Podsumowanie roku 2010

Kilka dni temu powitaliśmy rok 2011. Dla jednych jest to czas radości, ponieważ wierzą, że nowy rok będzie lepszy niż poprzedni, dla innych czas lekkich obaw przed tym co wydarzy się w nadchodzącym roku. Kiedy już ucichły oklaski i okrzyki wiwatujących ludzi pora cofnąć się rok wstecz i przeanalizować swoje poczynania.

Postanowiłem podejść do nowego roku realistycznie – jeżeli nic nie zmienię w swoim życiu na lepsze, rok 2011 nie ma prawa być lepszy. Skończył się czas oczekiwania na magiczny cud z nieba, który nigdy nie nadejdzie.

2010

Rok 2010 był rokiem dynamicznym, jednak nie tak bardzo jak rok 2009. Postanowiłem zmienić dużo rzeczy w swoim życiu nie do końca wiedząc, czy to co robię jest słuszne.

Zrealizowałem dwa swoje małe marzenia, podjąłem dwie różne prace na etacie, uczyniłem pierwsze kroki w stronę pełnej niezależności finansowej. Poznałem sporo różnego rodzaju ludzi.. Jedni wspaniali, inni mniej. Poprowadziłem jedno kilkugodzinne seminarium rozwoju osobistego w Trójmieście. Rozwinąłem swoje zawodowe skrzydła.

Pierwsze dwa miesiące roku 2010 były dla mnie czasem głębokich przemyśleń. Byłem wówczas studentem dziennym, w pełni utrzymywany przez rodziców co zaczęło mi powoli przeszkadzać. Ten, kto studiował lub studiuje dziennie wie jak to jest. Mianowicie studenci się dzielą: 1. Ci którzy naprawdę się uczą i poświęcają większość swojego czasu na studia, 2. Ci, którzy uczą się tylko od sesji do sesji, jednak w wolnym czasie pracują 3. Ci, którzy w ogóle się nie uczą i liczą w życiu na jakiś cud.

Byłem typem nr.2.

W lutym podjąłem pierwszą w tym roku dorywczą pracę w charakterze telemarketera, głównie z ciekawości. Chciałem poznać świat prawdziwej sprzedaży, nie ten wyczytany w książkach, tylko ten w pełni praktyczny. Pomimo tego, że pracowałem tam tylko niecałe 3 tygodnie, nie żałuję ani dnia. Wbrew pozorom sporo się w tej pracy nauczyłem, a na dodatek obracałem się w dosyć fajnym towarzystwie. 

W kwietniu zorganizowałem wraz z moim przyjacielem dwudniowe seminarium rozwoju osobistego w Trójmieście, z którego byłem całkiem zadowolony. Miło było raz kolejny usłyszeć oklaski na koniec wystąpienia, poznać kilka naprawdę wspaniałych osób i mieć to poczucie, że moje słowa zapaliły w kimś płomień motywacji. 

Spełnianie marzeń

Maj i czerwiec to czas realizowania marzeń.. Wraz z grupą moich najlepszych przyjaciół postanowiliśmy skoczyć ze spadochronem. Cały wypad oraz sam skok wspominam i będę wspominał jeszcze przez dłuugi czas. Było to naprawdę niesamowite przeżycie, które zmotywowało mnie do zarabiania pieniędzy – w przyszłości chcę zrobić kurs AFF. Spojrzenie na świat z wysokości około 4000m i ta błoga cisza kiedy swobodnie opadasz na ziemię – bezcenne!

W połowie maja wraz z moimi najlepszymi przyjaciółmi zarezerwowaliśmy bilety do Amsterdamu. Nikt z nas nie wiedział gdzie będziemy spać, skąd weźmiemy kasę oraz czy to wszystko się dzieje na prawdę – po prostu kupiliśmy bilety. Do samego wyjazdu kilka osób się wyłamało, jednak ja postanowiłem, że MUSZĘ tam polecieć! Spakowany w mały podręczny plecak, zabrałem tylko najbardziej niezbędne rzeczy i… nie żałuję. Cały wyjazd wspominam rewelacyjnie i postanowiłem takie rzeczy robić częściej.

