Dlaczego warto zaprzyjaźnić się z porażką?

Programowani od najmłodszych lat na sukces, staramy się ‚wygrywać’ za wszelką cenę. Najpierw oceny w szkole, później w pracy i w życiu prywatnym. Życie i otoczenie programuje nas na osiąganie pełnych sukcesów i kiedy pojawia się porażka, nasze samopoczucie drastycznie spada. Czy taki ‚program’ jest odpowiedni?

Człowiek jest tak skonstruowaną osobą, że bardzo szybko przyzwyczaja się do tego co go otacza. To gdzie pracuje, ile zarabia, z jakimi ludźmi się zadaje, co spożywa w przeciągu dnia, jak spędza swój wolny czas. Te wszystkie czynności regularnie powtarzane po pewnym czasie stają się nawykami. To oczywiste. Teraz chciałbym, żebyś spojrzał na jedną, bardzo istotną rzecz.

Pojęcie sukces. Jak od najmłodszych lat społeczeństwo ukazuje nam definicję sukcesu? Sukces daje szczęście, satysfakcję, spełnienie, korzyści materialne. Musisz osiągać sukcesy, żeby mieć fajne i pełne życie, a porażki to coś złego. O ile na pierwszy rzut oka tak zdefiniowane pojęcie sukcesu jest OK, o tyle stawia nas to w zero-jednynkowej sytuacji. Jeśli osiągniemy sukces – wygramy, jeśli odniesiemy porażkę – przegraliśmy. A w zdecydowanej większości przypadków wcale tak nie musi być!

Zainspirowany przemową jednego z prelegentów tegorocznego TED’a, uświadomiłem sobie, że o wiele zdrowszym, fajniejszym i z pewnością bardziej budującym podejściem jest ‚ability to fail’, czyli w wolnym tłumaczeniu ‚możliwość porażki, zdolność do porażki’. Co rozumiem pod tym pojęciem?

Przykładowo Twoim największym celem jest dostanie się na prawo na najlepszej uczelni w Polsce. Uczysz się, chodzisz na korepetycje, pochłaniasz książki jedna za drugą, odpuszczasz swoje życie towarzyskie tylko po to by zostać w przyszłości prawnikiem. Przychodzi matura, jesteś cholernie zestresowany, ponieważ nie możesz tego spieprzyć. Musisz wygrać. Programujesz się na wygraną i nie widzisz innej możliwości. Na maturze okazuje się, iż egzamin był cholernie trudny, do tego stres dał Ci się we znaki, paraliżując niemalże cały Twój umysł. Po oddaniu prac zaczynasz panikować, ponieważ wcale nie jesteś pewien tego, czy egzamin poszedł Ci dobrze. Nie możesz tego do siebie przyjąć, robisz sobie wyrzuty, a na myśl tego, że musisz rodzicom przekazać niezbyt dobrą nowinę dostajesz drgawek – przecież wiesz, że nie możesz ich zawieść. W dniu odebrania wyników okazuje się, że niestety egzamin nie poszedł Ci najlepiej i Twoje życie się wali. Wpadasz w depresję, jesteś rozbity, ponieważ zawiodłeś zarówno samego siebie jak i rodziców. W akcie desperacji postanawiasz iść na płatne studia zaoczne, spada Ci samooocena i o byciu prawnikiem zapominasz raz na zawsze.

Dlaczego powyższy scenariusz jest zły? Nie został wzięty czynnik ryzyka. Scenariusz nastawiony był na jeden cel – wygrać, co jest podejściem ryzykownym.

Domyślam się, że kiedyś zetknąłeś się z motywacyjnymi historyjkami wielkich strategów, którzy płomienną przemową uświadomili swoim żołnierzom, że muszą wygrać, ponieważ nie ma innej opcji. Ja wiem, motywacyjne historyjki są fajne, ale żołnierz na wojnie nie ma zbytniego wyboru; albo walczy ze wszystkich sił i wygrywa albo ginie. Ty masz wybór. Tworzysz jedynie iluzje, iż go nie masz.

