głowie. On chyba nawet nie jest świadomy, że może być dla nas ciężarem, a ja nie potrafię mu tego powiedzieć. Boję się, że jeśli powiem mu żeby się wyprowadził to jeszcze bardziej się załamie. Z mężem nie rozumiemy jak mógł do tego dopuścić wszystkiego. Owszem sytuacja w Polsce jest trudna, ale i ja i mój mąż mamy taki charakter, że gdybyśmy tyle czasu siedzieli w domu bez pracy i widzieli, że raczej nie mamy perspektyw to próbowalibyśmy coś zmienić. Dokształcać się, uczyć się nawet we własnym zakresie nowych rzeczy, żeby samemu się trochę przekwalifikować i mieć co dopisać do CV. jemu takie zachowanie nawet przez myśl nie przejdzie, bo po co? „i tak nie ma dla niego pracy”. Jeszcze jedno. Brat cały czas jest zarejestrowany w urzędzie pracy w naszym rodzinnym mieście. Nie wiem po co. Kilka razy mówiłam mu, żeby zarejestrował się w PUP w Bydgoszczy, bo tu jest mnóstwo ofert pracy i prędzej mu coś znajdą. Zignorował mój pomysł. Jestem zdania, że on tak się przyzwyczaił do swojej sytuacji, że jest mu to na rękę. Jakakolwiek zmiana go przeraża. Szkoda tylko, że nie widzi tego, że ma 30 lat a niańczy go młodsza siostra. Czas płynie, on nic z tym nie robi, a ja nie będę się nim zajmować i trzymać go do końca życia pod swoim dachem.

Przepraszam za tak długi mail. Jestem juz tym wszystkim bardzo sfrustrowana. Nie potrafię znaleźć wyjścia z tej sytuacji. Nie potrafię zmotywować brata żeby zmienił swoje życie. Dla niego to nie ma sensu bo „nigdy nic się nie uda”. Wszystkie moje pomysły są dla niego albo głupie albo śmieszne. Już nie mam na to wszystko siły. On sobie beztrosko wegetuje a wszyscy wokół martwią się za niego.

Przepraszam za zadręczanie Cię tym wszystkim, ale nie mam do kogo się zwrócić. Co zrobić? Jak uświadomić mu to, że marnuje sobie życie na własne życzenie? On tego nie widzi. Jak pomóc znaleźć mu pracę?

Pozdrawiam,

Daria

Witaj Dario,

Przede wszystkim dziękuję za ten długi list, sytuacja którą masz w domu faktycznie nie jest zbyt ciekawa, jednakże postaram Ci się coś doradzić.

Gdybym był na Twoim miejscu na samym początku odbyłbym dość długą, lecz asertywną rozmowę z Twoim bratem. Na świecie żyją różne osoby, które w różny sposób interpretują pomoc innych ludzi. Jedni skorzystają nawet z najmniejszej formy pomocy po czym się odwdzięczą, inni zaś będą pasożytować na niej ile się da. Nie chcę oceniać Twojego brata, gdyż go nie znam, lecz śmiem twierdzić, iż Twój brat jest typem lenia, któremu jest po prostu pod Twoim dachem wygodnie. Ty nie chcesz dać po sobie poznać, że ta sytuacja Cię wkurza, liczysz po cichu na to, że się domyśli, jednakże to czy Twój brat domyśli się czy nie pozostaje jedną wielką niewiadomą. Mieszka z Tobą tyle czasu, warto ustalić jakieś zasady.

Rozmowa powinna wyglądać mniej więcej tak:

– Szanuję Cię i kocham, gdyż jesteś moim bratem, lecz nie mogę Cię niańczyć i utrzymywać. Nie mogę dawać Ci w nieskończoność przysłowiowej „ryby”, bo dopóki sam nie nauczysz się w jaki sposób posługiwać się wędką i samemu je łowić – będziesz nadal głodny.

– Nie zrozum mnie źle, jednakże jesteśmy młodym małżeństwem i potrzebujemy nieco więcej przestrzeni. Nie przeszkadza nam fakt, że z nami mieszkasz, jednak to, że nie pracujesz, całymi dniami siedzisz w domu a Twoje życie ucieka Ci przez palce. Martwię się o Ciebie i obawiam się, że pomagając Ci, oferując Ci mieszkanie robię Ci de facto krzywdę, bo nauczyłeś się, że zawsze w życiu ‚jakoś to będzie’. Jak nie u matki, to u siostry, jak nie u siostry to u kogoś innego.

– Możemy zaoferować Ci pomoc, możesz tutaj mieszkać do X (wyznacz datę). Będzie to wystarczająca ilość czasu na to, żebyś mógł znaleźć pracę, odłożyć trochę pieniędzy i wynająć sobie jakiś pokój czy małe mieszkanie. Jednakże, po upływie tej daty chcielibyśmy, abyś się wyprowadził. Masz 30 lat, nie możesz mieszkać z siostrą. Myślałeś o znalezieniu dziewczyny? Co z pracą? Jaki masz plan na życie?

– Odrzuciłeś wszystkie prace jakie pomogliśmy Ci znaleźć. Skoro uważasz się za lepszego, bardziej inteligentnego, bardziej ambitnego od innych to wytłumacz mi proszę, dlaczego inni jakoś pracują i zarabiają pieniądze, a Ty siedzisz na czterech literach i oglądasz telewizję?

– Nie potraktuj tego jako atak personalny, lecz spójrz na swoje życie. Gdybyś chciał zachować obecny stan rzeczy – mieszkanie w komfortowym, ciepłym pokoju + oglądanie całymi dniami TV, musiałbyś mieć na to pieniądze. Na chwilę obecną Twoje życie wygląda tak a nie inaczej, ponieważ oferujemy Ci bezinteresowną pomoc. Niestety, to się skończy i jak wtedy będzie wyglądało Twoje życie?

