Inny nie znaczy gorszy. Uwierz w siebie. 3 filary naturalnej, zdrowej pewności siebie

W rozmowie z kobietami, zauważyłem, że duża część z nich skarży się na to, że mało jest pewnych siebie facetów. Nie wiem czy to objaw zwykłego marudzenia bez poparcia jakimikolwiek faktami czy też stwierdzenie, które ma jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości. Pomimo tego, że jestem facetem i nie odczułem na własnej skórze „niedoboru” pewnych siebie facetów o tyle widzę, że dużo osób cierpi na niedobór.. ZDROWEJ pewności siebie.

Sztuczność jest w modzie

Niechaj pierwszy rzuci kamień ten, kto z ręką na sercu powie, iż nie drażni go zachowanie osoby, która zachowuje się jakby pozjadała wszystkie rozumy, nie potrafi przyjąć do siebie konstruktywnej krytyki i nie jest w stanie podjąć merytorycznej dyskusji? Niestety wraz z liczbą poznawanych osób na mej drodze życiowej, obserwuję, iż spory odsetek ludzi stara się być na siłę fajnymi, rozgadanymi, pewnymi siebie osobami, kiedy tak naprawdę w głębi serca są zamknięte w sobie, ciche i spokojne. Nie bez przyczyny również mówi się, że od nadmiaru pieniędzy ludziom odbija, ponieważ ego takiej osoby jest pompowane sztuczną pewnością siebie co jest w 100% powiązane z ilością pieniędzy na koncie. Pewność siebie nie polega na podbijaniu własnego ego próżnymi zagrywkami, zdobywaniem majątku czy zaliczaniem hurtowej ilości dziewczyn na imprezie. Ja to widzę zupełnie inaczej.

Moja definicja zdrowej pewności siebie

Nie określiłbym mianem „pewnej siebie” osoby, która ubiera najdroższe ciuchy, jeździ najnowszymi samochodami tylko po to, by zrobić na innych wrażenie. Facet, który sztucznie rozsiada się na całej 3 osobowej kanapie oraz kobieta, która z zadartą głową udaje kogoś im faktycznie nie jest, również nie zaliczają się do grona pewnych siebie. Spory odsetek osób myli pewność siebie z jej prawdziwą definicją i odbiera to jako cechę negatywną. Wiąże się to niestety z tym, że wiele osób uznawanych za pewne siebie są sztuczne, nienaturalne, nieszczere.

Na logikę, pewność siebie to w moim rozumowaniu przekonanie, które mówi: jestem pewny siebie, w sensie swojej osoby. Jeżeli jestem pewny swojej osoby, jestem pewny zarówno swoich niedoskonałości, niedociągnięć, rzeczy wymagających poprawki jak i tych z którymi świetnie sobie radzę i w których jestem.. po prostu dobry.

Zdrowa pewność siebie powinna być dwubiegunowa ze wskazaniem na swoje mocne jak i słabe strony. Z racji tego, że żyjemy w świecie powszechnych reklam, odruchowo nie wierzymy sprzedawcy, który mówi, że dany produkt jest najlepszy, ma najniższą cenę, nigdy się nie zepsuje, a po jego zakupie rzeczy będą same się robić. Wietrzymy podstęp, szukamy haczyka, ponieważ wiemy, że nie ma produktów idealnych w dodatku w niskiej cenie. O wiele bardziej wiarygodny będzie sprzedawca, który z góry powie o zaletach, lecz na wątpliwości klienta nie skłamie i asertywnie powie o jego wadach. Nikt z nas nie lubi być oszukiwany, dlatego też wolimy mieć wiarygodny obraz sytuacji wiedząc, że coś ma wady jak i zalety.

Jak zatem wykształcić w sobie zdrową pewność siebie?

  1.  Pełna akceptacja samego siebie.
    Genetyka, niektóre części naszego ciała, nasze miejsce urodzenia, rodzina, znaki szczególne czy grupa krwi są uwarunkowane odgórnie i nie masz żadnego wpływu na to jaki zestaw genów został Ci dany podczas narodzin. Być może masz mały nos, duże uszy czy rude włosy. Jest to indywidualny, unikalny zestaw genów, który został dopasowany tylko i wyłącznie do Ciebie. Nie ma sensu z tym w żaden sposób walczyć, ponieważ te cechy czynią z Ciebie oryginalną jednostkę. Pokochaj siebie takim jakim jesteś i zaakceptuj rzeczy na które nie masz ŻADNEGO wpływu.

