Od strachu do ekstazy – kompozycja emocjonalna w związku

Na pewno wiele razy w swoim życiu spotkałeś się z pewnym fenomenem. Znasz wspaniałą dziewczynę. Masz o niej takie zdanie, nie dlatego że jesteś w niej zakochany albo co gorsza biegasz za nią z wywieszonym jęzorem, lecz uważasz ją za wspaniałego człowieka. Jest atrakcyjna, ciekawa, znakomicie dogaduje się z ludźmi, a wszędzie gdzie się pojawia ludzie nagle zaczynają się uśmiechać. Załóżmy nawet, że jesteś atrakcyjnym facetem i byłeś już z nią w nie jednej sytuacji wymagającej zaledwie jednego kroku, aby skończyła się namiętnym, ale jakże ostrym seksem. Jest jednak pewna rzecz, której nie potrafisz o niej zrozumieć. Jej aktualny mężczyzna. Bardzo często ty lub wasi wspólni znajomi wypowiadacie zdanie w stylu: „nie wiem co ona w nim widzi” lub „jak ona może być z takim palantem?”. Jestem praktycznie pewny, że każda osoba czytająca ten artykuł doświadczyła tej sytuacji chociaż raz. Wiem, gdyż sam także je widziałem, a nawet więcej – sam często zadawałem takie pytania. Nie rozumiałem jednak pewnej bardzo ważnej rzeczy o ludziach.

Od tamtego czasu przez moje życie przewinęło się wiele przemyśleń, relacji z kobietami, ludzi, a także sytuacji, o których zwyczajny człowiek wstydziłby się opowiedzieć dziewczynie w klubie ze striptizem. W tym momencie, wiem już dokładnie co sprawia mi największą przyjemność w związku z kobietą, a przede wszystkim co najbardziej mnie w nich fascynuje. Jeżeli, myślisz że mówię tu o dobrym seksie to masz rację. Aczkolwiek nie jest to tak proste jak się wydaje. Ponieważ jest to temat na osobny artykuł, a raczej krótką książkę, tutaj poruszę tylko mały element układanki. Wspomnę jeszcze tylko, że wszystko co opisuję poniżej czytasz na własną odpowiedzialność i jeżeli okaże się, że zmienisz swój pogląd na pewne kwestie sam ponosisz konsekwencje za to co z nimi zrobisz. Ja jedynie udzielam informacji i opisuję swoje doświadczenia. Dodatkowo, jeżeli masz krzywe spojrzenie na kobiety, nie lubisz ich lub sprawia ci przyjemność krzywdzenie innych ludzi, proszę cię o niekontynuowanie czytania.

Co zwykle czujesz, gdy znajdujesz się w opisanej wcześniej sytuacji? Współczucie? Zażenowanie? Aprobatę dla gościa, że ludzie mówią o nim „palant”, a on i tak zalicza fajną dziewczynę? Nie wiem, które z wymienionych, jednak mogę ci zagwarantować jedno. Czujesz emocje. Czujesz je zawsze i w stosunku do wszystkiego. Uczucia są błogosławieństwem ludzkiego umysłu. Są wspaniałe, dlatego że nikt nie potrafi ich w pełni kontrolować. Jeżeli podoba ci się pomysł zostania buddyjskim mnichem i przez piętnaście lat rąbania kawałków drewna w Shaolin to być może nauczysz się je stłumiać. Możesz także kupić dwudziesto kilogramową książkę o psychologii, hipnozie, itp. i wypierając sobie głowę wykreować schematy wywoływania pewnych stanów. Jednak nigdy nie nauczysz się kreowania prawdziwych emocji. Wynika to ze wspaniałej osobliwości uczuć. Są one tworzone przez twoją podświadomość, najczęściej w wyniku bodźców zewnętrznych, a w większości, po prostu innych ludzi. Są zaskoczeniem i atakują, kiedy się tego nie spodziewasz. Właśnie dlatego, nigdy nikt nie jest w stanie świadomie wytworzyć prawdziwych uczuć w samym sobie.

Emocje są neutralne. Bardzo często spotykana kategoryzacja na „złe” i „dobre” jest bardzo mylna, a wynika z niekompetencji osób ją stosujących. Jeżeli nie zgadzasz się ze mną w tej kwestii, zastanów się w jakie pudełko wsadzić emocję „zdziwienie”. Nie jest ani dobre, ani złe. Może też ci się wydawać trochę dobre i trochę złe zarazem. Osobiście mocno uciekam od kategoryzacji całej tej kwestii. Jedno wiem na pewno – nie ma złych, ani dobrych emocji. To że coś boli, nie znaczy że jest złe. Tak samo jak to, że coś cię cieszy nie znaczy że jest dobre.

