„Nie wiem jeszcze wystarczająco dużo”. Największy przeciwnik sukcesu.

Właśnie kończysz czytać jedną z topowych książek z zakresu rozwoju osobistego i motywacji. Wertujesz kolejne strony, a po prawej stronie książki zostało już tylko kilka kartek do przeczytania. Czujesz, że słowa, które przyswaja Twój umysł trafiają do Ciebie niczym strzelec w przysłowiową „dziesiątkę” w tarczy. Masz moc działania i wiesz, że możesz przenosić góry.

Hurra! Zdobyłem wiedzę, która pozwoli mi zrealizować cele!

Uczucie po przeczytaniu motywacyjnej książki lub po uczestnictwie w seminarium rozwojowym jest niesamowite. Masz ochotę wziąć się od razu do pracy, bo w końcu ujrzałeś świat w kolorowych barwach. Wszystko jest możliwe, jesteś wielki, Twoje wszelkie możliwe kompleksy odeszły w niepamięć. Nie potrafisz zrozumieć tego, że przez tyle lat nie potrafiłeś poczuć tak fenomenalnie jak dziś. Snujesz wybujałe plany, bowiem cały świat stoi na wyciągnięcie ręki. Rozkoszując się tym stanem postanawiasz spożytkować go w jakiś produktywny sposób. Myślami przenosisz się do krainy miodem i mlekiem płynącej, gdzie otrzymasz wszystko o co tylko poprosisz.

Najpierw plany

Jeżeli jesteś ambitny i naprawdę chcesz zacząć osiągać sukcesy, siadasz z pustką kartką A4 i zaczynasz wypisywać wszystko co chciałbyś osiągnąć w przeciągu kilku miesięcy. Więcej pieniędzy, wspaniały życiowy partner, lepsza sylwetka, fajniejsze ubrania, sportowy samochód i willa z basenem na Hawajach. Wypisując swoje plany jesteś pewien, że wszystkie cele zrealizujesz, ponieważ w końcu raz na zawsze w Twojej głowie ktoś przestawił jakiś włącznik i od teraz będziesz zmotywowany już na zawsze. Uśmiech na twarzy, hurraoptymistyczne nastawienie, pozytywna muzyka na słuchawkach do końca dnia i problem ze zrozumieniem pesymistów, których tak wielu dookoła Ciebie.

Dzień dobiega końca, a Ty z uśmiechem na twarzy zasypiasz w swoim ciepłym łóżku. Śnisz o pieniądzach, kobietach, sportowych autach, ponieważ wiesz, że wkrótce wszystko osiągniesz. Spokój ducha i Twoja pewność siebie zaskakuje Cię na każdym kroku. WOW, chyba stałem się innym człowiekiem – myślisz.

Nieoczekiwany scenariusz

Budząc się następnego dnia, Twój zapał jest nieco mniejszy, jednakże nadal stoi na stosunkowo wysokim poziomie. Chce Ci się wstać z łóżka i nawet jesteś w stanie zrobić sobie śniadanie bez narzekania na wszystko dookoła. Po porannych niezbędnych czynnościach siadasz do kartki z celami i zaczynasz na nią patrzyć pod nieco innym kątem. Hmm.. Ciężko Ci będzie zdobyć willę na Hawajach, nie bardzo masz znajomych, żeby wyjść na imprezę w celu poznania partnerki życiowej, a Twoja kiepska praca nie pozwala Ci na taki standard życia jakbyś tego chciał. Zaczynasz się zastanawiać dlaczego Twoje nastawienie jest nieco inne niż wczoraj i po chwili refleksji dochodzisz do wniosku że…

„Nie wiem jeszcze wystarczająco dużo”

Cały proces wydaje Ci się logiczny i sensowny. Częściowa wiedza z książki pozwoliła Ci wzniecić całkiem pokaźny płomień motywacji, jednakże okazał się niewystarczająco silny, gdyż nie posiadłeś całej niezbędnej wiedzy z tego zakresu. Wychodząc temu naprzeciw dochodzisz do wniosku, że należy zgłębić kolejne grube tomy psychologiczne by przestawić Twój umysł na tory prowadzące do sukcesu.

Chwytasz za kolejną książkę i postanawiasz czytać dalej.

Sytuacja się powtarza i zostajesz w błędnym kole. Czytasz kolejną książkę, rozpisujesz plany po czym za kilka dni dochodzisz do wniosku, że jeszcze nie jesteś gotowy by podjąć się realizacji swych celów. Zaślepiony wizją rozwoju osobistego, postanawiasz nabijać sobie w głowę milion teoretycznych wzorów, zasad, reguł, jednakże ciągle stoisz w tym samym miejscu.

Dlaczego?

