Na co poświęcasz swój czas i jaki to ma wpływ na jakość Twojego życia?

Nie trzeba nikomu tłumaczyć faktu, że gdyby chciał zostać mistrzem w żonglowaniu lub jedzeniu hamburgerów na czas, wystarczyłoby, abym dokładnie od dnia dzisiejszego zaczął ostro trenować i po kilku miesiącach z pewnością zacząłbym osiągać pierwsze sukcesy w tych dziedzinach. Na ogół proste rzeczy, które wałkuje się na blogach rozwojowych na okrągło są ciężką pigułką do przełknięcia dla większości osób.

Jesteś specjalistą w dziedzinie, której poświęcasz najwięcej czasu

Ile czasu poświęcasz na poszczególne działania w ciągu całego dnia? Weźmy trzy przeciętne scenariusze jakie mogłyby mieć miejsce

Aspołeczny młody student

Wstaje, włącza komputer, je kiepskiej jakości śniadanie, bo nie stać go na pełnowartościowe produkty albo lwią część kieszonkowego od rodziców woli wydać na wyskokowe trunki.  Z racji braku pieniędzy nie stać go na fajne ciuchy, toteż ubiera się przeciętnie. Woli jednak o tym nie myśleć i większość dnia zajmuje mu błogie lenistwo + gry komputerowe. Nie czyta książek, nie poznaje nowych ludzi, nie podróżuje, no poza wyprawami do monopolowego.

Młody bezrobotny absolwent

Skończyłem socjologię, znam język angielski na poziomie średnio-zaawansowanym, więc niech pracodawcy mnie rozchwytują! Wysyłam kilka CV dziennie, bo przecież nie upokorzę się idąc do pracy na bezpłatny staż lub na stanowisko o płacy niższej niż 2000 zł/netto. Nie robię żadnych kursów, nie specjalizuję się w wąskiej dziedzinie, niewiele mnie obchodzi czego oczekują pracodawcy. Rząd powinien mi zapewnić pracę, najlepiej na stanowisku kierowniczym.

Proaktywny, młody człowiek

Ostatni adept, co prawda kończy studia, ale w systemie zaocznym, bo już po pierwszym roku zorientował się, że studia dziennie nic nie dają poza złudnym poczuciu przedłużenia beztroskiej młodości. Uczęszcza dodatkowo na kurs języka angielskiego, ponieważ zdaje sobie sprawę, że język ten w dzisiejszych czasach jest absolutną koniecznością. Aktywnie poszukuje pracy wysyłając dziesiątki CV dziennie, ponieważ ma przekonanie, że im więcej CV wyśle, tym większe prawdopodobieństwo telefonu od Pani z działu HR. Zdaje sobie doskonale sprawę, że kluczem są kontakty, więc uczęszcza na spotkania networkingowe w poszukiwaniu ciekawych osób, z którymi być może uda się nawiązać współpracę. Nasz bohater chciałby załapać się na staż do dużej korporacji w dziale marketingu, toteż udziela się na licznych forach dyskusyjnych i grupach eksperckich. Testuje swoje nowo zdobyte umiejętności zakładając własnego bloga. Zdaje sobie sprawę, że rząd niczego mu nie zapewni, więc bierze los w swoje ręce i intensywnie poszukuje zatrudnienia na własną rękę.

Kto na co poświęca czas w ciągu dnia?

Aspołeczny młody student –

  • 6h – bezproduktywnie czas spędzony przed komputerem (gry, rozrywka)
  • 0h – poznawanie nowych ludzi, bo i po co? Mam komputer, wystarczy.
  • 0h – czytanie książek. Przekonanie pt: „Książki nie są ciekawe”
  • 0h – nauka języka, z powodu zwykłego lenistwa

Młody bezrobotny student

  • 1h – wysyła CV, szuka pracy, tyle wyniósłby efektywny czas poszukiwania pracy.
  • 0h – poznawanie nowych ludzi, nie ma na to czasu, przecież szuka pracy.
  • 5-6h – telewizja, bezproduktywny czas przed komputerem – syndrom „udaje, że jestem zajęty”
  • 0h – nauka języka, bo na studiach wystarczająco się go nauczył.

Proaktywny młody człowiek

  • 4h – efektywny czas przed komputerem – wysyła CV, udziela się w grupach dyskusyjnych, prowadzi bloga
  • 1h – nauka języka bazując na darmowych materiałach jak i kursach – trzeba go opanować do perfekcji.
  • 1h – networking, udział w wydarzeniach gdzie można poznać nowych ludzi
  • 1h – czytanie książek, w nich zawarta jest cała mądrość.

Być może przykłady te zostały mocno przejaskrawione, ale chciałbym, abyście zobaczyli jak te liczby przełożą się na skalę całego roku.

Po roku:

Aspołeczny młody student –

  • 2190h – komputer, gry – ma 99 poziom w grze RPG i fajną zbroję.
  • 0h – poznawanie nowych ludzi. Nie poznał nikogo nowego, brak dziewczyny, przyjaciół, kontaktów biznesowych.
  • 0h – czytanie książek. Nie nauczył się niczego nowego.
  • 0h – nauka języka. Nieużywana umiejętność zanika – poziom języka spadł.

Młody bezrobotny student

  • 365h – wysyłanie CV. Być może znalazł jakąś pracę, w końcu szuka pracy przez godzinę dziennie.
  • 0h – poznawanie nowych ludzi. Nie poznał nikogo przez ostatni rok.
  • 5-6h – telewizja, bezproduktywny czas przed komputerem – syndrom „udaje, że jestem zajęty”. Ciągle się okłamuje, że jest zajęty, ale nic to nie zmienia w jego życiu.
  • 0h – nauka języka. Poziom języka spadł.

