[LIST] Medycyna – czy warto walczyć aż do końca?

Witaj 🙂 często czytam Twojego bloga, ale jakoś teraz spróbowałam coś do Ciebie napisać. Widzę jak czytam wpisy, że jesteś pozytywnie nastawioną do życia osobą. Gratuluje. Zaraź mnie swoim optymizmem 😉 Mam 20 lat. Nie długo zacznę drugi rok analityki medycznej. Niestety analityka to nie coś co chciałabym w życiu robić. Zawsze się dobrze uczyłam i nie wiedziałam kim chce zostać w przyszłości. Moja babcia mówiła innym, że moja wnusia zostanie lekarzem. Ja miałam może 10 lat wtedy i nie brałam tych słów serio jak to małe dziecko. Lata mijały aż w końcu poszłam do liceum na bio-chema.

Zawsze interesowałam się tymi przedmiotami więc nie miałam z tym problemu. Kiedy moja babcia zmarła na raka to postanowiłam , że chce iść na medycynę. Gdyby nie późne rozpoznanie lekarzy i bagatelizowanie objawów przez nich to ona jeszcze by żyła. Przez ostatni rok który pozostał mi do matury nie wychodziłam z pokoju, bo wiadomo, żeby się dostać na lekarski trzeba mieć dużo punktów. Uczyłam się bardzo dużo. Zresztą wcześniej też, ale miałam cel do zrealizowania, ale chciałam go spełnić. Niestety matura nie poszła mi zadowalająco. Poszłam na analitykę medyczną z postanowieniem poprawy matury, bo w domu nie mogłam zostać, bo czasami jakbym się nie dostała po raz kolejny to rok mam zmarnowany, a poza tym mieszkam w małej wsi gdzie plotki się rozchodzą więc wiem, że sąsiedzi zaczęliby wysnuwać różne domysły na mój temat. Ja się nie martwię aż tak ich opinią jak moi rodzice więc poszłam na coś co nie jest moim priorytetem. Od października uczyłam się i na studia i na maturę. Na początku było ciężko, ale trochę materiału się pokrywało więc nie było źle, ale przecież sama tak chciałam. Niektórzy myślą, że jestem dziwna, bo nie chodziłam na imprezy, bo jakoś nie jestem ich zwolenniczką. Miałam lokatorkę, która ostro imprezowała za nad dwie 😀 i mówiła, że mnie podziwia za to, że potrafię się tyle uczyć i że na pewno się dostanę za drugim razem.

Te słowa mnie podbudowały. Rodzice byli też tego pewni. Pech chciał, że w tym roku owszem poprawiłam maturę, ale zabrakło mi trochę procent by chociaż dostać się na niestacjonarną medycynę, ale też nie chciałam żeby rodzice wydali na mnie ponad 20 tys., a drugie tyle za ECTS przez ustawę. Powinnam się załamać i mówić, że jestem do niczego, że może nie nadaję się na lekarza, ale jednak tak nie myślę. Próbuję. Znam tyle osób które są na medycynie to im zazdroszczę tego. Imprezują i olewają te studia, bo dla niektórych ważny jest tylko w przyszłości prestiż. Ja bym wiele dała, aby być na ich miejscu. Czytałam trochę „Potęgę podświadomości” czy „Sekret” i przez parę dni żyje wolną chwilą, ale później myślę o studiach i czar pryska.

Wszyscy których znam twierdzą, że jestem pogodna osobą. Dużo się śmieje. Nawet uśmiecham do obcych ludzi jak Ty J Nawet kuzyni twierdzą , że nie zachowuję się jak 20latka , ponieważ nie mam chłopaka, a wolny czas przeznaczam na naukę, a nie na imprezach. Zawsze mi powtarzają, że za kilka lat skończę studia i wrócę do rodzinnych stron, a oni będą mieć wszystko, a ja nic. Takie zachowanie mnie dołuje. Pomimo tego postanowiłam się nie poddawać i próbować jeszcze raz za rok dodatkowo pisać jeszcze jeden przedmiot na maturze, ale boję się, że…. mogę się rozczarować! A rozczarowania w oczach rodziców po raz trzeci nie zniosę. Znajomi mówią : „Za rok skończysz drugi rok analityki, a medycyna trwa tyle lat”. Ja trochę też tak trochę sądzę, bo w sumie mamy tylko jedno życie, ale z drugiej strony po co przez resztę życia się unieszczęśliwić? Po to żyjemy aby realizować swoje marzenia prawda? Dziękuję za motywację do działania. Pozdrawiam.

Studentka.