Hurraoptymistyczna motywacja moim zdaniem nie działa. Jest to przyjemne, dość miłe wrażenie stanu flow jednakże prędzej czy później wróci do stanu wyjściowego a my poczujemy się źle, że pozytywny stan prysnął jak mydlana bańka. Jest wielu ludzi, którzy przez całe życie uważają, że nie wiedzą jeszcze wystarczająco dużo i odkładają na bok swoje długoterminowe cele, by stale się rozwijać.

Zapamiętaj kilka ważnych zdań:

  • Nigdy nie posiądziesz całej wiedzy
  • Zawsze będziesz miał obawy przed podjęciem przedsięwzięcia
  • Nigdy nie podejmiesz działania, jeśli będziesz żył iluzją, że „jutro będzie lepszy moment niż dziś”

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Mimo wszystko fajnie mieć co jakiś czas ten flow. Moment kiedy wiesz, że wszystko możesz. Uważam, że co pewien czas, powinien być. Zawsze to taka mała odmiana i jeszcze większe utwierdzenie w przekonaniu, że robimy dobrze i osiągniemy swój cel (o ile coś w tym kierunku faktycznie robimy).

    Bo inaczej – tak jak Michał piszesz – będzie tylko gorzej. Optymizm się skończy, emocje opadną, a my będziemy sobie zarzucać, że nic nie zrobiliśmy i świat wyda się jeszcze „brzydszy”…

  • No chyba nie zgodzę się, że największy przeciwnik to „nie wiem wystarczająco dużo” choć jest pewnie w czołówce. Byłoby to jednak za proste. Jest wielu przeciwników, wielu.

    Największy moim zdaniem to my sami. Jeżeli jesteś w stanie pokonać siebie, to nic nie stanie Ci na przeszkodzie.

    Motywacja jest jak podmuch powietrza w tlący się ogień. Trzeba jeszcze do tego dorzucić jakieś paliwo.
    Polecam poszukać źródła wewnętrznej motywacji. Książki, kursy etc to zwykle tylko zewnętrzne źródło.

  • Ostatnio spotkałem się z ciekawym pojęciem „Ćpuna szkoleniowego”, czyli osoby, która uzależnia się od wszelkiego rodzaju książek i szkoleń rozwojowych, doładowań motywacyjnych.

    A może wytworzenie wrażenia „jeszcze nie wiem wystarczająco dużo” leży też mocno w interesie ich autorów?

    Ja sam ostatnio owszem pochłaniam olbrzymie ilości szkoleń, ale są to wszystko szkolenia z programowania, po których obserwuję niesamowity wręcz przyrost umiejętności i produktywności, o wiele większy niż swego czasu podczas jazdy „rozwojowej” 🙂

    • Michał Flisiuk

      Grunt to wybierać dobre kursy i szkolenia. 🙂

    • Agnieszka

      Ja natknęłam się na „Ćpuna rozwojowego”, więc podobnie – wtedy zdałam sobie sprawę, że wystarczy jedna książka i wdrożenie przynajmniej części jej mądrości w życie… A ja zazwyczaj po odłożeniu na półkę zapominałam o tym, żeby jednak zacząć działać, zamiast szukać nowych informacji i stać w miejscu. Kolejne książki nic nie wnosiły, bo super się czyta, tylko trudniej ruszyć tyłek zamiast fantazjować i wziąć się w garść. Pozdrawiam 😉

  • Myślę, że „nie wiem jeszcze wystarczająco dużo” to nie największy przeciwnik sukcesu 🙂 Dla mnie największym przeciwnikiem sukcesu (o czym pisałem ostatnio) jest wypieranie możliwości osiągnięcia sukcesu pod byle jakim powodem 😉
    Generalnie – wyżej niż twoją tezę postawił bym jeszcze „nie mam wystarczająco dużo pieniędzy” 😉

    • Agnieszka

      Myślę, że to jest sprawa indywidualna… zależy jaką kto ma główną „wymówkę” – jedni wciąż szukają nowej wiedzy, zamiast wystartować i douczyć się w trakcie, inni mają za mało motywacji, czasu, pieniędzy… Czasem to sięga głębiej, bo wynika z braku pewności siebie, ktoś się boi sukcesu, bo coś tam nieprzyjemnego może mu towarzyszyć. Jesteśmy różni i raczej nie ma złotego środka i jednoznacznej odpowiedzi 😉

