[LIST] Wyprowadzić się czy mieszkać z rodzicami?

Cześć,

Mam na imię Marcin i już od ponad roku regularnie czytam twojego bloga. Mam 19 lat i jestem w tej chwili na 1 roku studiów. Studiuje dziennie, a ponieważ jestem z Warszawy mieszkam z rodzicami. Chciałem się dowiedzieć, jakie jest twoje zdanie jeśli chodzi o wyprowadzkę od rodziców w takiej sytuacji w jakiej Ja jestem obecnie. Wiadomo, że jeśli ktoś jest z małych miejscowości lub wsi i chce studiować, zazwyczaj nie ma wyboru – musi się wyprowadzić do większego miasta i automatycznie usamodzielnić. A co jeśli ktoś mieszka w większym mieście od dzieciństwa? W moim przypadku czynnikiem motywującym do wyprowadzki jest nadopiekuńczość mojej mamy. Czasami jest to naprawdę męczące, szczególnie od kiedy moje starsze rodzeństwo się wyprowadziło i zostałem w mieszkaniu sam z rodzicami. Opieram się temu jak mogę, ale wiadomo, załatwiłbym problem w momencie wyprowadzenia się z rodzinnego domu. Jak sam pisałeś w jednym artykule, nigdy nie będzie idealnego momentu, z drugiej jednak strony czy warto się z tym śpieszyć? Rzucać studia, iść na kasę do tesco i mieszkać z trzema kumplami w kawalerce nie ma sensu. Oczywiście podałem skrajny przypadek, ale też od czegoś trzeba zacząć. Będę wdzięczny jeśli napiszesz jakieś wskazówki tego problemu jako osoba, która przeszła już taki okres w swoim życiu 🙂

Pozdrawiam,
Marcin

Cześć Marcin,

Prawda jest taka, że wszystko zależy od tego, jakie ma się relacje z rodzicami. Jedni rodzice są niesłychanie tolerancyjni i uczą swoje pociechy odpowiedzialności pt: „Masz już 18/19/20 lat,jesteś dorosły, mieszkasz z nami, rób co chcesz, ale dorzucaj się do rachunków lub rób raz na jakiś czas zakupy”. W większości przypadków rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej więc robią za nich wszystko co powinien umieć każdy dorosły czlowiek – sprzątać, prać, robić zakupy, planować wydatki, zarabiać na siebie. Nie zdają sobie sprawy, że robią więcej krzywdy niż pożytku, ale do rzeczy.

Wyprowadzka na swoje ma wady jak i zalety. Zakładam, że skoro studiujesz dziennie to jeszcze nie pracujesz, a co za tym idzie nie zarabiasz pieniędzy. To niestety wyraźna przeszkoda ku temu, by zamieszkać samemu i się usamodzielnić. To, aby rodzice ‚zasponsorowali’ Ci wyprowadzkę również mija się z celem, bo w ten sposób się nie usamodzielnisz – każdy człowiek musi poznać wartość pieniędzy, na które sam zarobi.

W Twoim przypadku na samym początku poszukałbym jakieś pracy na 1/4 lub 1/2 etatu, tak by zapełnić wolny czas w którym nie masz zajęć. W Twoim przypadku zarobienie nawet małej kwoty w okolicach 500-700zł jest sytuacją tylko na plus, ponieważ wszystko co zarobisz, jest Twoje. Poza tym zdobędziesz jakieś doświadczenie zawodowe, zyskasz na plus w oczach rodziców, że jesteś zaradny i chcesz się usamodzielnić no i według mnie najważniejsze – poznasz nowych ludzi.

Jak zaczniesz zarabiać jakieś pieniądze, możesz powiedzieć rodzicom, że chcesz im się dorzucać do kosztów utrzymania, bo czujesz, że to jest ten wiek, kiedy chcesz zacząć się usamodzielniać. Poza tym warto, żebyś przejął od swojej mamy część jej obowiązków – sprzątanie, robienie zakupów, przygotowywanie posiłków. Z początku będzie to trudne, bo Twoja mama z pewnością będzie chciała robić wszystko za Ciebie, ale jeśli asertywnie postanowisz przejąć jakąś część obowiązków, tylko na tym zyskasz. Nie chcesz przecież żeby Twoja przyszła żona miała żal do Twojej mamy, że wychowała nieodpowiedzialnego chłopca, który poza siedzeniem przed komputerem nic nie robi? 🙂

Powodzenia!

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Gut

    Sam jakiś czas temu postanowiłem przejąć część obowiązków na siebie- np. prasowanie swoich rzeczy. Z początku bardzo opornie mama to przyjmowała (czyt. i tak za mnie prasowała) ale ostatecznie postawiłem na swoim. I takie coś też polecam. Obecnie wyprowadzając się i nie mając pieniędzy wskoczyłbyś od razu na głęboką wodę. Jeśli tego chcesz to nie zastanawiaj się i tak zrób. Ja przyjąłem taką zasadę, że póki mogę to odkładam pieniądze na jakieś inwestycje żeby móc się szybciej całkowicie uniezależnić, a w międzyczasie stopniowo planuję przejmować ‚dorosłe’ obowiązki na siebie.