    Z drugiej jednak strony masz dziesiątki rzeczy, które możesz zmienić w swoim życiu. Możesz zamieszkać gdzie chcesz, wypracować fajną sylwetkę, nauczyć się nowego języka czy też poznać niezliczoną ilość nowych osób. Prawda jest taka, że masz wpływ na większość okoliczności w życiu, które Ci się przydarzają. To, że jesteś inny nie znaczy, że jesteś gorszy.Nie ma czegoś takiego jak bycie gorszym.  Nie pozwól sobie wmówić, że jesteś beznadziejny i że nic Ci się w życiu nie uda. Życie niesie ze sobą wiele okazji i tylko od CIEBIE zależy czy tą okazję wykorzystasz. Musisz być świadom tego, że wielkie fortuny czy też sukcesy są wynikiem ciężkiej, sumiennej pracy. Żaden sportowiec nie doszedł do swojej formy leżąc na kanapie z pilotem w ręku.

  2. Rozwijanie silnych stron.
    Pokochanie i pełna akceptacja własnej osoby nie zwalnia nas z ciągłego doskonalenia się i rozwijania naszego potencjału. Każdy z nas ma jakiś talent, predyspozycje lub uwarunkowania do realizowania się w konkretnym kierunku. Im wcześniej odkryjesz w sobie w czym jesteś dobry tym łatwiej będzie Ci dojść do mistrzostwa w danej dziedzinie. Tim Ferris w swojej książce „4 godzinny tydzień pracy” napisał: „Jeśli rozwijasz swoje mocne strony, możesz osiągnąć mistrzostwo. Jeżeli rozwijasz swoje słabe strony, możesz być co najwyżej dobry.”

    Osoba pewna siebie wie w czym jest dobra i nie boi się podejmować zdecydowanych działań. Wyobrażasz sobie chirurga, który stresuje się na myśl o operacji i z roztrzęsioną ręką waha się czy zrobić nacięcie tutaj czy centymetr dalej, kiedy w poważnych wypadkach kilka minut opóźnienia może kosztować życie pacjenta?

  3. Stałe wykraczanie poza strefę komfortu, doświadczanie nowych rzeczy.
    Jeśli miałbym podać jedną, najważniejszą radę osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z rozwojem osobistym, byłaby to wskazówka nr 3. Doświadczanie nowych rzeczy jest fundamentem zdrowej pewności siebie.

    Pamiętasz swój pierwszy dzień w przedszkolu? Ja pamiętam doskonale. Idąc z mamą za rękę do nowego miejsca, czułem na sobie ogromny dyskomfort i stres. Właśnie stanąłem przed wizją codziennego uczęszczania do nowego miejsca  przez najbliższe kilka lat mojego życia. Ale jak to? Gdzie będzie moja mama? Co z ciepłym i przytulnym domem, który tak bardzo kocham? Bałem się nowego miejsca, gdzie będę miał do czynienia z kilkudziesięcioma rówieśnikami na jednym piętrze. Całe szczęście strach miał jedynie wielkie oczy, a przedszkole okazało się być fajnym miejscem.

    Pierwszy dzień w szkole, pierwszy dzień w pracy, pierwsza randka, pierwszy wyjazd za granicę… Każda z tych sytuacji na początku wyzwala w nas stres, jednakże później, kiedy z czasem przyzwyczajamy się do nowej sytuacji, czujemy się komfortowo. Stawanie w obliczu nowych sytuacji sprawia, że w coraz większej liczbie sytuacji czujemy się komfortowo i pewnie. Osiadanie w jednym punkcie, nie podejmowanie nowych wyzwań z czasem zakorzeni się tak silnie, że później na samą myśl o zrobieniu czegoś nowego będzie paraliżował nas strach.

