Prawdziwych przyjaciół poznaje się w… sukcesie

prawdziwa przyjaźńJest stare polskie dobre porzekadło, które mówi: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.” O ile polskie przysłowia w większości przypadków mają sens i się z nimi zgadzam, to akurat to uważam za kompletną bzdurę. Nie mój drogi, PRAWDZIWYCH przyjaciół poznasz w sukcesie.

Najpierw ustalmy sobie coś, co zrozumiałem dopiero jakiś czas temu.

Po pierwsze, wszyscy jesteśmy egoistami. Nie ulega to ŻADNEJ dyskusji. Wielu ludzi oburza się kiedy ktoś mówi: „Jesteś egoistą”, ale tak naprawdę każdy z nas nim jest. Po prostu najważniejszą osobą na tym świecie jesteś Ty sam dla siebie.  Zaprzeczysz? Natury i biologii nie oszukasz: badacze wypadków samochodowych jednogłośnie stwierdzają, że w razie jakiegokolwiek zagrożenia życia, kierowca ZAWSZE będzie chronić samego siebie poświęcając prawą część samochodu – tą w której znajduje się pasażer. Na poziomie logicznym i świadomym być może zareagowałby inaczej, ale kiedy na podjęcie decyzji jest ułamek sekundy decyduje za nas odruch bezwarunkowy – ocalić siebie.

Po drugie, coś takiego jak altruizm nie istnieje. Wielu ludzi sądzi, że są altruistami i śmiało mogliby coś bezinteresownie zrobić dla drugiej osoby. Okej, być może nie dostaniesz za to zapłaty w formie gotówki, rzeczy materialnej czy choćby uścisku dłoni, ale robiąc coś co uważasz za słuszne i szlachetne sam poczujesz się lepiej. Czy to jest bezinteresowne? Na pierwszy rzut oka tak, jednak po przyjrzeniu się bliżej, niestety nie. Robisz coś, a w zamian za to poprawiasz swoje samopoczucie. Czujesz się fajnie pomagając, czyż nie? Więc w momencie kiedy pomagasz, coś z tego masz, także z altruizmem ma to niewiele wspólnego.

OK, mając fundamenty, których chciałbym żebyśmy się trzymali możemy przejść do sedna. Z pewnością przydarzyła Ci się sytuacja w której miałeś trochę gorsze chwile. Brak kasy, fachowej pomocy, problem osobisty lub rodzinny – takie sytuacje są całkiem normalne i nie ma się czego wypierać. W życiu dzieją się różne rzeczy i potknięcia na drodze życia to coś jak najbardziej normalnego.

Prosisz przyjaciela o radę/gotówkę/pomoc i on Ci pomaga. Jest fajnie, Ty czujesz się uratowany, bo zyskałeś pomoc i wydaje Ci się, że Twój przyjaciel tak naprawdę nic z tego nie ma. Cóż za altruista, bezinteresownie Ci pomaga!

Nic bardziej mylnego. Ma co najmniej dwie rzeczy:

1) Zapewnioną Twoją pomoc w momencie kiedy to Twój przyjaciel będzie miał gorsze chwile – tu działa silnie reguła wzajemności.

2) Dobre samopoczucie, bo zrobił coś szlachetnego – pomogłem mu, czuję się fajnie.

Jest korzyść, jest działanie. To normalne.

Nie mówię, że pomoc w gorszych chwilach to nie jest forma przyjaźni, aczkolwiek ciężkiej próbie prawdziwa przyjaźń zostaje poddana w momencie kiedy Twoje życie zamienia się w pasmo sukcesów.

Pamiętasz sytuacje w szkole, kiedy dostawałeś jedną z lepszych ocen w klasie, a reszcie klasy nie poszło zbyt dobrze? Co się pojawiało? Zazdrość. O tak. W szkole kujonów nie lubi się w szczególności, bo się im zazdrości. Możesz uczyć się dobrze, być towarzyski a i tak część ludzi Cię nie będzie lubić, bo zbyt dobrze się uczysz. Nie pasujesz do tych gorzej się uczących więc trzeba Cię nie lubić. Dziwne, ale prawdziwe.

