Fast-food’owy styl życia

W roku 1940 otwarto pierwszą restaurację typu fast-food – McDonald’s, który zrewolucjonizował sposób odżywiania się Amerykanów. Nowy biznes oferował proste produkty, w niskiej cenie dostępne niemalże od ręki. W roku 2013 fast-foodowy biznes wygenerował sprzedaż na poziomie 660 miliardów $, a trend jest ciągle wzrostowy. Odnoszę wrażenie, że obecność fast foodów na świecie zmieniło myślenie ludzi w kontekście wielu dziedzin życia. Dziś wszyscy chcemy zaspokoić swoje potrzeby szybko, tanio i wygodnie.

Fast foodowe pieniądze

Lubimy się okłamywać, że łatwo jest zarobić miliony a nakład pracy wcale nie jest potrzebny. Dziwi mnie naiwność ludzi, którzy są w stanie powierzyć oszczędności swojego życia w biznes pokroju Amber Gold, który oferował niebywałe zwroty z inwestycji w krótkim czasie. Każdy rozsądnie myślący, logiczny człowiek zastanowi się pięćdziesiąt razy przed „okazyjną inwestycją” o „nieprawdopodobnej stopie zwrotu”.

Dlaczego ludzie są tak naiwni? Dlaczego tak dużo osób potrafi wmówić sobie, że sąsiad, który prowadzi jakąś firmę dorobił się w prosty i szybki sposób, kiedy nawet nie mamy pojęcia ile godzin poświęca na swój biznes?

Dziś chcemy mieć wszystko szybko, tanio i jak najlepiej. Jesteśmy niecierpliwi, nie potrafimy poczekać kilka lat by zebrać owoce z inwestycji. To dlatego biznesy takie jak piramida finansowa zawsze znajdą naiwnych inwestorów, którzy zaufają niczym małe dziecko, że taka okazja może się już nie powtórzyć.

Gdyby dochodzenie do bogactwa było łatwe, lekkie, przyjemne i nie okupione żadną pracą, wszyscy byliby milionerami. A niestety statystyki są zgoła inne, bowiem według „Gazety Prawnej” w Polsce w roku 2012 mieliśmy niewiele ponad 13.000 osób, których dochód przekroczył 1 mln złotych.

Szybkie relacje

Pokolenie młodych osób, tych poniżej 30 roku życia, podobno jest pokoleniem o zawyżonych oczekiwaniach względem przyszłego partnera/partnerki życiowego/życiowej. Kiedyś ludzie potrafili czekać tygodniami na list od ukochanej osoby, a dziś nie odpisanie na SMS’a lub nie odebranie telefonu komórkowego jest zbrodnią przeciwko ludzkości. Dodajemy ludzi do znajomych na Facebooka, tydzień później ich usuwamy. Wchodzimy w związki, które kończą się w ciągu kilku miesięcy.

Oczekujemy zbyt wiele, dajemy z siebie zbyt mało. Jesteśmy ostrożni, nieufni, podejrzliwi, egoistyczni. Relacje ewoluowały w układ będący umową opierającą się na wzajemnych korzyściach. Rozrzucamy słowa tak ważne jak „Kocham Cię” na lewo i prawo, zaniżając jego wartość do tandetnego napisu na pocztówce walentynkowej.

Zaufanie jest dziś na wagę złota, przecież bezpieczniej jest wieść życie singla, wtedy nikt nas nie zrani. Nauczyliśmy się wierzyć w to, że życie singla jest zbawieniem XXI wieku, a wieczorem wpatrzeni w sufit czujemy potrzebę bliskości. Przytulamy się do smartfonowego wyświetlacza, gdzie znajomy wysyła nam wirtualnego buziaka, bo odkąd powstał Internet spotykanie się w rzeczywistości stało się zbędne. Umieszczając kolejne zdjęcie na Facebooku pokazujemy jak świetnie się bawimy, by pokazać światu jakie mamy wspaniałe życie. Cieszy nas ilość lajków, choć nic nie znaczą.  Uśmiechamy się do obiektywu aparatu, choć często jest to maska, którą pokazujemy bo zyskać aprobatę otoczenia.

Czy w tą stronę zmierza świat? Mam nadzieję, że nie.

Życzę Wam z całego serca:

– Aby słowa takie jak „Kocham Cię” były wypowiadane prosto z serca, nie zaś jako element strategii związkowej pt: „Kto pierwszy się zakocha, przegrywa”.

– Aby poczucia własnej wartości nie mierzyć ilością lajków pod nowym zdjęciem.

– Aby częściej wychodzić ze znajomymi na spacer, niż pisać do nich SMS’y.

– Aby raz na jakiś czas wyłączyć telefon i wyciszyć swój umysł.

– Aby szczęście, było Waszym faktycznym stanem wewnętrznym, nie zaś frazesem ustawianym jako tapetę telefonu.

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Tomek

    Nie wiem, czy można tak generalizować co do pokolenia >30, ale akurat pod kątem wymagań w szybkości wzajemnej komunikacji idziemy zdecydowanie za daleko. Sam doświadczam tego często, kiedy nie mogę wytłumaczyć żonie, że rozmowa telefoniczna o niczym nie ma sensu jeżeli za kilka godzin spotkamy się w domu i będziemy mogli spędzić miły wieczór na gawędzeniu.
    Są jednak cały czas osoby wyłamujące się z tego trendu – niestety są traktowane jako takie, z którymi nie idzie się skontaktować (nie chodzą do toalety z telefonem i (co najgorsze) nie sprawdzają facebooka częściej niż 2-3 razy w tygodniu…

  • Ania

    100 % racji.. z jednej strony zyjemy w czasach coraz lepszej medycyny, nauki, wyksztalcenia ale umyka gdzies przez to rodzina, milosc, przyjazn..

  • Karolina

    „Nauczyliśmy się wierzyć w to, że życie singla jest zbawieniem XXI wieku, a wieczorem wpatrzeni w sufit czujemy potrzebę bliskości.” dlatego nie rozumiem tych, którzy uciekają od bliskich relacji, nie dają się poznać, nie chcą poznawać.
    „Zaufanie jest dziś na wagę złota, przecież bezpieczniej jest wieść życie singla, wtedy nikt nas nie zrani. ” wypieramy się bliższych relacji, niepotrzebnie zapobiegamy rozwojowi sytuacji. Będzie co ma być, trzeba pamiętać, że nie będzie tak, że obudzisz się któregoś dnia, postanowisz, że dziś poznasz tą jedyną/tego jedynego. Uczymy się na błędach, a relacje z drugimi ludźmi, nawet jeśli nie wypalą, dużo nas uczą. Nie brońmy się przed nieznanym, to nie ma sensu..