Ostatnia i najważniejsza kwestia. Każdy potrzebuje uczuć. Wszyscy chcemy być szczęśliwi. Dobrze jednak wiesz, że nie byłbyś w stanie tego odczuć, gdyby zawsze tak było. Oprócz ekstazy, radości czy podniecenia, potrzebujesz jeszcze złości, poniżenia i bezsilności. Na pewno bez zaciekawienia i inspiracji, też byś nie mógł żyć. Wszystko na świecie potrzebuje balansu, gdyż jest on wynikiem różnorodności, a ta z kolei jest nieodłączną cechą rzeczywistości.

Kobieta, jak każda inna istota ludzka ich potrzebuje. Osobiście nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak życie wyglądałoby bez uczuć, jednak z przykładu własnej znajomej wiem, że im mniej stara się przeżywać, tym nudniejsze jest jej życie. W obawie przed „zranieniem” wciąż naraża się na inne emocje przynoszące ból, takie jak nuda czy samotność. W esencji, całe życie zarówno kobiety jak i mężczyzny krąży wokół uczuć.

O ile byłeś kiedykolwiek w naprawdę poważnym związku to na pewno znasz sytuację, w której zabiera on coraz więcej czasu i siły. Może to być dla ciebie zarówno dobre jak i złe, jednak pewne jest że się to dzieje. Im silniejszy jest związek tym częściej, zarówno ty, jak i twoja partnerka macie coraz mniej kontaktu z ludźmi poza nim. Może nawet się okazać, że w ogóle go nie macie i jest wam z tym zupełnie dobrze. Jak to możliwe? Jeżeli związek zapewnia obojgu wam cały wachlarz emocji, zarówno te przynoszące ból jak i te przynoszące przyjemność, twoim jedynym czynnikiem zewnętrznym powodującym uczucia staje się twoja kobieta i daje ci ona wszystko. Oczywiście nie uważam, że izolacja od ludzi z zewnątrz jest dobra, jednak punkt w tym że twoja partnerka dostarcza ci wszystkich emocji jakich potrzebujesz.

Kiedyś byłem w związku z pewną kobietą. Było to na etapie, kiedy dopiero eksperymentowałem z poruszaną w tym artykule kwestią i wyrabiałem swoje zdanie. Jednego późnego wieczoru postanowiłem dać jej uczucie, którego żaden inny facet nigdy jej nie dał. Mieliśmy wcześniej poważną rozmowę na temat naszego związku i zupełnie naturalnie jej stan zaczął sprzyjać całej sytuacji. Widziałem już po niej, że zaczyna być podenerwowana całą rozmową. Najpierw ustaliłem z nią kwestie i postanowienia, które miały mieć realny, przyszły wpływ na nasz związek, a potem gdy było to już jasne, dałem jej to uczucie. Doświadczenie, jakiego nikt inny jest nie dał i pewnie nigdy już nie da. Byliśmy w wąskim, lecz długim korytarzu z kilkoma stopniami mniej, więcej w połowie. Kazałem jej stanąć tyłem do ściany, tak aby czuła na plecach jej dotyk, jednak nie opierała się, po czym zgasiłem światło i poszedłem do łazienki na końcu holu. Załatwiłem swoje potrzeby, a wychodząc zgasiłem światło w łazience, tak że nastała kompletna ciemność. Powoli zamknąłem drzwi, a w powietrzu rozległ się długi, skrzypiący dźwięk. Trzasnąłem na samym końcu. Powoli zacząłem kroczyć w jej stronę pozwalając deskom kontynuować przyprawiającą o ciarki melodię rozpoczętą przez drzwi. Po dojściu do stopni, powoli zszedłem, jeszcze bardziej zwalniając krok tak, aby dokładnie wiedziała na którym schodku jestem. Przeszedłem obok niej w milczeniu. Słyszałem jej głęboki, lecz roztrzęsiony oddech, gdy mijałem jej ciało. Wróciłem się i stanąłem bezpośrednio przed nią:

• Boisz się?
• Tak.
• Czego?
• Nie wiem.
• Boisz się że cię zostawię? Boisz się skrzypiących drzwi? Boisz się mnie? – zaszeptałem jej do ucha z zaciśniętymi zębami.
• Nie wiem.
• Dobrze… – odpowiedziałem

W międzyczasie zacząłem delikatnie gładzić jej rękę, a oddech specjalnie przyśpieszyłem. Sytuacja nabierała tempa. Poczułem jak jej dłoń zaczyna się trząść. Złapałem ją za włosy przy nasadzie głowy, lekko, jednak wystarczająco, aby wykręciła głowa i pozwoliła mi mówić bezpośrednio do jej ucha, bez pochylania. Cały czas kontrolowałem co robię.

