Twoje życie życie jest wynikiem tego, jakim człowiekiem jesteś w wewnątrz

Kiedy słyszy się frazy takie jak “sukces” “szczęście” czy “motywacja” zdecydowana większość osób kojarzy te słowa jako czynniki zewnętrzne. Pod pojęciem czynniki zewnętrzne rozumiem – sukces = pieniądze, szczęście = podwyżka w pracy, motywacja = prowizja za dobrze wykonaną pracę. To wszystko ma to do siebie, że może do Ciebie przyjść jak i odejść. Dziś jest – jutro nie ma. O ile na temat pieniędzy, dóbr materialnych czy innych ‘dodatkach sukcesu’ zostało napisane już setki pozycji o tyle niewiele osób tak naprawdę zajmuje się najważniejszym aspektem, bez którego prawdziwy sukces nie jest możliwy. Mowa tutaj oczywiście o czynnikach wewnętrznych.

Czynniki wewnętrzne to nic innego niż to jaką osobą jesteś wewnątrz. Jaki masz charakter, jak reagujesz na najróżniejsze sytuacje życiowe, jakie masz wierzenia czy przekonania. Niezależnie od tego ile masz w tej chwili pieniędzy, jakie masz wykształcenie, ilu masz znajomych, Twoje przekonania, charakter i wierzenia zawsze są na swoim miejscu. Różnica jest tylko w ich jakości.

Człowiek to istota wybitne egoistyczna i zazwyczaj kiedy coś idzie nie po naszej myśli ‘spychamy’ całą odpowiedzialność za dane niepowodzenie na innych.

  • Nie masz pracy, bo rząd nieodpowiedzialnie realizuje politykę gospodarczą.
  • Nie masz dobrych ocen na uczelni, bo wykładowca się na Ciebie uwziął.
  • Nie potrafisz znaleźć kobiety, bo kobiety tylko lecą na kasę.

Takie pustosłowie i dorabianie ideologii, które dokonuje się w naszych głowach każdego dnia powoduje, że co prawda uśmierzamy ból związany z porażką, aczkolwiek blokuje nam to drogę to poznania prawdziwej przyczyny zdarzeń.

Jasne, zrzucanie odpowiedzialności za Twoją niedolę materialną na polityków czy rząd jest wygodne. Przestajesz winić siebie, nie jest Ci głupio. Masz dowód społeczny w postaci wysokiego bezrobocia i uznajesz, że na tym pora zakończyć. No trudno, nie ma pracy to nie ma. Czy tak ma jednak to wyglądać? Czy szukasz pracy po to, żeby ją znaleźć, czy żeby poddać się po wysłaniu kilku aplikacji i stwierdzić: “Nie ma nic dla mnie, jest wysokie bezrobocie”. Zastanów się nad tym.

Co by było gdybyś spojrzał na na siebie z zupełnie z innej, krytycznej strony? Zapytaj sam siebie:

  • Czy jest we mnie coś co przyczynia się do porażek na rynku pracy?
  • Dlaczego nie zapraszają mnie na rozmowy?
  • Czy nie mam przypadkiem zbyt niskich kwalifikacji?
  • Czy nie móglbym podciągnąć swojego angielskiego?
  • Czy nie mógłbym zrobić dodatkowych kursów?
  • Czy nie mógłbym CV zanosić osobiście zamiast wysyłać mailowo?

Żyjemy w iluzji, że jesteśmy małym trybikiem w wielkiej maszynerii i wszystko dzieje się poza naszą kontrolą. Z takim podejściem z pewnością życie jest dla Ciebie udręką, ciągłym zmaganiem się i wieczną porażką. Czujesz się jak niewolnik, nienawidzisz swojej pracy, a Twoja partnerka Cię nie rozumie. Czy wszystko jest tak beznadziejne i nie da się nic z tym zrobić? Oświecę Cię. Da się. Musisz tylko zmienić swoje przekonania.