Zaczyna nabierać to dla Ciebie sensu? Pójdźmy dalej.

Powiedzmy, że ukończyłeś jedną z lepszych uczelni w Polsce, od razu po odebraniu dyplomu z uniwersytetu otrzymujesz ofertę pracy od prestiżowej, międzynarodowej firmy. Już na starcie dostałeś niezłą pensję i służbowy samochód. W kilka miesięcy z racji ogromnego potencjału awansujesz i zarabiasz jeszcze więcej. Ciągle się uczysz, pogłębiasz swoją wiedzę, poznajesz nowych ludzi, wchodzisz w związek ze świetną kobietą.

W momencie kiedy spotykasz się ze swoimi ‚przyjaciółmi’ i zaczynasz opowiadać co o Ciebie słychać, wygląda to lepiej niż wygrana w totolotka – pasmo samych, niekończących się sukcesów. Praca, pieniądze, dom, kobieta. Czego więcej chcieć?

Ale co zaczyna się dziać z Twoim kręgiem znajomych? Zaczynają zauważać, że odstajesz od starej paczki. Pojawia się zazdrość, zawiść, obgadywanie i usprawiedliwienie Twoich osiągnięć poprzez wymówki pokroju ‚Pracę ma po znajomości, a kobiety to zawsze na niego leciałyZawiść, zazdrość.

Pewna część osób, z Twojego grona znajomych zaczyna się od Ciebie odsuwać, bo za bardzo się zmieniłeś. Za dużo osiągnąłeś w krótkim czasie – czas wrzucić Cię do worka z napisem ‚Sukcesy poprzestawiały mu w głowie. To już nie jest ten sam Krzysiek co kiedyś‚. Pomimo tego, że Ty możesz zachowywać się w identyczny sposób w jaki zachowywałeś się przez cały czas, część Twoich znajomych uzna, że się zmieniłeś. Dlaczego? Bo Ci zazdroszczą i muszą Cię jakoś objechać. Co im innego zostało? Wziąć się do pracy i spróbować żyć tak jak Ty, ambitnie i pracowicie? W życiu! Nie chce im się. To zbyt ciężkie.

Zauważ, nie czują się przy Tobie komfortowo, bo nieformalnie narzucasz im poprzeczkę, która jest zbyt wysoko postawiona. Każdy by chciał mieć to co Ty i pokazujesz, że się DA. Problem w tym, że nikt nie ruszy dupy z miejsca, żeby wziąć się w garść. Wiedzą doskonale, że z Tobą już nie ponarzeka się na zarobki, rząd, czy kobiety, bo Ciebie takie problemy nie dotyczą. Nie mają z Ciebie ŻADNEJ korzyści – odstawiają Cię na bok.

Pewna część osób zobaczy jednak w Tobie korzyść. Ma pracę, fajną kobietę, auto – warto się z takim człowiekiem trzymać! Będą liczyć na to, że załatwisz im pracę, poderwiesz za nich kobietę czy wybudujesz dom. Będą Ci się żalić jak to kiepsko jest w tym kraju, jak ciężko znaleźć pracę, czy partnerkę, która ma poukładane w głowie. Takie osoby będą od Ciebie chciały dwóch rzeczy: współczucia i załatwienia coś za nich, a motywacja do zmian pozostanie na tym samym poziomie co i była, czyli zerowym.

