Czy jesteś wdzięczny za wszystkie złe chwile, które daje Ci życie?

Przedwczoraj poszedłem pobiegać. Jak to zwykle bywa, założyłem dres, słuchawki na uszy, włączyłem ulubioną muzykę i poszedłem biegać. Byłem lekko zawieszony po całym dniu pracy, toteż nie planowałem trasy z dokładnością co do jednego metra, lecz posilony kilkoma łykami zielonej herbaty zacząłem po prostu biec. Przed siebie. Po kilkudziesięciu metrach w mojej głowie pojawiły się przemyślenia.

Czy jesteś wdzięczny za wszystko co Ci się przytrafia?

Wszystko co w Twoim życiu się dzieje, jest bezcennym doświadczeniem, za które powinieneś dziękować. Tak wiele osób wartościuje rezultaty, które osiągają w życiu na lepsze czy gorsze, jednak patrząc z nieco innego punktu odniesienia KAŻDE doświadczenie czegoś uczy.

Na przykład jeśli jesteś grubym, zapyziałym, nieogarniętym, zakompleksionym, zarośniętym gościem bez życia, który poza 19′ ekranem monitora nie widzi kompletnie nic, to wiedz, że coś się dzieje. A dzieje się to, że pewnego dnia w Twoim życiu frustracja Cię przerośnie, bo dojdziesz do wniosku, że zmarnowałeś ostatnie kilka lat swojego życia i poza wysokim levelem w grach RPG nie masz absolutnie nic. Masz wtedy dwa wyjścia:

  1. Użalać się nad sobą, zagłuszać w sobie realny problem używkami/wymówkami.
  2. Zmienić swoje życie.

Życzę Ci z całego serca, że jeśli jesteś w takim punkcie, aby życie kopnęło Cię z całej siły w tyłek. Dzięki temu się odbijesz i zaczniesz piąć się w górę. Zmiana z desperacji, to najlepsza forma zmiany, uwierzcie mi.

Musisz odbić się od dna

Znam wiele osób, które w swoim życiu przeszły ogromną metamorfozę. Z niepewnego siebie, zakompleksionego chłoptasia w mężnego faceta, który wie czego chce od życia. Sam kiedyś taki byłem. Uwierzcie mi, nie chcielibyście mnie poznać z czasów liceum. Wiem jednak, że ta cała frustracja, którą nosiłem w sobie, te wszystkie kompleksy, porażki, gorzkie chwile zwątpienia były mi cholernie potrzebne. Czułem się podle, źle, beznadziejnie i dzięki temu postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. Moje problemy na tle relacji damsko-męskich były czynnikiem zapalnym, które to wepchnęły mnie w ocean beznadziejności. Miałem wybór. Albo utonę jak ostatnia pizda, albo zacznę machać swymi rękami ze wszystkich sił, aż w końcu nauczę się pływać.

Wybrałem drugą opcję. 

Dziękuję całemu światu/Bogom/sile wyższej za to, że mogło mnie spotkać tak podłe uczucie. Jestem cholernie wdzięczny, że było mi dane odczuć na własnej skórze jak to jest, kiedy nie masz prawdziwych przyjaciół, każda kobieta Cię zlewa, a Ty siedzisz zamknięty w swoim introwertycznym świecie i jesteś nieziemsko wkurwiony na to, że Twoje życie wygląda tak a nie inaczej.

To był mój motyw. Zaraz po nim nastąpiła akcja. Zmiana życia o 180 stopni. Nie poddałem się, bo nie miałem wyjścia.

Każda porażka to mały sukces

Jeśli jesteś przeciętną osobą wychowaną w tradycyjnej polskiej rodzinie, z pewnością cieszysz się tylko ze swoich sukcesów, a wstydzisz się porażek. To błędne nastawienie. Każda porażka – z pozoru negatywne doświadczenie – czegoś uczy.

Weźmy dla przykładu błahą rzecz jaką jest skosztowanie alkoholowych trunków przed ukończeniem 18. życia co jest w Polsce nielegalnym procederem. Z pewnością słyszałeś od rodziców setki razy, że nie wolno Ci wypić nawet piwa przed ukończeniem pełnoletności. Jeśli jesteś zdrową, ciekawą osobą, z pewnością zdarzyło Ci się posmakować jak to jest napić się napoju alkoholowego. Mi się zdarzyło nawet raz przeholować i pół mojego następnego dnia spędziłem nad muszą w ubikacji. Zatrułem się i czułem się podle.

