925 spring daisy mNareszcie do naszego kraju nadeszła upragniona wiosna! Promienie marcowego słońca sprawiają, że na ustach większości ludzi pojawia się uśmiech. Na Twoich też?

Pogoda na zewnątrz wbrew pozorom dosyć silnie wpływa na naszą motywację. Sceptycy zaraz zaczną krytykować, że pora roku nie ma żadnego wpływu na nasze chęci do działania, ale sami doskonale wiemy jak to jest. Kiedy dzwoni budzik, a my widzimy, że za oknem jest rewelacyjna pogoda, aż chce się żyć. Nic dziwnego, wszystkie organizmy żywe potrzebują słońca do prawidłowego funkcjonowania.

Podsuwam wam dzisiaj 5 pomysłów, które możesz od razu wcielić w życie i wykorzystać w 100% ten piękny czas jakim jest wiosna.

1. Ogranicz czas spędzany przed komputerem/telewizorem.
Okej, rozumiem. W zimę być może większość czasu spędzałeś przed komputerem, ponieważ nie chciało Ci się ruszać czterech liter z domu.  Dosyć tych wymówek. Przyszła wiosna, za oknem z dnia na dzień robi się coraz ładniej. Dlaczego miałbyś marnować czas siedząc w domu? Proponuję Ci ograniczenie spędzanego czasu przed komputerem do absolutnego minimum. Jeśli w pracy również używasz komputera, po pracy powinieneś odpoczywać aktywniej, niż spędzać kolejne godziny przez ekranem komputera, czy telewizora.

2. Weź książkę i poczytaj ją na dworze.
Jeśli lubisz czytać, weź książkę i wyjdź na dwór. Usiądź na ławce i poddaj się lekturze przy wiosennych promieniach słońca. Doceń to, że jest piękna pogoda i korzystaj z dobrodziejstw jakie niesie za sobą wiosenne słońce.

3. Zacznij uprawiać jakiś sport.
Jeśli już ograniczysz czas spędzany przed komputerem, powinieneś tę lukę czasową jakoś wypełnić. Na początek podejmij się czegoś prostego: bieganie czy jazda na rowerze. Korzystaj z tego, że jest piękna pogoda. Poczujesz się zdecydowanie lepiej, Twoja kondycja się poprawi, będziesz bardziej zadowolony z siebie. Delektuj się. Pomyśl sobie, że nie każdy może biegać czy jeździć na rowerze. Ty możesz. Zrób to.

4. Spaceruj.
Powiedzmy, że należysz do ludzi leniwych. Ok, nie chce Ci się biegać rano, ani też po pracy/szkole. Dla ludzi wybitnie niechętnych do podejmowania wzmożonej aktywności fizycznej proponuję wersję light, czyli po prostu spacer. Zamiast „przeklikać” kolejną godzinę bez celu w Internecie, może warto przejść się do pobliskiego parku i się wyciszyć? Cisza sprzyja myśleniu i refleksji, dzięki czemu pewne sprawy łatwiej jest sobie po prostu poukładać. Dlaczego masz z kimś pisać poprzez komunikator internetowy, jeśli możesz się spotkać? Zaproponuj swojej koleżance czy koledze, żeby po prostu się przejść, ruszyć się z domu – cokolwiek.

5. Nie jedź autobusem, przejdź się.
Najprostsza forma korzystania z dobrodziejstw wiosny. Jeżeli nie zależy Ci aż tak bardzo na czasie, wysiądź 1 czy 2 przystanki przed przystankiem docelowym i się po prostu przejdź. Pracując umysłowo, powinieneś wypoczywać fizycznie, żeby rozładować stresy minionego dnia. Kilkunastominutowy spacer to same korzyści dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Pomyśl o tym.

Powyższe punkty to tylko jedne z najprostszych idei jakie możesz wcielać w życie. Z pewnością znajdą się wśród was osoby, które mają takich pomysłów dziesiątki. Jeśli jesteś taką osobą – podziel się z innymi w sekcji komentarzy. 🙂

pobraneSzczęście… Tak bardzo lubię o nim pisać. Czym właściwie jest szczęście? Jest tak nierealistycznym tworem, że aż trudno sobie wyobrazić, że większość osób chce je posiąść, kupić czy zdobyć. Nie, niestety nie. Nie tędy droga.

O czym marzysz? Czego chcesz od życia? Nie lekceważ tych pytań, ponieważ są bardzo ważne. Ba. Rzekłbym, że są to dwa najważniejsze pytania jakie powinien zadać sobie każdy z nas. Jedni marzą o sportowym aucie, inni willi z basenem, jeszcze inni milionie złotych w gotówce. Jest też spory odsetek ludzi, którzy marzą o miłości, radości, spełnieniu i… szczęściu. Continue reading →

istock 000004524526xsmall shopping cart keyboardWszedłszy do pobliskiego sklepu zastanowił się co powinien kupić na dzisiejszy obiad. Jego wzrok przykuło nowe opakowanie produktu, który już dobrze znał, jednak ze względu na odświeżenie pudełka postanowił sprawdzić, czy zmieniła się również jakość.