Czas wakacji to czas wielkich przemyśleń. Po udanym i rozrywkowym pierwszym półroczu postanowiłem wkroczyć na poważnie w dorosłe życie.. Wszyscy mi odradzali, włącznie z rodzicami. Przekonywali, żebym jeszcze chociaż przez rok miał "odrobinę dzieciństwa". Ja zastanawiałem się zaś, "ale po co…?"

Odważna decyzja

Przeniosłem się na studia zaoczne i wyruszyłem w poszukiwaniu prawdziwej, w pełnym wymiarze godzin pracy. Wydrukowałem 3 kopie CV, wysyłałem 2 aplikacje do ofert, które wydawały mi się najciekawsze i dnia 24.08.2010 dostałem pracę w sklepie internetowym na stanowisku specjalisty ds. marketingu, w którym pracuję do dziś. 

Pierwsze tygodnie były ciężkie, ponieważ nie starczało mi na nic czasu. Trzeba było przestawić się na tryb 9-17, poranne wstawanie i stosunkowo wczesne chodzenie spać. Skończyły się dobre czasy, kiedy mogłem nie iść na wykłady, pospać dłużej i dosłownie o nic się nie martwić. Pomimo tego, że była to trudna decyzja to… nie żałuję!

Zdobywam ciekawe doświadczenie, przestałem martwić się o pieniądze, ponieważ każdego miesiąca dostaję regularne przelewy. Moment, w którym zacząłem pracę nazywam swoją "małą niezależnością finansową". Jeżeli wydaję na coś pieniądze, wiem, że sam je zarabiam. 

Pozostała część roku to poświęcenie się głównie pracy oraz budowaniu źródeł pasywnego dochodu. Zająłem się handlem domenami oraz inwestowaniem swoich pieniędzy. Jestem coraz bliżej pełnej niezależności finansowej, z czego jestem dumny.

W listopadzie założyłem bloga, którego właśnie czytasz. Długo się nad tym zastanawiałem, jednak postanowiłem kupić serwer, domenę i zacząć po prostu pisać. 

Nie żałuję. 

Zamierzam cały czas go rozwijać. Traktuje go jak swoje małe dziecko, którego nikt mi nie odbierze. Uwierzcie mi, to na prawdę ogromna satysfakcja.

Podsumowanie

Czy jestem zadowolony z roku 2010?

Tak. Pomimo tego, że był zupełnie inny od roku 2009 jestem z niego w pełni zadowolony. W końcu zacząłem prowadzić dorosłe życie, do którego tak bardzo dążyłem. Wielu z was może nie rozumieć co takiego ciekawego może być w pracy, jednak uwierzcie mi – "mała niezależność finansowa" to coś, z czego jestem – i każdy z was powinien – być dumny.

Życzę sobie i wam, aby rok 2011 był jeszcze lepszy od roku 2010.. Tego, aby każdy z was pogratulował sobie sukcesów i wyciągnął lekcje z porażek. To podstawa prawdziwego, wewnętrznego sukcesu 🙂

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Niqu

    Na moje oko zbyt uogólniasz jeśli chodzi o studentów. Nie wszyscy dzielą się na trzy grupy, a przynajmniej nie na takie trzy 😉

    Fajny wpis, a w Amsterdamie było zabawnie 🙂

  • Mpi

    Całkiem fajne podsumowanie.

    W ogóle podziwiam Cie i ludzi, którzy robią zmiany w swoim życiu, nie przesiadują w swojej bezpiecznej skorupie.

    Sam się cieszę, że pomimo dziennych, mogę też pracować i zbierać na własne potrzeby. Polecam.

    🙂