• Lubisz się bać? – zapytałem, jednak w odpowiedzi usłyszałem tylko szept. Wiedziałem co znaczy lecz było to dla mnie nie wystarczająco.
• Głośniej!
• Tak! – odpowiedziała
• Lubisz być źle traktowana? …
• Głośniej!
• Tak!
• Głośniej!!!
• Tak! – krzyknęła

Gdy odpowiadała na moje pytania, umieściłem swoje kolano pomiędzy jej udami. Ściśle dotykało ono jej strefy erogenne, powodując lekkie trzęsienie ud. Swoją nogą masowałem ją na dole, prawą ręką trzymałem za włosy, a lewą delikatnie gładziłem.
• Lubisz jak tak robię? – zapytałem
• O tak! – odpowiedziała nadal bardzo roztrzęsionym głosem.

Na spodniach poczułem łzy kapiące z jej twarzy, jednak kontynuowałem zabawianie się swoim kolanem. Widziałem, że pomimo strachu, coraz bardziej ją to podnieca.

Cała sytuacja rozegrała się na przestrzeni około półtorej godziny, a zakończyła nieziemskim orgazmem dziewczyny. Zapewniłem, aby sytuacja nie miała żadnego kontekstu w sprawach ważnych w naszym związku. Była to swoista zabawa z mojej strony, która jak się okazało otworzyła zupełnie nowe światło na nasze życie seksualne. Wywołałem w niej uczucie radykalnego strachu, bez konkretnych powodów aby się bać, jednak nadal ekscytujący i zapierający dech. Dodatkowo po umieszczeniu tego w kontekście mocno seksualnym jest to coś czego nie przeżyła nigdy wcześniej z żadnym mężczyzną i pewnie z nikim już tego nie doświadczy.

Jeszcze tego samego dnia, gdy położyliśmy się do łóżka mocno ją przytuliłem i powiedziałem jak bardzo ją kocham. Uświadomiłem, że nigdy nie zrobiłbym jej krzywdy, a to co się stało w korytarzu zrobiłem z dobrych intencji. Następnego dnia zgodziła się ze mną że było to coś wyjątkowego i nigdy żaden mężczyzna nie wywołał u niej tak silnych uczuć. Emocji, których nawet nie potrafi wytłumaczyć. Zakończyła mówiąc: „nie wiem jak ty to robisz”.

Wspominam całą historię, gdyż jest ona przykładem jak emocja powszechnie uważana za złą i powodującą ból, sprawia że życie w związku staje się ciekawsze. Zdecydowanie nadaje mu tempa i różnorodności, a może nawet otworzy nowe perspektywy i przeramuje role kochanków. Odpowiednio wspierana przez wspólne doświadczenia i twoje odpowiedzialne podejście buduje silniejszą więź i zaufanie. W radykalnych sytuacjach, stajesz w punkcie w którym z łatwością możesz mocno wpłynąć na drugą osobę (na przykład głęboko ją zranić), jednak tego nie robisz. Jedno jest pewne, zagwarantuje to niepowtarzalne przeżycia, które ciężko wymazać z pamięci. Dodam na boku, że bardzo podobnie działa postać odgrywana przez Mickey’ego Rourke’a w filmie „9 i pół tygodnia”.

Prawem i podstawową potrzebą każdej kobiety (i mężczyzny) jest przeżywanie całej gamy możliwych uczuć. Ty, dając jej cały ich rozmach, zarówno te które ogólnie postrzegane są jako złe, jak i dobre, stajesz się wszystkim czego ona potrzebuje. Jej motywacją, inspiracją i siłą napędową, aby przeżywać każdy kolejny dzień. Dajesz jej coś, czego nikt inny wcześniej jej nie dał. Rozumiesz, że jest człowiekiem takim jak każdy z nas.

Autorem artykułu jest Artur Moczulski

 

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Świetny artykuł. Bardzo dobre zaznaczenie charakteru emocji i zaznaczenie ich istotnej roli. Do tego niezłe wytłumaczenie różnorodności emocji jakie są ludziom potrzebne i ta sprawa z tym „Dlaczego ona jest z takim palantem” 😀 No właśnie, przez emocje. Ciekawy przykład odnośnie wzbudzania emocji. Konkret i naprawdę mocna rzecz. Warto by każdy się zastanowił we własnym zakresie co takiego mógł kiedyś wywołać automatycznie i jak to podziałało, no i oczywiście jak może się zmienić będąc ciekawszą osobą. Propsy 😀