Jak mógłby wyglądać powyższy scenariusz?

Rozsądny przyszły student bierze kartkę papieru i kreśli plany na następny rok. Jego marzeniem są oczywiście studia prawnicze, ale wie, że jest to niezwykle ciężkie i, że może się nie udać. Pomimo tego, iż zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji postanawia zrobić co tylko może, aby osiągnąć cel. Ustala ile będzie się uczył, jakie książki przeczyta, jakie kursy zrealizuje. Podkreśla cały swój plan kreską i pod nim pisze pytanie: ” Co się stanie jeśli się nie powiedzie?” Tutaj zatrzymuje się na chwilę i myśli, po czym dochodzi do wniosku, że skoro mu się nie uda, nie chce iść na inne studia i postanawia zrobić sobie rok przerwy. Przez następny rok będzie pracować na etacie, przygotowywać się na nowo do matury, poznając przy tym masę ludzi i poszerzać swoje horyzonty myślowe. Nasz bohater wyciąga białą kartkę na której pisze ‚ Oczekuję najlepszego, ale jestem przygotowany na wszystko. Nic w moim życiu nie dzieje się bez przyczyny’ i wiesza nad swoim biurkiem. Za każdym razem kiedy myśli o studiach prawniczych, czyta na głos powyższe sekwencje. I co dzieje się po maturze? Jeśli egzamin napisał dobrze, idzie na studia, jeśli nie też nic wielkiego się nie dzieje, bo przygotował plan i na taką okoliczność. Wyciąga wnioski dlaczego się nie powiodło, poprawia swoje działanie i próbuje ponownie pracując przy tym na etacie i robiąc sobie rok przerwy.

Dlaczego drugi autor się nie łamie, nie spazmuje i nie popada w depresje? Bo wykształcił w sobie możliwość porażki. Takie podejście daje wolność emocjonalną, ponieważ wszystko co się dzieje zostało wcześniej zaplanowane. Zabezpieczył się w możliwie najlepszy sposób i pokornie żył ze świadomością, iż może spotkać go porażka..

…A czy wolność emocjonalna, duchowa i uczuciowa nie jest w tym wszystkim najważniejsza?

Sam odpowiedz sobie na to pytanie.

 

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Samo słowo porażka jest bezpłciowym słowem. Tak naprawdę nie oznacza nic. To emocje powodują, że większość osób przypisuje temu słowu same najgorsze rzeczy. Właśnie przez emocje często po porażce czujemy się zawiedzeni, że nie udało nam się czegoś osiągnąć.
    Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. 🙂

    Osobiście od pewnego czasu, gdy te przekonanie we mnie dojrzało nie mam jakichś wielkich dołków. Świadomość tego co daje mi porażka pozwala wiedzieć co jest jeszcze do poprawy.
    Pozdrawiam,
    Daniel

  • Porażka i błąd dla wielu to słowa o tym samym znaczeniu. Osobiście uważam, że błąd może być najlepszą lekcją w życiu. Jednak między błędem i porażką jest tylko jeden krok.

    Lekcja, wyciągnięta z błędu jest twoim sukcesem. Błędy popełniamy wszyscy, dlatego tym bardziej warto uczyć się na cudzych. Znajdź osobę, która przekaże ci wiedzę, opisze własne doświadczenia. Jeżeli skorzystasz z tych lekcji masz większe szanse osiągnięcia sukcesu.

    Nie oceniaj ludzi, oceniaj ich zachowanie. Doceń ich działanie, związane z naprawą błędu. Nie ważne ile razy upadłeś, ważne, czy wstajesz i dążysz do celu!

    więcej na ten temat napisałem na swojej stronie, pod tym adresem http://zainwestujwsiebie.com/2011/11/21/jak-sie-uczyc-na-bledach/
    znajduje się cały tekst pod tytułem Jak się uczyć na błędach?

    Zapraszam również do wyrażenia swojego zdania:)

    Pozdrawiam
    Maciej Kozubik
    Coach i Trener Biznesu