Proaktywny młody człowiek

  • 1460h – efektywny czas przed komputerem – wysyła CV, udziela się w grupach dyskusyjnych, prowadzi bloga. Jego blog zyskuje fanów, osoby w branży doceniają go jako osobę pracowitą, która chętnie testuje swoje pomysły. Dostał kilka ciekawych zleceń, zarobił pierwsze pieniądze.
  • 365h – nauka języka. Nasz bohater coraz lepiej zna angielski, dzięki temu czyta anglojęzyczne materiały, z których również może się uczyć.
  • 365h – networking, udział w ciekawych wydarzeniach. Poznał wiele ciekawych osób. Brał udział w kilku projektach do których został zaproszony. Na jednym z eventów poznał fajną dziewczynę, z którą obecnie umawia się na randki. Ma coraz większą pewność siebie w kontaktach z innymi ludźmi.
  • 365h – czytanie książek. Przeczytał 15 książek na przestrzeni całego roku. Jest mądrzejszy, bardziej inteligentny, ma bogatsze słownictwo, dzięki czemu zyskuje na plus w relacjach z innymi ludźmi.

Z pozoru działania, które są małymi krokami (1h dziennie) w skali całego roku dają fenomenalne efekty. Jeśli ktoś nie radzi sobie w kontaktach międzyludzkich, gwarantuję, że gdyby do dziś, przez kolejny rok przez godzinę dziennie, zaczął poznawać nowe osoby stałby się niezwykle pewnym siebie osobnikiem. Jeśli poświęciłbyś godzinę dziennie na naukę języka obcego, będziesz na rewelacyjnym poziomie za rok. Błędem początkujących w rozwoju osobistym jest rzucanie się na głęboką wodę. Zacznij od małych kroków, rób coś przez godzinę dziennie.

KategorieBez kategoriiTagi

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Staszek

    Nie od dziś wiadomo, że tylko poświęcając się czemuś w pełni stajemy się specjalistami. Osobiście spędzam po 12 godzin dziennie przed komputerem na dłubaniu kodu (jestem programistą) i jak porównam sobie to co tworzyłem rok temu, a to jak wygląda mój kod obecnie to nie ma porównania. Pozdrawiam i dziękuję za wpis!

  • Malina

    Ostatnio dużo się mówi o tym, że studia nic nie dają. Studia dają wiedzę. To czy człowiek potrafi ją w pracy wykorzystać świadczy o jego umiejętności studiowania. Młody ambitny człowiek czyta książki. Na studiach też się czyta książki. Różnica jest tylko taka, że młody ambitny człowiek nie będzie miał dyplomu, który zdobyłby tylko na studiach. Daje mu to większe możliwości niż bajanie, że jest praktykiem, który przeczytał dużo mądrych książek.

  • Młodzieniec

    Bo najtrudniej wziąć się do roboty i zmienić nawyki… Co do studiów.. dobre dla ludzi, którzy chcą w miarę bezpiecznej przyszłości. Jeśli ktoś ma wysoko postawioną poprzeczkę i chce czegoś więcej, to wydają się ona conajmniej śmieszne. 5lat? 5lat życia? W tym czasie można zarobić wiele milionów dolarów i odejść na emeryturę. Zmiana myślenia. Zmiana wyborów. Zmiana życia.
    Najlepiej odrzucić wszystkie schematy i wyobrazić sobie jakbyśmy się urodzili dzisiaj, w kwestii drogi życiowej. To się nazywa kreatywnym myśleniem, bo żeby kreować, tworzyć myśli, trzeba pozbyć się starych. Czy tak ważne jest żeby być ekspertem w jakiejś dziedzinie? Zależy dla kogo, ale ważne jest, żeby nie poświęcać się pracy na zabój.
    Stworzenie wizji życia jaką chcemy mieć. Zaczynająć od najodleglejszych celów. Chcę być wolny -> potrzbeuję być niezależny finansowo -> muszę zrobić biznes i sprzedać go za stawkę, która utrzyma mnie z odsetek -> mieć swobodę. I to ma sens. Nie ma co patrzeć na trudności wykonywania poszczególnych zadań, człowiek im podoła. Ale zamiast tego, sensownej drogi, która prowadzi do wielkich czynów, ludzie wybierają najmniejszą linię oporu (nie w sensie wysiłku, nauka na studiach może być porównywalnie ciężka co zadania związane z prowadzeniem firmy, a w sensie mentalnym). Trudno sobie uświadomić bezsensowność studiów i wybić się z tego nurtu. Wszyscy dookoła trąbią że nie ma nawet pracy po uczelni wyższej! NIE MA NAWET PRACY. A co dopiero jakieś realizowanie marzeń… Może nie do końca na temat, ale jak już się rozpisałem to co mi tam. 🙂

    *** Trial period expired. Please subscribe to the service. Antispam service cleantalk.org. ***

    • Michał Flisiuk

      Ze studiami jest tak, że większość ludzi nie ma pojęcia po co idzie na studia. Traktują to na zasadzie ‚jakoś to będzie’ zamiast podchodzić do studiów jako narzędzia, które będzie niezbędne w pracy. Lepiej 5x się zastanowić nad studiami niż wybrać bezsensowny kierunek.