I wreszcie, znajdą się osoby – mam taką nadzieję ! 😉 – które będą szczerze, bezinteresownie gratulować Ci Twojego pasma sukcesów. Nie będzie bić od nich negatywna energia, zazdrość czy zawiść. Sami będą chcieli znaleźć się na tym samym poziomie co Ty poświęcając więcej czasu na naukę i pracę. Zechcą Cię naśladować, bo pokazałeś, że się da zamiast narzekać na marny los przeciętnego Polaka. Będą z Tobą rozmawiać i pytać jak Ci się udało. Dziel się tym. Niech im też się powiedzie, bo tylko takimi ludźmi warto się otaczać. 🙂

 

I tych ostatnich ludzi życzę Ci jak najwięcej.

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Tak, tak i jeszcze raz tak 🙂 Początkowo myślałam o tym sceptycznie, ale po analizie Twojego wpisu, oraz głębszym przemyśleniu zgadzam się z Tobą. Fajnie czasem przeczytać coś co daje do myślenia 🙂

    Pozdrawiam
    http://twojsukceswtwoichrekach.blogspot.com/

  • „Na poziomie logicznym i świadomym być może zareagowałby inaczej, ale kiedy na podjęcie decyzji jest ułamek sekundy decyduje za nas odruch bezwarunkowy – ocalić siebie.”

    Chyba, że kierują nami jakieś inne wartości i przekonania. Np. Mój kuzyn podczas wypadku skręcił w drugą stronę, aby chronić swoją matkę a moją ciocię. 🙂

    Oczywiście to wcale nie zmienia faktu, że myślał o sobie być może strata matki byłaby dla niego bardziej trudna niż własna śmierć, przez co postanowił właśnie w taki sposób. Jednak to wciąż jest myślenie o sobie. 🙂
    Tak chciałem uściślić.

    Co do drugiej części po prostu łatwiej jest kogoś obniżyć do swojego poziomu, niż samemu dorównać w górę.

    Ciekawy wpis, dzięki!

  • Dorota

    Zawsze byłam zdania, że łatwiej jest komuś pomagać w potrzebie, wysłuchiwać jego problemów, żalów, i faktycznie, dzięki temu czujemy się lepiej, odczuwamy satysfakcję. Kiedy ktoś z naszych znajomych osiąga sukces cieszymy się tym, ale nie ukrywajmy, czujemy również pewien rodzaj zazdrości, na zasadzie, jemu się udało – mi nie. W moim przekonaniu odnośnie bliskich jest inaczej, bo nasza radość z ich sukcesów jest szczera, aczkolwiek to dość indywidualna kwestia.

    Pozdrawiam, i dziękuję Ci Michale, za pozytywną motywację do działania, i zmian 😉

    • Motywacja blog

      Doroto, do usług. 🙂

  • Uniwersalnym i jednocześnie nadrzędnym celem każdego człowieka jest szczęście. Różnica polega na tym, że każdy definiuje je na swój indywidualny sposób. Dla jednego, będzie to pozycja zawodowa, apartament w Nowym Jorku, prywatny odrzutowiec itd. Ktoś inny nie będzie przykładał do tego wagi. Jego uszczęśliwiać będzie kochająca rodzina, możliwość spędzenia z dziećmi weekendu w górach czy spacer z psem. Jak widzisz definicji szczęścia będzie tak wiele, ile jest osób na świecie. Moje szersze spojrzenie na indywidualne osiąganie sukcesu zawarłem w swoim ebooku FORMUŁA SUKCESU, do lektury którego już teraz zapraszam. Można go pobrać z mojej strony http://zainwestujwsiebie.com/formula-sukcesu/
    Pozdrawiam
    Maciej Kozubik
    Coach i Trener Biznesu

  • Również uważam, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie, ale w takich chwilach pojawiają się również ci fałszywi przyjaciele. Ludzie, którzy „widzą interes” w przyjaźni. Jak ich rozpoznać? To nie zawsze jest proste…

  • Aldona

    Ciekawy wpis. Myślę, że takich ludzi najlepiej unikać. Powinniśmy otaczać się osobami, które nas inspirują, morywują i wspierają. Dzięki, którym wzrastamy.
    Pozdrawiam serdecznie