Kryzys finansowy 2008, czy na pewno już się skończył?

Ceny żywności cały czas idą w górę. Paliwo nigdy nie było tak drogie. Ceny kruszców wystrzeliły w ostatnim czasie w stratosferę. Echo po globalnym kryzysie finansowym z roku 2008 już ucichło i wszyscy myślą, że kryzys to już przeszłość. Niestety… Zdecydowana większość społeczeństwa nie jest świadoma tego co nas czeka w najbliższej przyszłości.

Gdybym miał opisać od A do Z jak do tego wszystkiego doszło i dlaczego jesteśmy w tym miejscu a nie w innym, musiałbym napisać książkę. Być może zamieszczę kiedyś swoją pracę dyplomową w której wyjaśniam przyczyny oraz skutki Globalnego Kryzysu Finansowego 2008.

Wpis ten ma uświadomić ludzi, że najbliższych tygodniach/miesiącach/latach na rynku finansowym będą spore zawirowania, przed którymi można się zabezpieczyć. Wiedza to podstawa. Ok, zaczynamy.

Inflacja. Czym jest inflacja? Wzrost cen towarów i usług lub zamiennie spadek siły nabywczej pieniądza – zrozumiałe. Jak się liczy inflację? CPI, czyli Consumer Price Index, jest wskaźnikiem, który bada dynamikę zmiany cen koszyka dóbr konsumpcyjnych. W uproszczeniu wygląda to mniej więcej tak:

Urząd Statystyczny (w Polsce GUS) posiada listę ok. 2000 produktów, które są nabywane przez gospodarstwa domowe i sprawdza te ceny raz lub dwa razy w miesiącu. Oblicza dynamikę cen, liczy średnią i co miesiąc podaje dane o wskaźniku inflacji, np. 3%. Oznacza to, że indeks cen wzrósł o 3% w ujęciu rocznym w stosunku do poprzedniego miesiąca.  Nie chce mi się na ten temat rozpisywać, ponieważ więcej przydatnych informacji znajdziesz chociażby tutaj.

Wskaźnika CPI nie powinno określać się mianem wskaźnika inflacji, ponieważ bierze pod uwagę tylko i wyłącznie listę określonych produktów nabywanych przez konsumentów. Jest jeszcze wskaźnik PPI(Producer Price Index), który jest wskaźnikiem dynamiki cen produktów i materiałów nabywanych przez producentów, jednak ten wskaźnik również nie powinien być nazywany wskaźnikiem inflacji.

Dlaczego?

Najsensowniejszym parametrem pomiaru inflacji jest przyrost bazy monetarnej, czyli przyrost pieniędzy w obrocie. Jest to gotówka w obrocie( fizyczna jak i elektroniczna), kredyty, depozyty, rezerwy obowiązkowe itp. Banki centralne publikują takie dane jako podaż pieniądza M3 i każdy ma do nich wgląd. Domyślam się, że dla większości ludzi są to jedynie jakieś kolosalne liczby, które nic nie mówią, ale postaram się to jakoś wyjaśnić.

Przykład. Mamy kraj A gdzie bank centralny wyemitował  przykładowo 100zł. Oznacza to, że baza monetarna wynosi 100zł. Ok, to proste. Jeżeli bank centralny wyemituje kolejne 100zł to w obrocie będziemy mieli 200zł, czyli baza monetarna wzrosła nam o 100%.

Więcej na ten temat inflacji tutaj. Warto obejrzeć:

Możemy więc przyjąć, że inflacja = dynamice bazy monetarnej. Jeśli baza monetarna zwiększyła się o 10% to inflacja również wynosi 10%. Oczywiście, nie musi to się wcale przełożyć na wzrost cen, ponieważ stopniowe, kilkuprocentowe w ujęciu rocznym zwiększanie bazy monetarnej jest naturalnym procesem rozwoju gospodarczego. Natomiast, kiedy te wartości przyjmują liczbę dwucyfrową, niemalże w każdym wypadku przekłada się to na realny wzrost cen.

Ok, koniec teoretyzowania. Teraz zaczyna się prawdziwy horror:

Kilka wykresików, które zobrazują co nas czeka w najbliższym czasie:

Podaż pieniądza, Japonia (opracowanie własne, dane: Bank of Japan)

Ogromny dodruk pieniądza; w samym marcu baza monetarna Japonii zwiększyła się aż o 16,9% w ujęciu rocznym. źródło

Podaż pieniądza US. Dollar

Ogromny przyrost bazy monetarnej. Indeks dolara stoi na rekordowo niskim poziomie, co oznacza, że wartość nabywcza dolara cały czas się zmniejsza. Co to oznacza? Tak. Inflację.