Inna czcionka etykietki, nowe hasło reklamowe… Po przyjrzeniu się bliżej był na tyle zainteresowany zakupem, że nic nie było w stanie zniechęcić go do zakupu.  Wrzucił do koszyka po czym pewnym siebie krokiem pomaszerował do kasy. – 6,95zł – rzekła kasjerka. Wyjął z kieszeni dziesięciozłotowy banknot, po czym otrzymał resztę. Continue reading →

The Mexican EconomyKiedy szedłem na jeden z pierwszych wykładów makroekonomii, szczerze powiedziawszy, jak dla mnie – nie zapowiadało się ciekawie. Były to głównie nudne wzory i wyliczenia teoretycznych przypadków, które najprawdopodobniej nigdy w życiu nie będą miały odzwierciedlenia w rzeczywistości. Pewnego dnia na wykładzie było zupełnie inaczej – słuchałem z zaciekawieniem, ponieważ omawiana tematyka uświadomiła kilka naprawdę istotnych rzeczy. Mowa tutaj o koszcie utraconych możliwości.

Załóżmy całkiem możliwy scenariusz – siedzisz w tej chwili w domu przed komputerem i czytasz artykuł popijając Twoją ulubioną herbatę. Siedzisz wygodnie w swoim fotelu, a Twoje oczy skupione są na tekście. No dobrze powiesz, ale co w tym takiego rewelacyjnego? Rewelacyjnego być może nic, ale warto sobie uświadomić jedną, małą rzecz. W tej właśnie chwili ponosisz koszt utraconych milionów, jak nie miliardów innych możliwości.

Co mam na myśli?

Nie możesz w tym momencie skakać ze spadochronem, ćwiczyć na siłowni, popijać piwa ze znajomymi, czy czytać ulubionej książki. Czas ten przeznaczasz na czytanie tego artykułu i to w zasadzie komplement dla mnie, że spośród setek tysięcy opcji, Ty postanowiłeś przeczytać ten artykuł.

Jak myślisz, czy ten czas można by było wykorzystać lepiej, efektywniej, ciekawiej, fajniej?

Wydaje mi się, że znam odpowiedź na Twoje pytanie – jak najbardziej, TAK!

Skąd wiesz co by się wydarzyło w Twoim życiu, jeśli teraz zamiast siedzieć przed komputerem wyszedłbyś na ulicę? Być może idąc ulicą znalazłbyś na chodniku 50zł? A może wpatrzony w ekran telefonu komórkowego przypadkowo wpadłbyś na najbardziej atrakcyjną kobietę jaką do tej pory spotkałeś? A może kto wie, spotkałbyś dawnego znajomego sprzed lat!

Jest tyle możliwości, ile sposobów na wykorzystanie czasu, który właśnie mija.

Medical Decision Making1

Oczywiście nie powinniśmy popadać w paranoję i nerwowo wyrywać sobie włosów z głowy z obawy, że źle zainwestujemy swój czas. Spokojnie. Rób tak, jak sam uważasz.

Znasz pojęcie inwestycji? Pewnie samo słowo kojarzy Ci się z giełdą, być może kupnem czegoś taniej a sprzedaniem drożej, albo z jakimś funduszem inwestycyjnym. Pomimo tego, że Twoje skojarzenia głównie dotyczą pieniędzy to dzisiaj porozmawiajmy o inwestowaniu czasu.

Całe życie opiera się na inwestowaniu. Stykasz się z nią od najmłodszych lat. Przypomnij sobie, w jakim celu chodziłeś do podstawówki? Chciałeś nauczyć się pisać, czytać i liczyć? No ok., ale po co? Żeby móc zdobywać wiedzę, komunikować się i mieć chociaż elementarne pojęcie o otaczającym świecie, zgadza się? Liczyłeś, że te umiejętności przyniosą Ci jakieś profity, tak jak inwestor giełdowy spodziewa się zysku. Przecież rodzice Ci mówili, że jak będziesz się dobrze uczył to będziesz zarabiał dużo pieniędzy.

Uczyłeś się czytać, aby czytać książki. Czytałeś książki, aby zdobywać wiedzę. Zdobywałeś wiedzę, aby być postrzeganym jako ktoś inteligentny. Chciałeś być postrzegany jako osoba inteligentna, ponieważ chciałeś otaczać się inteligentnymi ludźmi.

Widzisz? Tak naprawdę każda, nawet najmniejsza czynność to jedno z ogniw całego łańcucha wydarzeń.

Powiedzmy, że nie robisz nic. Wydawać by się mogło, że nie robienie nic nie jest takie groźne, ale o tym za chwilę.