Dziękuję za list. Zakładając sobie konkretny cel istnieje ryzyko, że możemy go nie zrealizować. Dotyczy to w szczególności trudnych celów tak jak w Twoim przypadku, gdzie mała wpadka zaprzepaściła Twoją szansę. Moim zdaniem nie warto dążyć do celu „po trupach” czy „za wszelką cenę”, ponieważ to co chcielibyśmy uzyskać w życiu nie zawsze nam wyjdzie. Trzeba odnaleźć w tym wszystkim złoty środek, chyba, że zaniedbanie wszystkiego wokół, a skupianie się tylko na celu jest tym czego chcesz.

Trzeba założyć jakiś plan B. Mając tylko jeden plan na życie pt: „Chcę iść na medycynę” zostawiasz sobie 50% szans, że Ci nie wyjdzie. Jeżeli dorzucisz do tego plan B lub plan C, możesz zminimalizować to ryzyko do kilku procent, ponieważ niezależnie od sytuacji życiowej, Ty zawsze będziesz miała jakiś pomysł. Porażki to składowa część sukcesu i jeśli mocno czegoś chcemy prędzej czy później nam wyjdzie.

Wszystko co dzieje się w Twoim życiu dzieje się po coś !

Jeśli czujesz, że medycyna to Twoja misja życiowa i pragniesz tego z całego serca – nie poddawaj się i próbuj aż do skutku. Realizuj cele, które naprawdę chcesz, w które wierzysz. Nie rób czegoś dla pieniędzy czy prestiżu bo motywacja prędzej czy później się wypali.

Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę w Twój sukces. Żyj spójnie ze swoimi wartościami i walcz o to co kochasz.

Pozdrawiam

PS. Moja skrzynka nieco się rozluźniła, więc możecie śmiało pisać listy na info@motywacja-blog.pl

PS2. Nie zapominajcie o konsultacjach indywidualnych . Więcej informacji tutaj 🙂

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • M.

    Studentko,

    Czy oby na pewno to są Twoje marzenia? Czy spełnienie marzeń nieżyjącej babci? Warto dowiedzieć się czegoś więcej o sobie, zrobić własną kartę marzeń. Piszesz o życzeniu babci, rozczarowaniu rodziców, opinii znajomych… A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Czy to Ci sprawia radość ta nauka? Czy chciałabyś żyć tak jak znajomi?
    Z pewnością motywacji Ci nie brak, jesteś uparta, wytrwała i konsekwentna – podziwiam Cię za to. Ale mam wrażenie, że nie znalazłaś jeszcze swojego miejsca.

  • Studentka

    Dziękuję Michale za odpowiedź 🙂

    M, innych marzeń nie mam w tej chwili, bo chcę spełnić jedno marzenie aby potem przejść do następnego. Czasami zastanawiałam się czy sama wybrałam medycynę czy rodzice. Stwierdziłam, że sama, bo rodzice zaczęli podtrzymywać mnie na duchu, ale to był mój wybór. Dlatego to też wygląda, że chcę spełnić ich marzenia. Moja mama już zaczyna się przekonywać żebym została na analityce, bo szkoda jej będzie 2 lat, które już skończę za parę miesięcy. Ale ja tak próbuje jeszcze raz. A co do nauki. Lubie się uczyć, bo nikt mi wiedzy nie odbierze.

  • Dagaaaa

    Cześć 🙂 nie wiem czy jeszcze odwiedzasz tą stronę, ale chciałabym się zapytać: I jak poszła matura w tym roku?? Miałam taką samą sytuację jak Ty, i w ogóle myślę że jesteśmy podobne, więc mam nadzieje że zobaczysz tą wiadomość… Jestem o rok młodsza od Cb. Również nie imprezuję, nie mam chłopaka i lubię się uczyć. Również za pierwszym razem nie poszła mi matura, ale zamiast iść na inne studia zostałam rok w domu żeby się dobrze przygotować na następną. Uhhh ile miałam nieprzyjemności w związku z tym, to wiem tylko ja… również pochodzę z małej wioski, plotki szybko się rozchodzą, a znajomi niemal wszyscy poszli na studia, albo wyjechali za pracą. Podziwiam Cię, że dałaś sobie radę i ze studiami i dodatkowo z nauką na maturę, ja nie potrafiłabym się tak zorganizować… Daj znać jak poszła matura i czy wybierasz się na mdycynę i gdzie:) może się spotkamy na jednej uczelni?? Trzymam kciuki:D

  • gad

    I to pisze STUDENTKA?
    A do tego dziedziny bardzo ścisłej?
    Proponuję cofnąć się do szkoły podstawowej, język polski, gramatyka i ortografia.
    Aż się boję iść na jakiekolwiek badania…

  • MK

    Trzeba walczyć do końca. Póki jest motywacja, chęci i siła. Później będzie za późno.