Powrót z urlopu – kilka przemyśleń

I nastał dzień kiedy powróciłem ze świata offline’u do świata Internetu. Niestety skończył się czas słodkiej beztroski i trzeba z nowymi siłami zabrać się do pracy. Urlop to naprawdę wspaniała rzecz, szczególnie ten pełen wypoczynku, z dala od tego co mamy na co dzień w pracy.

Spędzając pierwszą część swojego urlopu nad morzem, uświadomiłem sobie, że dorośleję. Widząc poszczególne procesy zachodzące zarówno w mojej głowie jak i to co na zewnątrz mnie, jedno nie ulega nawet najmniejszej wątpliwości – robię się coraz starszy. O ile proces starzenia się dotyczy każdego z nas, o tyle proces dojrzewania, chyba nie koniecznie. Nie mówię tutaj o dojrzewaniu, które przechodzimy w wieku 13 lat, lecz o stawaniu się dorosłym, w pełni odpowiedzialnym, samodzielnym człowiekiem.

Chwila uniesienia i spokoju

Podróżując rowerem bez trzymanki, zakładając ręce na głowie, spoglądając w biegnące w oddali chmury (uwaga niebezpieczna pozycja do jazdy, można w coś uderzyć!) uświadomiłem sobie jak wiele rzeczy wydarzyło się w moim życiu na przełomie kilku lat. Po kilku chwilach rozmyślań na mojej twarzy pojawił się szczery, spontaniczny, luźny uśmiech. Dlaczego? Ponieważ jestem zadowolony z tego co mam i z tego co przeżyłem. Zdaje sobie sprawę, że chęć zmiany przeszłości pojawia się bardzo często. Mogłem to zrobić inaczej, tutaj coś zmienić, a tam pojechać gdzie indziej na studia. To taki typowy dialog wewnętrzny połączony z narzekaniem.

Ja jednak nie odczuwałem, że coś w moim życiu do tej pory poszło nie tak. Wręcz przeciwnie. Sunąc beztrosko moim czarnym dwuśladem poczułem się jakbym realizował swoją życiową misję, robił dokładnie to, co robić powinienem przez co znalazłem się w tym dokładnie miejscu gdzie jestem obecnie. Idealne miejsce, w idealnym czasie. Uświadomienie sobie tego zjawiska dało mi ogromne poczucie spokoju i harmonii. Coś jakby życie poklepało mnie po ramieniu i uśmiechnęło się z oddali.

Co czytam?

Zacząłem czytać nową książkę – Źródło Ayn Rand, którą naprawdę szczerze polecam. Dobrze się czyta, nieziemsko wciąga a poza tym niesie ze sobą bardzo fajne przesłanie. Na pewno ją zrecenzuję jak dokończę czytać. Uświadomiłem sobie, że ostatnimi czasy za mało czytam. Z jednej strony warto czytać, jednak nie warto czytać wszystkiego. Wszelkie newsy z mainstream mediów mogę spokojnie odrzucić na korzyść książek, które wciągną mnie w wir prawdziwej powieści, nie faktów wyssanych z palca.

Dziś to by było na tyle.

 

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • I dobrze. Wszelkie „newsy z mainstreamu”, jak to określiłeś, mają to do siebie, że dziś są, jutro ich nie ma, a istotność takiej informacji na ogół jest równa zeru 😉

    Mam nadzieję, że urlop się udał 😉

  • Wiedza z zakresu mainstream to ciekawe zjawisko, bo w rzeczywistości nie będąc „na czasie” możemy napotkać spore problemy rozmawiając z ludźmi, którzy mogą traktować takie tematy jako swoje drugie „ja”.

    Anthony Robbins w swojej książce zamieścił jedno ćwiczenie związane z patrzeniem na dotychczasowe postępy w swoim wielkim planie zwanym życiem 🙂 faktycznie można się szeroko uśmiechnąć 😉

    Pozdrawiam, Rai.

  • Michał Flisiuk

    Najgorsze w czytaniu newsów i pożeraniem ogromnej ilości tego typu informacji jest to, że większość z nich zapomnimy kilka godzin po ich przeczytaniu. To nie są informacje, które utkną w pamięci, prawym uchem wleci, lewym wyleci.

  • Ciągnie nas do czytania newsów, bo sądząc z tytułów spodziewamy się czegoś ciekawego, emocjonującego, a potem okazuje się, że to strata czasu. Nachodzi refleksja: po co ja to wszystko czyta? Czy jest mi to czegokolwiek potrzebne, skoro po przeczytaniu dawki newsów znów odczuwam irytację? Brakuje samodyscypliny.

  • Może potraktować to jako przerywnik w pracy wymagającej myślenia. Ot poczytać bzdurki bezrefleksyjnie, wiedząc, że większość z nich jest wyssana z palca

  • Magdalena

    Bardzo podobają mi się Twoje wpisy, są tak lekko pisane że odpoczywam czytając je, widać że jesteś fajnym człowiekiem:)