Pracujesz każdego dnia po 8h dziennie, a resztę dnia spędzasz na głupotach. Dosłownie. Tracisz czas na portalach społecznościowych, czy rozrywkowych, tylko po to, żeby wskazówka zegara pokazała godzinkę 23.30, bowiem wtedy idziesz spać. W głębi duszy jesteś dosyć ambitną osobą i Twoja praca po roku zaczęła Cię nudzić. W środku tak naprawdę czujesz, że rutyna zabija w Tobie kreatywność. Płaca jaką otrzymujesz również Cię nie satysfakcjonuje, jednak nie robisz zupełnie nic, poza tym, że trochę sobie ponarzekasz. W gruncie rzeczy to chciałbyś zmienić pracę, ale nic z tym nie robisz.

Mija kolejny rok, drugi, trzeci.. Twój rozkład dnia wygląda mniej więcej codziennie tak samo, czujesz się jakby dni uciekały Ci przez palce. Ciągle pracujesz w tej samej firmie, a od momentu zatrudnienia dostałeś jedną, małą podwyżkę.

Frustracja w Tobie narasta, ponieważ im człowiek starszy – tym więcej oczekuje od życia, a co za tym idzie – fajnie by było więcej zarabiać.

W końcu rzucasz swoją pracę bowiem masz już tego serdecznie dosyć. Tak, frustracja właśnie wygrała z przyzwyczajeniem. Szukasz pracy miesiąc, dwa, trzy… Wszędzie oferują Ci podobną pensję a Ty zastanawiasz się dlaczego?

22

Weźmy teraz nieco inny przypadek. Załóżmy, że w tej samej firmie pracuje na identycznym stanowisku druga osoba, również w głębi duszy ambitna, jednak ma jeszcze jedną cechę – realista. Osoba ta zna podstawowe zasady życia, wie, że żeby czerpać z czegoś zyski – trzeba mądrze inwestować.

Każdego dnia po powrocie z pracy Twój współpracownik uczy się 45min słówek z angielskiego, ponieważ język obcy w Twojej branży niezwykle się przydaje. Raz w tygodniu osoba ta patrzy na swoje CV i zadaje sobie pytanie „Co można by było w nim ulepszyć, poprawić, dodać?” Wpada na pomysł dodatkowego kursu z zarządzania czasem oraz radzenia sobie ze stresem. Później sięga po lekturę motywacyjno-rozwojową i wyrabia w sobie nawyk czytania co najmniej 45minut dziennie. On doskonale wie, że aby dostać lepszą pracę trzeba naprawdę dużo się nauczyć, dlatego też nie obawia się pytać szefa nawet o najgłupsze rzeczy. Jest ciekawy. Poszukuje, zadaje pytania i sam szuka na nie odpowiedzi. Przepełnia go dziecięca ciekawość i wytrwałość w tym co robi.

Szef widząc zainteresowanie oraz zapał Twojego współpracownika proponuje mu darmowy kurs udoskonalający jego dotychczasowe umiejętności. Zdobywa kolejne certyfikaty oraz szkolenia.

Po dwóch latach pracy, w momencie kiedy uznał, że niczego ciekawego już się w tej pracy nie nauczy wyrusza na poszukiwanie nowej pracy z o wiele ciekawszym CV niż Ty.

Właśnie, bo w co Ty inwestowałeś swój czas? No tak, fakt, Twój współpracownik z pewnością nie oglądał tylu bezmyślnych filmów, nie przeszedł tyle tytułów gier, ani nie potrafi tak perfekcyjnie zabijać czasu. On woli praktyczne zastosowania.

Ale czy Ty traciłeś swój czas?

Nie, inwestowałeś. Tylko nie w to co trzeba. Inwestowałeś w nic nie warte kamienie, w momencie kiedy to złoto jest w cenie.

Cóż.. Przecież każdemu zdarza się błędnie zainwestować.

Witam wszystkich czytelników! Dziś chciałbym wam zaprezentować kilka genialnych grafik, które uważam za niezwykle motywujące, inspirujące bądź takie które po prostu mi się spodobały. 🙂 Have fun!

 

1. Jakże prawdziwe. Nic dodać, nic ująć.

1296514332 by KruszonPro2

 

2. "Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu."

1296410605 by SRX

 

3. A teraz coś z deviantart.com. Ten obrazek po prostu mi się podoba.

28b5d1b1a48c18490d4534d59918bffe

 

4. Utknąłeś?

What Floor by IMustBeDead

 

5. "Idź do pracy, wyślij swoje dzieci do szkoły, podążaj za modą, zachowuj się normalnie, chodź po chodniku, oglądaj TV, odkładaj na starość, przestrzegaj prawa. Powtarzaj za mną: jestem wolny."