Można oceniać, że było to głupie, nierozsądne, szczeniackie zachowanie. Być może, nie oceniam. Ja dzięki temu doświadczeniu wyciągnąłem lekcję, żeby z tego typu używkami uważać i najlepiej nie pić ich wcale, a jeśli już to umiarkowane ilości. Musiałem znaleźć się na dnie, odczuć na własnej skórze konsekwencje zatrutego organizmu, żeby zrozumieć, że moje zachowanie było głupie. Wyciągnąłem wnioski i stałem się mądrzejszy. Lekcja w formie sromotnej porażki czy całkowitego upadku, to najlepsza lekcja jaką możesz dostać od życia.

Za każde doświadczenie w moim życiu jestem wdzięczny. Uwielbiam odnosić sukcesy, zgarniać pochwały od innych, czuć poklepywanie po plecach, ale nie uzależniam się tylko od sukcesów. Porażki, upadki, gorsze dni też są potrzebne. Czasem potrzebujemy znaleźć się na dnie, żeby spojrzeć na siebie i swoje życie z innej perspektywy.

Po każdej deszczowej porze wychodzi słońce. Po każdej zimie, przychodzi wiosna. Po każdej sromotnej porażce wyciągniesz lekcję i spróbujesz działać lepiej, mądrzej, efektywnej. Doświadczenie wyciągnięte z porażek, to najlepsze co mogło Ci się przytrafić w życiu. Gdybyś nie popełniał błędów, to dziś nie umiałbyś chodzić, bo będąc małym brzdącem wielokrotnie potykałeś się o własne nogi. Wielokrotnie będziesz się potykać, przewracać, upadać, za każdym razem wstaniesz i z upartością osła konsekwentnie będziesz dążyć do swego celu.

PS. Przemyślenia były dość długie. Tego dnia przebiegłem dość sporo . 7,4 km w 40 minut.

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę, że jakaś porażka, która właśnie nam się „przydarzyła” czegoś nas nauczy i będziemy w przyszłości za nią dziękować.

    To przychodzi (niestety) po czasie, ale zawsze dobre i to.

    Właśnie przypomniałem sobie kilka takich porażek i … faktycznie, czegoś mnie w życiu nauczyły 😉

  • Klaudia

    Jak to stare przysłowie mówi, jeślibyś wiedział, że upadniesz to byś usiadł. Najlepiej a zarazem najsmutniej jest uczyć się na swoich porażkach.

  • nie wiem czy jestem wdzięczny za złe chwile, jestem wdzięczny za wszystkie chwile. Żadnej z chwil swego życia nie mogą nazwać złą, każda jest inna, jedna mniej drug bardziej ciekawa, ale na pewno nie jest zła 🙂

  • Artykuł ten przypomniał mi wystąpienie duchownego Fabiana Błaszkiewicza, który był duchownym czy nadal jest, w każdym razie komuś z kościoła nie spodobało się to o czym mówił. W wystąpieniu do którego dam linka podawał wiele ważnych przykładów odnośnie męskości i chrześcijaństwa, ale w odniesieniu do Twojego wpisu mam na myśli jedną rzecz – wystawianie nas na próbę przez Boga (każdy to osobie tłumaczy na swój sposób, ale dla mnie osobiście taka argumentacja ma sens mimo że nie jestem praktykujący, ale szanuję).
    http://www.youtube.com/watch?v=YBgqVuDGDWE

    Fragment od 1:15:00 Polecam gorąco. Warto wysłuchać do końca.

  • Zgadzam się że porażki uczą pod warunkiem, że się jest otwartym na naukę. To trudna sztuka i wymaga dużej pokory. Ja osobiście uważam ze porażki uczą a sukcesy wzmacniają i motywują. Jedno bez drugiego nie może istnieć. Trzeba świadomie do tych zdarzeń podchodzić. Takie artykuły zwiększają tę świadomość:)
    Dzięki i gratuluję przebiegniętego dystansu (długości, czasu i efektu w postaci artykułu:)

  • Beata

    W życiu spotkałam się z wieloma złymi chwilami. Zauważyłam, że im jestem starsza , tym więcej wniosków wysuwam i opieram się na powiedzeniu „nie ma tego złego…”.
    Są jednak takie chwile, które wolałabym nie przeżywać. Przykładem może być śmierć mojej przyjaciółki. Niestety za takie chwile nie jestem wdzięczna losowi, nie umiem wyciągnąć wniosków i nie mogę się z tym pogodzić.

  • Za wszystkie chwilę powinniśmy być wdzięczny, Edison 10 tyś razy próbował stworzyć żarówkę i mu się udało – zapytany przez dziennikarza czemu się nie poddał – powiedział, że jest ponad 5000 razy bliżej znalezienia właściwego rozwiązania, to ogromny sukces! Trzeba odwrócić formułę szczęścia 🙂
    Znajdziecie o tym jutro wpis na moim blogu, a tymczasem polecam dwa arty o motywacji:

    polecam i zapraszam do czytania 🙂