Cały proces opiniowania, etykietowania czy dorabiania ideologii ma początek w naszej głowie. To ty sam decydujesz o tym, czy drażni Cię kiepska pogoda za oknem, korki w drodze do pracy czy tymczasowy brak prądu. Ty zarządzasz całym procesem ‘złości’. Jeżeli uważasz, że złoszczenie się na pogodę coś da; że po kilku Twoich przekleństwach nagle wyjdzie słońce, z pewnością będziesz krytykował tę biedną pogodę ile się da. Szkoda tylko, że nie odnotowano przypadków zmian pogody za pomocą słów. Muszę Cię zmartwić – całe Twoje wysiłki pójdą na marne. Ty się rozzłościsz, wyprowadzisz się z równowagi i nic z tego miał nie będziesz. A czy nie można tego po prostu zaakceptować?

Cały sekret szczęścia czy sukcesu w głównej mierze opiera się na tym, że TY decydujesz co Cię rozdrażni, a co Cię uszczęśliwi. Być może chciałbyś mieć nowy samochód, willę z basenem czy nowy model telefonu aby powiedzieć sobie “Tak jestem szczęśliwy”. Twoje kryteria mogłyby znacząco się obniżyć i mógłbyś śmiało powiedzieć sobie sam wprost, że jesteś szczęśliwy codziennie, przez 24h. Kąt widzenia zależy od punktu siedzenia.

 

“Jeżeli masz jedzenie w lodówce,
ubranie na grzbiecie, dach nad głowa i łóżko do spania…
To jestes bogatszy niż 75% ludzi na świecie
Jesli masz pieniadze w banku i trochę
drobnych w portfelu…
To należysz do 8% najbogatszych ludzi na świecie“

To co dla Ciebie może być rutyną i znudzeniem, dla innych może być szczytem marzeń. Pewna praca na etacie, comiesięczne przelewy, płatny urlop. Uwierz mi, że jest masa osób, które chętnie by się z Tobą zamieniły.

Działaj mądrze i bądź proaktywny. Jeżeli coś Ci się nie podoba, zmień to. Przestań obwiniać osoby trzecie, bo w ten sposób świat będzie ciągle stał w miejscu. Kiedyś myślałem podobnie. Myślałem, że jestem małą cząstką tego świata i nie mam na nic wpływu. To gdzie będę mieszkać, to z kim spędze resztę swojego życia, jakie skończę studia – miałem poczucie, że wszystko jest odgórnie zaplanowane i nie mogę w żaden sposób w to ingerować. Całe szczęście zrozumiałem, że jestem w błędzie.

Nieważne z kim jesteś i ile masz lat, wszystko zaczyna się od myśli. To myśli sprawiają, że powstały samochody, wysokie wieżowce czy elektryczność. Gdyby wszyscy twierdzili, że się czegoś “nie da” nie powstałoby tyle wspaniałych rzeczy. Nie oczekuj, że świat nagle stanie się lepszy. Ty stań się lepszy, dawaj przykład innym i działaj zgodnie z zasadą:

 “Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie”

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Grochu

    Dobry art 🙂 Wszystko w naszych rękach

  • s b

    Świetne, chciałbym się tym kierować całe życie, ale nieraz jest ciężko. Czasem lżej zwalić winę po prostu na kogoś… na wszystkich oprócz siebie.

  • Podlich

    mega pozytyw, super artykul. gratulacje:D

  • Proaktywność (branie odpowiedzialności za swoje życie i podejmowanie inicjatywy) to podstawa. Szkoda, że tak często ludzie wolą zwalać odpowiedzialność na innych…

    • Michał Flisiuk

      Niestety, wychowanie i zachowania innych ludzi od małego dziecka, uczą bardziej reaktywności niż proaktywności..

  • Ola

    Kolejny, świetny artykuł…Pod niektórymi zdaniami dotyczącymi niepowodzeń w szukaniu pracy mogłabym się podpisać….też już słabo dopóki nie zaczęłam być jeszcze bardziej aktywna, zaczęłam dzwonić, zanosić CV, rozmawiać z ludźmi i nie bałam się pytać:) działa! zmiana podziałała, bo przede mną kilka rozmów kwalifikacyjnych:D