Freedom by MW P R

 

 6. Nie wiem dlaczego, ale ten obrazek podoba mi się najbardziej. Jest prosty a zarazem genialny w swojej prostocie. Pracuj ciężko na swój sukces.

 

hard work to success by anikiwave

zlotowa 19 styczniaNiech zgadnę – w momencie kiedy przeczytałeś ten tytuł chciałeś czym prędzej zamknąć to okno, ponieważ byłeś święcie przekonany, że to kolejny głupi sposób na oszukiwanie kasyna, czy fikcyjny wpis zarabianiu w Internecie.

Nie. Właśnie, że nie. Dzisiejszy wpis jest poparty badaniami, które przeprowadziło kilku młodych Polaków. O czym mówię? O prawdziwych pieniądzach, które… leżą na ulicy.

Zastanawiałeś się może kiedyś ile 1, 2, czy 5groszówek leży gdzieś na polskich ulicach? Zapewne sam kiedyś upuściłeś taką monetę i nie chciało Ci się po nią schylać – bo po co? Przecież symboliczny grosik nie ma żadnej wartości. A co powiesz na 10 groszy? 20 groszy? 50? 200? 1000? Ten wpis oczywiście nie będzie w żadnym wypadku skłaniał Cię do zbierania jednogroszówek z chodnika, jednak chciałbym Ci coś zobrazować.

Podejrzewam, że niejednokrotnie natknąłeś się na powiedzenie, że pieniądze leżą na ziemi i wystarczy je podnieść. Poniekąd jest to prawda o czym świadczą poniższe badania:

Jako zasadę przyjęto, że podniesiony z ulicy zostanie każdy pieniądz, niezależnie od wartości i narodowości. W pierwszym roku zebrano równo 80 zł, a w drugim roku 61,16 zł. Łącznie daje to kwotę 141,16 zł. Średnia roczna to 70,58 zł.

Gdyby przyjąć, że z 38,167 tys. Polaków (dane GUS na koniec grudnia 2009 roku), po pieniądze leżące na ulicy schyla się tylko trzy miliony osób (8 procent populacji), a wartość znaleziska rocznie wynosi 70 złotych, to daje to kwotę 210 mln złotych poza jakąkolwiek kontrolą. W ciągu pięciu lat jest to 1,1 mld złotych nierejestrowanego pieniądza.”

To wręcz niewyobrażalne, że taka suma pieniędzy leży gdzieś na chodniku – być może tuż przy Twoim domu.

Dlaczego postanowiłem pisać o wyrzuconych jednogroszówkach? Z tego względu, iż jest to idealne potwierdzenie znanego Ci powiedzenia – pieniądze leżą na ziemi – wystarczy się po nie schylić. Nie masz pomysłu na biznes? Nie masz koncepcji w jaki sposób można zarobić pieniądze? Zacznij zbierać jednogroszówki, gwarantuję Ci, że znajdziesz ich mnóstwo.

poland 1 grosz

istockphoto 3310545 unhappy smiley sketch” O Boże jaki jestem nieszczęśliwy/a” „Jutro znów do pracy” „I znowu ta przeklęta sesja” „Ja nigdy nie schudnę!” Jeśli przefiltrowalibyśmy rozmowy zwykłych ludzi, podejrzewam, że takie i inne, podobne frazy powtarzałyby się nad wyraz często.

Janek Kowalski ma obecnie 22 lata. Nie należy do najatrakcyjniejszych facetów w grupie na studiach, jest raczej typem osoby zamkniętej w sobie, która się nie uzewnętrznia. Ma nadwagę i kiepsko się ubiera. Z racji tego, że Janek jest typem introwertycznego chłopaka, nie ma zbyt wielu kumpli w klasie. Przez forum klasowe Janek uważany jest troszkę za dziwaka i kujona, o czym Janek wie doskonale. Mając poczucie świadomości tego jak jest postrzegany, zaczyna jeszcze bardziej zamykać się w sobie i unikać zbędnych kontaktów z otoczeniem. Uważa, że to świat jest zły, nie widząc nawet najmniejszej winy w samym sobie. Frustracja, pesymizm, bierność – trzy najtrafniejsze cechy na temat Janka. Ulubioną rozrywką Janka są długie godziny spędzone przed komputerem w świecie gier komputerowych – bo cóż ma innego robić.. ?

Wyobraź sobie, że życie jest drogą . W momencie kiedy nią idziesz, napotykasz tysiące, jak nie miliony możliwości skrętu w lewo czy w prawo. Zejście z ubitej, twardej i pewnej nawierzchni, którą idą wszyscy na dróżkę piaszczystą, nie koniecznie uczęszczaną przez innych, wymaga odwagi i samozaparcia. Ale co ma porównanie drogi do dzisiejszego wpisu? Bardzo wiele.

Jak wielu jest ludzi, tak jest i wiele powodów do narzekania. Niektórzy, nawet jak wszystkie sprawy toczą się po ich myśli narzekają od tak, żeby sobie ponarzekać. Dlaczego tak naprawdę ludzie narzekają? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym?