KategorieBez kategoriiTagi

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Gut

    Całkiem niedawno zacząłem dostrzegać, że chyba sporo ludzi ma zaniżoną samoocenę, a to prowadzi do braku pewności siebie lub sztuczności. Jestem na etapie zgłębiania tego tematu bo zaciekawiło mnie skąd taki trend. Do niedawna miałem (chyba) podobnie. Kilka miesięcy temu zacząłem hobbystycznie prowadzić stronkę z motywującymi cytatami i podejrzewam, że poznanie sposobu myślenia ludzi sukcesu zmieniło moje patrzenie na ten temat. Grunt to, tak jak napisałeś, zaakceptować siebie. Wady mamy wszyscy tak jak i zalety- to jest fakt. Pierwsze możemy minimalizować, drugie rozwijać. W kręgach zajmujących się rozwojem osobistym równie popularne jest to co napisałeś o strefie komfortu. Ja doradziłbym też żeby w miarę możliwości jak najczęściej czytać o rozwoju osobistym, o motywacji itp. Tak jak napisałem na początku- podejrzewam, że właśnie takie nieustanne ‚obcowanie z motywacją’ pomogło mi w przestawieniu myślenia na ten temat. Żeby nie było, że wkradam się z jakąś reklamą- nie polecam żadnego konkretnego serwisu, książek itp.. Każdy niech sobie wybierze co mu spasuje 🙂

    • Michał Flisiuk

      Jest sporo prawdy w tym co piszesz, jednakże nie można popadać w paranoję. Samo skupienie się na rozwojowych artykułach, pozostawanie w sferze teorii, również nie jest niczym dobrym. Grunt to wiedzieć czego chce się od życia i… do tego wytrwale dążyć. 🙂

      • Gut

        Tak, nie twierdzę że można na tym poprzestać. To pomaga pozostawać na dobrym kursie. Często jest tak, że ktoś postanawia wziąć się za siebie, a potem po krótkim czasie mu się odechciewa. Przydatne są wtedy dodatkowe źródła motywacji. 🙂 Sama teoria, tak jak napisałeś, oczywiście nic nie da.

  • Jola

    Mnie się wydaje, że chyba my jako Polacy ogólnie często tak mamy, że czujemy się gorsi. Dla nas albo jest coś białe, albo czarne i nic po środku. Albo jesteśmy w czymś najlepsi, albo najgorsi, przez co często nie zauważamy tkwiącego w nas potencjału. A jak nie zauważamy potencjału, to go nie rozwijamy… Mamy też tendencję do ciągłego porównywania się i staramy się prześcignąć innych, zamiast próbować przekraczać własne ograniczenia.

    • Michał Flisiuk

      Nie sposób się z Tobą nie zgodzić. To smutne, że tyle osób nie potrafi zaakceptować w pełni siebie, czuje się gorszymi od innych bo sąsiad ma lepszy samochód, a sąsiadka nową sukienkę. Nie można popadać w materializm i paranoję pt: „Rzeczy, które posiadam definiują moją wartość”. Każdy człowiek jest wyjątkowy – ja to wierzę z całego serca. 🙂

  • Anka

    Moim zdaniem moment kiedy pierwszy raz czujemy się pewni siebie jest wtedy, kiedy faktycznie zrobimy coś dobrze, zostaniemy np. przez kogoś pochwaleni i poczujemy, że faktycznie coś potrafimy. Ważne jest również wsparcie najbliższych osób. Ja w dużej mierze swoją pewność siebie zawdzięczam mamie, która od najmłodszych latach powtarzała : „jesteś mądra, niesamowitą i piękną dziewczynką…DASZ RADE!” kiedy się udawało, chwaliła i nagradzała… kiedy ponosiłam porażki powtarzała, że najważniejsze jest to żebym czuła, że zrobiłam wszytsko co mogłam żeby to osiągnąć, widocznie tym razem sie nie udało, ale następnym razem będzie lepiej musisz tylko poćwiczyć. Dzisiaj, po przeczytaniu tego artykułu stwierdzam, że jestem pewną siebie osobą…bo czuje się pewnie na studiach i w pracy, czyli tam gdzie jestem dobra i staram się być jeszcze lepsza. Niepewność natomiast czuje kiedy spotykam piękniejsza i zgrabniejszą od siebie kobietę, dlatego też walcze o ładna i zdrową sylwetke… Tak jak napisałeś Michał, trzeba udoskonalać to w czym jesteśmy dobrzy i poprawiac to co nam przeszkadza 😉 Jeszcze tylko jedno zdanie o niepewnych meżczyznach… w dzisiejszych czasach taka męska niepewność często wynika z tego, że to my kobiety zaczynamy podbijać świat i często spotyka się pozornie lepszą, pełną ambicji, odnoszącą sukces kobietę… ale kim jest kobieta, która nie wspiera swojego mężczyzny… każda z nas po ciężkiej pracy i tych swoich „sukcesach” lubi zwyczajnie skryć się w Waszych silnych męskich ramionach 🙂

  • Kolejny porządny wpis, aż miło się czyta!