    • Michał Flisiuk

      Widzę, że mamy podobne myślenie. Miejmy nadzieję, że Marcin weźmie sobie rady do serca. 😉

  • Ja uznałbym wyprowadzkę za takie „schowanie sytuacji pod tapczan”. Pójście na swoje zniweluje pewnie niektóre sprawy, z jakimi boryka się Marcin. Skoro nadopiekuńcza mama jest nadopiekuńcza to szybkie uniezależnienie się w postaci zamieszkania na stancji nie zmieni jej podejścia, a może nawet wzmocni! Jeszcze więcej nadgorliwości, ponieważ „mój synek nie dawał sobie rady w domu, pomagałam mu, a co dopiero na stancji!”.

    Oczywiście tak może wcale nie być, ale po co kusić los 🙂 zamiast unikać tego typu zachowania lepiej stawić temu czoło. Brzmi groźnie, ale na przyszłość to zaprocentuje.

    Nadopiekuńcza mama, której syn założył rodzinę, nadal pozostaje bardzo opiekuńcza w stosunku do nowo powstałej rodziny. Żona może być trochę niezadowolona kiedy „teściowa cały czas mówi co jest dobre, a co złe”.

    Skłaniałbym się ku rozmowie z mamą. Poleciłbym nawet fragment książki „Męskość” Steve’a Biddulph, w którym znajduje się tzw. „inicjacja” i dorastanie. Częściowe przejmowanie obowiązków to też dobry pomysł 🙂 może warto postawić się też na miejscu mamy i zadać sobie szereg pytań po co, dlaczego. W rozmowie z mamą również zadać podobne pytania i zweryfikować jak bardzo nasz pogląd mógł być zbieżny, bądź nie 🙂

    Pozdrawiam wszystkich,
    Damian.

    • Michał Flisiuk

      Słuszne uwagi, dzięki Raimeyuu. 😉

  • Ja przeprowadziłem się od rodziców w wieku 23 lat, a mój brat np. 31 bodajże reguły nie ma. Jak kto lubi co komu wygodniej, ale trzeba brać pod uwagę rodziców i ich nerwy 🙂

  • Z jednej strony mieszkanie z rodzicami jest korzystne finansowo. Rodzice nam upiorą, ugotują, zapłacą rachunki. Ale z drugiej strony trzeba się liczyć z tym że musimy wykonywać ich wolę. A to nie jest takie fajne.

    • Mariusz Skraczek

      @Janusz: Samo stwierdzenie, że coś jest korzystne finansowo już wskazuje, że nie chcesz wykroczyć poza granice komfortu, ustaloną przez Twoich rodziców. Podobnie jest w związkach – ludzie są ze sobą „a bo sex jest jeszcze w miarę fajny”. Ja jestem zdania, że albo cały czas walczysz z życiem, to trudne, ale masz poczucie, że to TY trzymasz je w garści a nie ono trzyma Ciebie i trzęsie Tobą jak osika na wietrze. Wtedy odwołasz się do fatum, beznadziei i ciężko będzie opuścić tę strefę komfortu!

      EDIT: Nie uznaję linków do preclów.

  • Ola

    Przejście na swój własny rachunek nie jest łatwą sprawą. Rodzice zawsze byli i będą nadopiekuńczy, ponieważ są to rodzice 🙂 ale wyprowadzka łączy się nie tylko z samą przyjemnością, ale też obowiązkami. Jeśli ktoś chce się usamodzielnić, to powinien to robić ze wszystkimi dodatkami, a nie tylko korzystać ze sposobności urwania się z domu. Mieszkasz sam – zarabiasz na siebie sam. Wejście w dorosłe życie nie jest samą przyjemnością, więc wcześniej należy się nieźle zastanowić podejmując decyzję, bo nie ma co udawać, że się jest dorosłym, skoro nie ma się na tyle siły, aby temu podołać…

  • Michał

    Mieszkanie z rodzicami, nawet gdy ma się wolną rękę, dokłada do rachunków itp to nie to samo co wyprowadzka. Nie mniej jednak trudno jest uczyć się i samodzielnie zarabiać na opłaty. Osoby, które posiadają cały etat nie zawsze są sobie w stanie na to pozwolić, a co dopiero osoba, która jeszcze się uczy.
    Jeśli posiadasz sporo motywacji do tego by się wyprowadzić to z pewnością to zrobisz, pytanie to jak bardzo chcesz to osiągnąć.

    EDIT: Po raz kolejny usuwam link. W regulaminie jest napisane, linkujemy do stron wysokiej jakości nie do preclów.