Jeśli ktoś narzeka na to, że ma nadwagę, czego tak naprawdę potrzebuje? Nie, nie zrzucenia kilku kilogramów, bo zazwyczaj taka osoba sama w to nie wierzy. Potrzebuje jedynie słów otuchy i zaakceptowania przez innych, aby rozładować swój dysonans poznawczy.

Wróćmy dalej do Janka. Janek jest typem strasznego pesymisty. Wszystko widzi w czarnych barwach i narzeka na co tylko się da. Janek chciałby zmienić dużo rzeczy w swoim życiu o czym wie tylko sam, nikomu na zewnątrz nie da tego poznać.

Janek wierzy w to, że kiedyś ludzie go polubią i będzie miał dużo fajnych przyjaciół. Wierzy też, że będzie niezależny finansowo i że kiedyś w końcu będzie miał sylwetkę o jakiej marzył. Niestety, od kilku lat nic w jego życiu się nie zmieniło, a przez to frustracja Janka coraz bardziej narasta.

Jak chciałbyś żeby potoczyły się losy Janka?

Być może z uwagi na charakter bloga motywacyjnego myślałeś, że dokończę tą historię w pozytywny sposób, ale nie. Bądźmy realistami i spójrzmy na historię Janka trzeźwo.

Janek skończył studia i nie poznał żadnej ciekawej dziewczyny przez okres swoich studiów. W związku z tym, że osamotnił się jeszcze bardziej, zaczął coraz mniej o siebie dbać, bo i po co? Studia skończył z dobrym dyplomem, ale z uwagi na swoją nieśmiałość nie otrzymał pracy, która go satysfakcjonuje – dostał go ktoś inny, z większą charyzmą i większymi umiejętnościami interpersonalnymi. Janek z przymusu usamodzielnienia się. Podjął pracę na niższym stanowisku z o wiele niższymi zarobkami niż oczekiwał przed studiami. Jeśli chodzi o znajomych została mu garstka kumpli z którymi każdego wieczoru gra przez internet.

Mijają miesiące, kilka lat.. Pewnego dnia kiedy Janek ma już 29 lat postanawia zacząć na poważnie szukać sobie dziewczyny. Z racji tego, że nigdy nie miał przyjemności być z kimś, totalnie nie wie jak się do tego zabrać, ale jest dobrej myśli – w końcu kilka piwek zrobi z niego bohatera. Wybiera się na imprezę gdzie podoba mu się kilka naprawdę fajnych i niezwykle atrakcyjnych dziewczyn. No cóż, Janek nie ma na tyle odwagi żeby do nich podejść więc postanawia się upić, żeby zagłuszyć swój dialog wewnętrzny. W końcu ledwo stojący na nogach postanawia podejść i …. tak, jedna z dziewczyn postanawia się na niego rzucić i uprawiać z nim dziki seks na parkiecie ! Hahaha, niestety. Dziewczyna nie poświęca mu nawet odrobinę uwagi i zostaje zlany. Cóż, frustracja Janka narasta i postanawia wyrwać byle co. Wyrusza chwiejnym krokiem na parkiet i poznaje równie pijaną, nie atrakcyjną, lekko otyłą, nieśmiałą dziewczynę. Znajomość toczy się dalej i po 2 miesiącach znajomości Janek się oświadcza. Z racji tego, że dziewczyna nie należała to atrakcyjnych, zgadza się i biorą ślub.

W ich małżeństwie na początku jest wszystko dobrze, później jednak zaczyna robić się coraz gorzej. A to problemy z pieniędzmi, ponieważ oboje z nich nie mają satysfakcjonującej pracy, a to chroniczne kłótnie, ze względu na to, że nigdy wcześniej nie mieli przyjemności mieć partnera. Nie potrafią zrozumieć swoich potrzeb, nie potrafią nawet ze sobą rozmawiać. Dla Janka liczy się jego własny świat w 15′ ekranie komputera, a ona ubolewa nad tym, że jej mąż ją nie kocha….

Czy tak mógłby wyglądać prawdopodobny scenariusz tej opowieści? Być może jest trochę pesymistyczny, ale na pewno realny. Dlaczego realny? Sam sobie odpowiedz obserwując ludzi dookoła.

Żyjesz tu w tym miejscu. Dzisiaj masz być może 12, 15,19, 22, 40, czy 52 lata. To co masz dookoła, to jakim jesteś człowiekiem, to jak wyglądasz, to z kim się spotykasz, to gdzie pracujesz, to gdzie się uczyłeś, to jaką masz żonę, to jakie są Twoje dzieci to… Twoje życie. Nie państwa, nie rządu, nie moje, ani też nikogo innego. Twoje.