    Mam wrażenie, że do zdrowej pewności siebie konieczne są trzy etapy:
    1. Uświadom się o sobie.
    2. Zaakceptuj to.
    3. Jeżeli czujesz, że ma to na Ciebie niewłaściwy wpływ, zmień to.

    Przez akceptację siebie do naturalnej pewności, która wypływa z Prawdy, a nie z budowanej historii zwanej ego.

    Wielu nauczycieli duchowych i mistyków powtarzało już nie raz, że porzuciwszy swoją rolę, którą gramy w teatrze codzienności, odnajdziemy prawdziwość i naturalność, która nie potrzebuje podziwu, poklasku i zewnętrznej akceptacji u innych 🙂

    Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że można to zrozumieć, ale to będzie tylko połowa drogi, ponieważ trzeba tak naprawdę tego doświadczyć 🙂

    Pozdrawiam,
    Damian.

  • Ciągle tak wiele ludzi, albo ma niską pewność siebie, albo tak wygórowaną, że „nie podchodź” 🙂 Myślę, że związane to jest tak naprawdę z pewnym wypaczeniem słów pewność siebie przez np. media. Dobrze wiemy jak kreuje się pewnego siebie mężczyznę i kobietę, dlatego też taki wpis jest zarówno dla mnie jak i innych bardzo wartościowy.
    Odnosząc się zaś do rozszerzania strefy komfortu to jest naprawdę świetna sprawa, bo dzięki temu możemy lepiej poznać siebie i sprawniej rozwijać swoją osobowość.

  • Ewa

    Ja osobiście uważam, że „z pewnością siebie” się rodzimy i tego nie nabywamy … zwróćcie uwagę na to jak żyją dzieci – bez oceny, opiniowania, wyrażania poglądów, bez lęku że coś zrobią dobrze czy źle przez ogólnie przyjęte standardy wymyślone przez kogoś kto uważa, iż to co dla niego będzie właściwe – właściwe będzie dla wszystkich – co jest kompletną bzdurą 🙂 …. my po prostu po drodze nabywamy pewne zachowania poprzez zewnętrzne bodźce od których się uzależniamy typu pieniądze, samochód, opinia innych – i na takiej podstawie budujemy swoje lęki 🙂 – które po 10-20-50 latach stają się naszą rzeczywistością, która niestety bardzo często ma się nijak do prawdy jaka jest w nas 🙂 „Prawda Cię wyzwoli” – tym się kieruję i zastanawiam niejednokrotnie jak mogłam wierzyć opiniom innym na swój temat 🙂 każdy ma prawo do własnej opinii, nie mniej jednak ode mnie zależy czy ja przyjmę za swoją prawdę czy się z nią zgodzę i czy stanie się to moją rzeczywistością, w której będę żyć 🙂
    Każdy z nas jest wyjątkowy i ma jakiś inny dar 🙂 Czyni nas to równymi sobie i powinniśmy się uczyć od siebie bo każda istota to zarówno uczeń jak i nauczyciel 🙂
    I tak prawdą jest, iż wychodzenie poza własne strefy komfortu jest jednym z etapów rozwoju, który daje nam możliwość zdobycia większej ilości informacji poprzez pryzmat innego, szerszego postrzegania tego co możemy osiągnąć i w jaki sposób 😉
    Nikt nie jest doskonały jednak powinno dążyć się do doskonałości we własnych dziedzinach i nikt tego nikomu nie zabierze 😀
    Podążając za modą co poniektórzy są mocno nieszczęśliwi, co jest przykre, ale czy zrobili cokolwiek by to zmienić ???

    Pozdrawiam ciepło,
    Ewa 😉