  • „Jeżeli nie wiesz jak coś zrobić, zacznij to robić” – to bardzo mądre przysłowie żydowskie wskazuje na konieczność przechodzenia od namysłu do działania. Oczywiście trzeba mieć plan i wiedzieć co się chce ostatecznie osiągnąć orac co się chce osiągnąć w najbliższym czasie. Plan to nie jest jedynie lista celów jak wielu myśli. Oprócz celów pottrzebna, w realnym działaniu, zupełnie kluczowa lista środków, czyli konkretnych działań. Innymi mówiąc musimy zbudować realny, mniej lub bardziej dokładny ciąg przyczynowo skutkowy, który będziemy na bieżąco korygować w czasie jego realizacji. Ten ciąg zawsze zaczyna się pierwszego kroku, który otwiera pierwszy pakiet czynności zewnętrznych i wewnętrznych (w tym szkoleniowych i wewnętrznie integrujących). Następnie przechodzimy do drugiego kroku itd, itd… Ludzie zaawansowani w tych sprawach prowadzą wiele takich ciągów równolegle i, co ciekawe, wcale nie potrzebują do tego kursów motywacyjmych, gdyż sam smak zwycięstwa, którego doświadczają przy przechodzeniu od jednego punktu do drugiego jest najlepszą motywacją. To radość z realnego współstwarzania swojego świata i świata społeczności, w której żyjemy.

    Osobiście nie uczestniczyłem w ani jednym kursie motywacyjnym. Przeczytałem kiedyś może ze 3 książki na ten temat sprzedaży, zarządzania itd. kilku nie dokończyłem, gdyż wydały mi się nudne i znoszące na boczne tory. Bardzo cenię Druckera. Naprawdę głęboki umysł, który odkrywał prawdę o istocie działania, planowania, projektowania i osiągnia celów.

  • Bardzo fajny artykuł. Tak, sama miewam tego typu zahamowania i już od dłuższego czasu staram się z nimi walczyć – i cieszę się, że się odważyłam 🙂 I, co ciekawe, im więcej odważam się realizować swoje marzenia, tym bardziej jestem silna i tym bardziej czuję, że cel jest blisko. Najtrudniejszy jest pierwszy krok, później już jest coraz bardziej z górki 😉

  • Bardzo przyjemnie się to czytało, no i co tu dodać – wyczerpałeś temat :).

    Mogę dodać tylko sugestywnie ze swojej strony, że taki stan flow, stan ogromnej motywacji jest cenny TYLKO WTEDY, gdy jesteśmy świadomi tego, że to uczucie minie. Warto zrobić sobie wtedy plan i spodziewać się cholernie ciężkiej pracy nad przedsięwzięciem.
    Prawdziwym człowiekiem sukcesu jest ktoś, kto potrafi intensywnie działać nie szukając coraz to nowej motywacji, lecz znajdując ją w działaniu. Zresztą słowo „motywacja” pochodzi od łacińskich słów „działanie” i „ruch”. Gdyby było inaczej, a motywacja brała się z samego myślenia… Zresztą taki stan jest chyba już nazwany – „słomiany zapał”? 😉

    Pozdrawiam!

  • Ech te dziwne blogowe pojęcia.. flow jak rozumiem to wena?
    Mam ją w każdy piątek, bo to jedyny dzień tygodnia w którym pozwalam sobie na promile.
    Brzmi to może absurdalnie, ale większość moich projektów internetowych powstało dzięki takim piątkowym wenom.

  • Ja tam wprost przeciwnie – zaraz po przeczytaniu jakiejś książki (a czasami jeszcze w trakcie), przystępuje do działania… Teoria teorią, ale bez praktyki się człowiek nie obejdzie. Zresztą, to chyba najlepszy sposób na utrwalenie sobie wiedzy (przynajmniej moim zdaniem).

    @Igor- flow to stan podwyższonej koncentracji, w trakcie którego… to co robimy wydaje się oczywiste… dlatego praca w takim stanie przychodzi z łatwością (szczególnie praca umysłowa – np takie programowanie) 🙂

  • Można mieć pięknie wypisane cele. Można oglądać motywacyjne filmy, czytać motywacyjne książki i na tym spędzić życie nic w nim nie zmieniając. Brak działania i samodyscypliny to najczęstsze przyczyny dobrze spisanych, niezrealizowanych celów.

  • Ppp

    Myślę, że w większości przypadków nie trzeba mieć CAŁEJ wiedzy, by zrobić dla siebie coś dobrego. Jak ktoś nie umie inwestować na giełdzie, to nie znaczy, że ma nie oszczędzać – zakładanie lokat i kupowanie obligacji skarbowych jest bardzo proste.
    Pozdrawiam.

  • Wszystko spoko tylko zdjęcia na stronie trochę w słabej rozdzielczości. Nie żeby mi to przeszkadzało czy było najważniejsze:p

    • Michał Flisiuk

      Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Jest to kwestia tego, że poprzedni szablon strony nie wymagał zdjęć w najwyższej jakości – ten niestety tak.

      Zostawiam to jak jest, bo strona i tak niedługo przejdzie metamorfozę.