4070559460 898fd60557

Twoje, wyjątkowe, oryginalne życie. To Ty piszesz jego scenariusz. To Ty jesteś autorem tej wspaniałej opowieści pt:” Moje życie”.. To od Ciebie zależy jak będą nazywać się poszczególne rozdziały jak i sama treść.

Czy losy Janka mogłyby się potoczyć inaczej? Oczywiście. Ale bądźmy realistami – większości ludzi potrzebuje jakiegoś nieszczęścia żeby zmienić coś w swoim życiu.

Sam się zastanów i odpowiedz sobie szczerze. Ile razy postanowiłeś sobie, że od jutra rzucasz papierosy? Ile raz obiecałeś sobie, że zabierzesz się w końcu za naukę? Ile razy noworoczne, wielkie postanowienia okazały się pustymi słowami?

Nie szukaj ukojeniu w narzekaniu, zabierz się w końcu do pracy. Nie bądź jak większość ludzi w tym Państwie, którzy wszystko wiedzą najlepiej, jednak ich działanie na samym mówieniu się kończy.

Działaj. Działaj mądrze.

Pamiętam jak dziś kiedy pierwszy raz będąc dzieckiem, zapytałem swoją mamę wskazując na banknot – Mamo co to jest? W odpowiedzi usłyszałem: „Pieniążek. Dzięki niemu można kupić wszystkie rzeczy niezbędne do życia.” Wtedy z perspektywy sześciolatka, wszystko wyglądało inaczej..

Rozmawiałem niedawno ze swoim dobrym znajomym na temat pracy i biznesu. W całej tej rozmowie powiedział coś co skłoniło mnie do głębszych przemyśleń, mianowicie: „Ci Niemcy byli genialni. Arbacht macht frei to genialny cytat„. Pewnie zaraz usłyszę krzyki oburzenia, że hasło kojarzy się z Holocaustem, czy II wojną światową, jednak nie zamierzam poruszać żadnych aspektów z tym związanych. Chodzi mi głównie o samą myśl przesłania „Praca czyni wolnym”. Im starszy się stajesz tym bardziej zaczynasz doceniać wartość pracy.

Będąc jeszcze dzieckiem nie musiałeś się martwić o to kto zapłaci rachunki, kto zrobi zakupy na jutrzejszy obiad, czy zatankuje samochód. Wszystkie te rzeczy były tak jakby poza Tobą, bo finanse domowe dzieci zupełnie nie interesują.

Sprawa nabiera innego znaczenia kiedy stajemy się coraz starsi, szczególnym takim momentem jest moment zdania egzaminu dojrzałości, wtedy spory odsetek przyszłych studentów decyduje się pogodzić swoją przyszłą pracę ze studiami.

Sam wiem na swoim przykładzie jak to jest. Przez pierwsze dwa lata studiowałem w trybie stacjonarnym i byłem utrzymywany przez rodziców. Podejmowałem różne, dorywcze prace, jednak zarobki były co najwyżej śmieszne, a pogodzenie dziennych studiów z pracą – ciężkie. Okres ten wspominam jednak bardzo fajnie. Beztroska, przedłużone dzieciństwo – tak niektórzy w skrócie nazywają życie studenckie. Stereotyp dziennego studenta wygląda mniej więcej tak: zdaje od sesji do sesji, pije sporo alkoholu i wiecznie nie ma kasy. No chyba, że właśnie wrócił po świętach Bożego Narodzenia z portfelem pełnym mikołajowych pieniędzy.

Całość na studiach dziennych wygląda prawie idealnie, jednak jest jedna rzecz, która bynajmniej mnie gryzła –  finansowa pępowina z rodzicami. Tak, to było coś, czego naprawdę nie chciałem. Za każdym razem kiedy chciałem sobie cokolwiek kupić, miałem lekkie wyrzuty sumienia, ponieważ moi rodzice bardzo ciężko pracowali na owe pieniądze, a ja je tak po prostu miałem zamiar wydać. Z racji tego, że nie było ich dużo, musiałem ustalać priorytety i niejednokrotnie było tak, że nowe spodnie musiały niestety poczekać.

Na pierwszym i drugim roku studiów mieszkałem z moim kumplem, który studiował zaocznie i pracował. Często narzekał, że praca to straszny obowiązek, że tak naprawdę nie ma się na nic czasu, a studia prowadzić w trybie zaocznym jest dosyć ciężko.

Słuchając jego doświadczeń przemyślałem sobie to wszystko i odrzuciłem myśl o przeniesieniu na studia zaoczne. W ten oto sposób zaczął się drugi rok studiów…

Jak każdy doskonale wie, im człowiek jest starszy, tym więcej oczekuje od życia – tak samo było również ze mną. Miałem dosyć odmawiania sobie czegokolwiek z powodu braku pieniędzy. Miałem nie lada orzech do zgryzienia, ponieważ musiałem wybrać – beztroska, czy pieniądze? Z jednej strony fajnie było studiować dziennie, jednak brak pieniędzy skutecznie mnie demotywował.