Czy faktycznie inflacja w strefie dolara ma miejsce? Poniżej wykres z ShadowStats, gdzie ekonomiści stworzyli własny wskaźnik pomiaru inflacji. Tak jak już wcześniej mówiłem, CPI jest bardzo niedokładnym wskaźnikiem.

Z tego co widzimy rozbieżność jest wręcz kolosalna. Czy to by się pokrywało ze zwiększaniem podaży pieniądza? Pod kolejnym akapitem znajduje się wykres bazy monetarnej w ujęciu10cioletnim. Można przyjąć, że FED zwiększył ilość pieniędzy w 2009 roku w stosunku do roku 2008 o jakieś 25%, a inflacja według wskaźnika ekonomistów z ShadowStats w roku 2009 przyjęła wartość ok. 8-10%. Owszem, te dwie wartości się nie do końca ze sobą zgadzają, ponieważ większość pieniędzy z QE1 została przeznaczona na ratowanie instytucji finansowych m.in. banków i ubezpieczycieli. Pozostała część została wyemitowana w celu „stymulowania gospodarki” co przełożyło się na wzrost inflacji. Dla ciekawskich załączam link z wykresem bezrobocia po wyemitowaniu QE1 i QE2 – Tutaj

Teraz coś z innej beczki. Wiecie na czym polegają pakiety stymulacyjne potocznie nazywane QE(quantitative easing)? Owe „luzowanie ilościowe” to niestety nic innego jak „drukowanie” pieniędzy. Doskonale widać to na poniższym wykresie. Jak już sobie wcześniej powiedzieliśmy, do czego prowadzi nadmierne drukowanie pieniędzy? Tak. Do inflacji. Dużej Inflacji.

Jak na to rynek metali i kruszców?

ZŁOTO

Rynek złota przedstawia się następująco:

Cena złota w przeciągu 4 lat podwoiła się. Czym jest to spowodowane? Wydaje mi się, że inwestorzy w obliczu nadmiernej emisji pieniądza przestają mieć zaufanie do papierowego pieniądza i wolą inwestować w prawdziwe aktywa jak np. złoto czy srebro. Wiele osób mówi o bańce na złocie. Cóż.. Jak widać cena SPOT złota rośnie w najlepsze i nie zanosi się, aby miała spaść.

SREBRO

A co słychać na rynku srebra?

Jak widać na powyższym wykresie, cena srebra w roku 2010 i 2011 mocno pnie się do góry. W przeciągu ostatnich 10 sesji uncja srebra zyskała na wartości niemalże 10$ (!!!). Jest to wręcz nieprawdopodobny wzrost, biorąc pod uwagę to, że cena uncji srebra pod koniec 2008 roku wynosiła ok. 10$/oz.

Poniżej jeszcze jednej wykres na którym doskonale widać jak wraz ze zwiększaniem pieniędzy w obrocie(ujęcie globalne) rośnie cena złota:

Jak widać kryzys bardzo mocno dał się mocno we znaki największym światowym gospodarkom i jedynie dzięki rekordowo niskim stopom procentowym mamy do czynienia z jakimkolwiek wzrostem gospodarczym. Niestety, pieniędzy nie można drukować w nieskończoność i w przeciągu kilku lat banki centralne muszą stanowczo zmienić politykę.

Jak to się skończy?

Czas pokaże.

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • A.

    Pisałeś w artykule o tym, że „można się uchronić przed tym co nadchodzi” czyli negatywnymi fluktuacjami finansowymi na Polskim i światowym rynku.
    Jednak nie doczytałem się stwierdzenia w prost, w jaki sposób możemy się zabezpieczyć przed tym co nadchodzi.

    pozdrawiam

  • xem

    Postaram się o tym niebawem napisać. 🙂

  • Krzysiek

    Mógłbyś zamieścic ta czesc pracy w ktorej opisales ten mechanizm ze skutki kryzysu z 2008 beda widoczne niebawem? bo własnie to ma miejsce. Pewnie ma to zwiazek z pompowaniem pieniedzy w gospodarke. Mimo to chciałbym poczytac Twoja prace jesli jest taka możliwosc. Swoja droga świetna strona. Zaluje ze wczesniej jej nie znalazlem