Generalnie rzecz biorąc, wydźwięk tej rozmowy ma wywrzeć na nim lekką presję co do tego, że obecna sytuacja wcale WAM się nie podoba i dajecie mu jakiś termin, żeby coś z tym zrobił. Niech powie, jaki ma plan w takiej sytuacji. Nie krytykuj, nie rozpętaj emocjonalnej kłótni, lecz szczerze, otwarcie i z ciepłym sercem uświadom go, że obecna sytuacja jedynie go KRZYWDZI a nie mu pomaga. Zapytaj go, jak on sobie wyobraża życie za 3 lata, 5 lat, 10 lat? Ty urodzisz dzieci, on prędzej czy później będzie musiał się wyprowadzić. Co wtedy?

Zapytaj go, czego potrzebuje. Być może Twój brat ma jakiś problem ze samym sobą i nie chce o tym rozmawiać. Zapewnij go, że jesteś osobą której może ufać, która chce dla niego jak najlepiej i jeżeli potrzebuje Twojej pomocy – może na nią liczyć. Podkreśl, że i tak dużo robisz, bo dajesz mu darmowe lokum, wysyłasz mu oferty pracy, jednak to się kiedyś skończy i zostanie z tym sam, więc warto, żeby się na to przygotował.

Reasumując, myślę, że delikatne sugestie na temat tego, co Twój brat planuje dalej w życiu niewiele pomogą. Ja bym wybrał opcję asertywnej rozmowy, gdzie Ty i Twój mąż dajecie konkretną datę do której Twój brat może mieszkać i jest to czas inkubacyjny, tak by odnalazł się w dorosłym, odpowiedzialnym życiu.

Co do materiałów dotyczących pracy, podsyłam listę linków, które koniecznie trzeba przeczytać!

Jak odnaleźć się na rynku pracy bez doświadczenia zawodowego

Jak znaleźć pracę w mniej niż 2 miesiące cz 1 i część druga

Powodzenia!

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • A za co ten gościu żyje? Bo jakby nie miał co jeśc i gdzie mieszkać to szybko by się zmobilizował 😉

  • Tak długo jak będzie mógł bezpiecznie mieszkać z wami tak długo ta sytuacja nie będzie go męczyła. Najlepiej zrobić tak jak pisze Michał – wyznaczyć mu datę do której może z wami mieszkać. Albo co lepsze, powiedzieć, że ma się dokładać do czynszu i opłat. Bo chyba to wy go utrzymujecie. Stary koń a utrzymuje go siostra. Przykre. Smutne.

  • Ciekawostka – facet z możliwościami siedzi i czeka na cud. Mocno się obawiam, że to efekt wielu lat złej postawy osób, które go otaczały, przyzwyczaił się do tego, że tak można żyć, trochę boli, ale nic poza tym. Spojrzę na temat z drugiej strony. Mam siostrę, która uznawała, że wie lepiej, że to ona będzie sugerować mi pracę i zasady. Nie mieszkałem u niej i buntowałem się przeciwko temu wszystkiemu. Efekt był dziwny – to ja byłem ten zły, a ona dobra. Również rzucałem prace, które mi załatwiała, niektórych nie przyjmowałem, ale od początku postanowiłem sobie – żadnej jałmużny, wysilonej pomocy. Dorabiałem zarabiałem, czasem biedowałem, ale miałem swój honor. Poukładałem sobie życie, mam żonę, coraz lepszą sytuację, ale problem z siostra pozostał. Pojawił się dział spadku po ojcu – komplikuje do dziś, uznając, że wie lepiej. Nie chce wyrównać podziału uznając, że pieniądze stracę, a w najlepszym wypadku oddam żonie ( a wiec stracę) Mało tego – wertuje internet wpisując moje dane, by sprawdzić, czy przypadkowo nie robię czegoś złego, internet w końcu to zło …. Wpływa na moje życie, choć od 5 lat widujemy się tylko w sądzie na sprawach spadkowych. Nie kontaktuje się bo wiem jedno – do końca życia będzie mnie uznawać za gorszego, a ja się wcale taki nie czuję. Do końca życia będzie chciała decydować, zapominając, że mam ponad 30 lat…

    Dlaczego to piszę? Spójrz na siebie. Użalasz się nad bratem. Jest dorosły. Nie podpowiadaj rozwiązań, ale zmuś go do działania. Żądaj dorzucania się do rachunków, nie pozwalaj na zbyt swobodne zachowanie. Wyjedźcie na wakacje, mówiąc bratu – nasze mieszkanie, jedziemy, zniknij na dwa tygodnie. Pożyczaj pieniądze, ale żądaj zwrotu. Jednym słowem zmuś go do działania. Nie pomagaj mu szukać pracy, nie zastanawiaj się nad jego życiem. W życiu trzeba być trochę egoistą. Trzymasz brata pod parasolem, a on się cieszy, ze nie pada. Jeśli parę razy zmoknie – pomyśli. Pomóc możesz, ale tylko wtedy, gdy rzeczywiście będzie chciał coś zmienić. Coś, to nie znaczy „szukam pracy więc działam”. Żądaj efektów i przypomnij bratu, że dowód osobisty odbierał sporo lat temu i jest dorosły. Mówiąc wprost – nie miał w życiu źle i nie jest w trudnej sytuacji. On ta sytuację buduje, a Ty, takim postępowaniem mu w tym pomagasz.