Aż w końcu w wakacje pomiędzy II a III rokiem podjąłem ostateczną decyzję o przeniesienie na studia zaoczne. Nie żałuję.

Wielu ludzi nie docenia tego, że ma pracę. Większość narzeka, że trzeba rano wstać, później przez pół dnia wykonywać polecenia swojego przełożonego, aby wrócić o 18 do domu i paść ze zmęczenia.

Czy naprawdę praca jest taka zła? Moim zdaniem nie, jednak wszystko zależy od tego jak spojrzymy na swoją pracę. Jeśli będziesz wmawiał sobie, że Twoja praca jest beznadziejna, wszyscy w firmie Cię nie lubią, a szef Cię nie docenia to z pewnością zadowolony ze swojej pracy nie będziesz.

A dlaczego nie mógłbyś spojrzeć na to z innej strony? Pomyśl, że w Polsce jest około 1858 tysięcy(!) bezrobotnych, którzy nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczą. Dostajesz regularne przelewy, w pracy zawsze uczysz się czegoś nowego. Im dłużej pracujesz, tym większa jest Twoja wartość na rynku pracy, a co za tym idzie – będzie Ci łatwiej znaleźć nową pracę. Pracując, czujesz się potrzebny, odczuwasz satysfakcję z tego, że pracujesz. Uwierz mi, gdybyś rzucił pracę i postanowił nie robić zupełnie nic przez miesiąc, czułbyś się o wiele gorzej, ponieważ miałbyś ogromne wyrzuty sumienia, że nic nie robisz. A podobno nic tak bardzo nie męczy jak nudzenie się i brak zajęcia… Coś w tym jest.

Czy to wszystko naprawdę nic nie znaczy? Jeśli czujesz się przemęczony i Twój zapał do pracy spada, zawsze możesz wziąć kilka dni wolnego, wyjechać poza miasto do rodziców czy znajomych i naładować swoją „mentalną” baterię.

Pamiętaj, praca czyni wolnym. To dzięki pracy budujesz swoją przyszłą wolność. Nowe mieszkanie, wakacje, samochód? Na wszystko zapracujesz jeśli tylko zechcesz. Na tym świecie nie ma nic za darmo. Jeśli chcesz coś dostać, musisz za to zapłacić.

Ci, którzy myślą, że dostaną coś od życia za darmo, niestety się przeliczą.

Ty jesteś inny. Ty już dziś budujesz swoją przyszłość.

Tak trzymaj.

fajerwerki sylwestroweKilka dni temu powitaliśmy rok 2011. Dla jednych jest to czas radości, ponieważ wierzą, że nowy rok będzie lepszy niż poprzedni, dla innych czas lekkich obaw przed tym co wydarzy się w nadchodzącym roku. Kiedy już ucichły oklaski i okrzyki wiwatujących ludzi pora cofnąć się rok wstecz i przeanalizować swoje poczynania.

Postanowiłem podejść do nowego roku realistycznie – jeżeli nic nie zmienię w swoim życiu na lepsze, rok 2011 nie ma prawa być lepszy. Skończył się czas oczekiwania na magiczny cud z nieba, który nigdy nie nadejdzie.

2010

Rok 2010 był rokiem dynamicznym, jednak nie tak bardzo jak rok 2009. Postanowiłem zmienić dużo rzeczy w swoim życiu nie do końca wiedząc, czy to co robię jest słuszne.

Zrealizowałem dwa swoje małe marzenia, podjąłem dwie różne prace na etacie, uczyniłem pierwsze kroki w stronę pełnej niezależności finansowej. Poznałem sporo różnego rodzaju ludzi.. Jedni wspaniali, inni mniej. Poprowadziłem jedno kilkugodzinne seminarium rozwoju osobistego w Trójmieście. Rozwinąłem swoje zawodowe skrzydła.

Pierwsze dwa miesiące roku 2010 były dla mnie czasem głębokich przemyśleń. Byłem wówczas studentem dziennym, w pełni utrzymywany przez rodziców co zaczęło mi powoli przeszkadzać. Ten, kto studiował lub studiuje dziennie wie jak to jest. Mianowicie studenci się dzielą: 1. Ci którzy naprawdę się uczą i poświęcają większość swojego czasu na studia, 2. Ci, którzy uczą się tylko od sesji do sesji, jednak w wolnym czasie pracują 3. Ci, którzy w ogóle się nie uczą i liczą w życiu na jakiś cud.

Byłem typem nr.2.

W lutym podjąłem pierwszą w tym roku dorywczą pracę w charakterze telemarketera, głównie z ciekawości. Chciałem poznać świat prawdziwej sprzedaży, nie ten wyczytany w książkach, tylko ten w pełni praktyczny. Pomimo tego, że pracowałem tam tylko niecałe 3 tygodnie, nie żałuję ani dnia. Wbrew pozorom sporo się w tej pracy nauczyłem, a na dodatek obracałem się w dosyć fajnym towarzystwie. 

W kwietniu zorganizowałem wraz z moim przyjacielem dwudniowe seminarium rozwoju osobistego w Trójmieście, z którego byłem całkiem zadowolony. Miło było raz kolejny usłyszeć oklaski na koniec wystąpienia, poznać kilka naprawdę wspaniałych osób i mieć to poczucie, że moje słowa zapaliły w kimś płomień motywacji. 

Spełnianie marzeń

Maj i czerwiec to czas realizowania marzeń.. Wraz z grupą moich najlepszych przyjaciół postanowiliśmy skoczyć ze spadochronem. Cały wypad oraz sam skok wspominam i będę wspominał jeszcze przez dłuugi czas. Było to naprawdę niesamowite przeżycie, które zmotywowało mnie do zarabiania pieniędzy – w przyszłości chcę zrobić kurs AFF. Spojrzenie na świat z wysokości około 4000m i ta błoga cisza kiedy swobodnie opadasz na ziemię – bezcenne!

W połowie maja wraz z moimi najlepszymi przyjaciółmi zarezerwowaliśmy bilety do Amsterdamu. Nikt z nas nie wiedział gdzie będziemy spać, skąd weźmiemy kasę oraz czy to wszystko się dzieje na prawdę – po prostu kupiliśmy bilety. Do samego wyjazdu kilka osób się wyłamało, jednak ja postanowiłem, że MUSZĘ tam polecieć! Spakowany w mały podręczny plecak, zabrałem tylko najbardziej niezbędne rzeczy i… nie żałuję. Cały wyjazd wspominam rewelacyjnie i postanowiłem takie rzeczy robić częściej.

Czas wakacji to czas wielkich przemyśleń. Po udanym i rozrywkowym pierwszym półroczu postanowiłem wkroczyć na poważnie w dorosłe życie.. Wszyscy mi odradzali, włącznie z rodzicami. Przekonywali, żebym jeszcze chociaż przez rok miał "odrobinę dzieciństwa". Ja zastanawiałem się zaś, "ale po co…?"

Odważna decyzja

Przeniosłem się na studia zaoczne i wyruszyłem w poszukiwaniu prawdziwej, w pełnym wymiarze godzin pracy. Wydrukowałem 3 kopie CV, wysyłałem 2 aplikacje do ofert, które wydawały mi się najciekawsze i dnia 24.08.2010 dostałem pracę w sklepie internetowym na stanowisku specjalisty ds. marketingu, w którym pracuję do dziś. 

Pierwsze tygodnie były ciężkie, ponieważ nie starczało mi na nic czasu. Trzeba było przestawić się na tryb 9-17, poranne wstawanie i stosunkowo wczesne chodzenie spać. Skończyły się dobre czasy, kiedy mogłem nie iść na wykłady, pospać dłużej i dosłownie o nic się nie martwić. Pomimo tego, że była to trudna decyzja to… nie żałuję!

Zdobywam ciekawe doświadczenie, przestałem martwić się o pieniądze, ponieważ każdego miesiąca dostaję regularne przelewy. Moment, w którym zacząłem pracę nazywam swoją "małą niezależnością finansową". Jeżeli wydaję na coś pieniądze, wiem, że sam je zarabiam. 

Pozostała część roku to poświęcenie się głównie pracy oraz budowaniu źródeł pasywnego dochodu. Zająłem się handlem domenami oraz inwestowaniem swoich pieniędzy. Jestem coraz bliżej pełnej niezależności finansowej, z czego jestem dumny.

W listopadzie założyłem bloga, którego właśnie czytasz. Długo się nad tym zastanawiałem, jednak postanowiłem kupić serwer, domenę i zacząć po prostu pisać. 

Nie żałuję. 

Zamierzam cały czas go rozwijać. Traktuje go jak swoje małe dziecko, którego nikt mi nie odbierze. Uwierzcie mi, to na prawdę ogromna satysfakcja.

Podsumowanie

Czy jestem zadowolony z roku 2010?

Tak. Pomimo tego, że był zupełnie inny od roku 2009 jestem z niego w pełni zadowolony. W końcu zacząłem prowadzić dorosłe życie, do którego tak bardzo dążyłem. Wielu z was może nie rozumieć co takiego ciekawego może być w pracy, jednak uwierzcie mi – "mała niezależność finansowa" to coś, z czego jestem – i każdy z was powinien – być dumny.

Życzę sobie i wam, aby rok 2011 był jeszcze lepszy od roku 2010.. Tego, aby każdy z was pogratulował sobie sukcesów i wyciągnął lekcje z porażek. To podstawa prawdziwego, wewnętrznego sukcesu 🙂