Poszukiwacz szczęścia

Każdy z nas chociaż raz w życiu zatrzymał się na chwilę i zastanowił „Po co żyję?” „Co jest prawdą a co fałszem?”. Sam ostatnio zacząłem poszukiwać głębszego sensu naszej egzystencji i uważam, że było warto. Pomyślisz pewnie, że znalazłem świętego Graal’a czy zaginioną Atlantydę. Nie. Doszedłem do naprawdę prostych wniosków.

Przenieś się myślami do czasów kiedy chodziłeś do podstawówki. Twoim zadaniem było chodzić do szkoły, odrabiać prace domowe i dobrze się uczyć. Co do potrzeb z pewnością nie lubiłeś nudy więc czas spędzałeś na grach i zabawach w towarzystwie rówieśników. Nie interesowała Cię polityka, pieniądze czy odpowiedź na pytanie po co żyję. Nie uważasz, że to właśnie było prawdziwe szczęście o którym tak dużo się teraz mówi? Proste a zarazem piękne. Często mówi się o dzieciach, że są tak naturalnie szczęśliwe.

Problemem dawniej było to, że Ania z 3C krzywo się na mnie spojrzała albo mama kupiła nie ten batonik, który lubię. Dziś patrząc z perspektywy dwudziestokilkuletniego mężczyzny śmieję się sam do siebie mówiąc: „Chciałbym dziś mieć takie problemy”. Owszem, to nie ulega wątpliwości, że dziś jesteśmy starsi i skala potrzeb się zmieniła. Ale czy my, ludzie sami przypadkiem nie rzucamy sobie kłód pod nogi?

Świat idzie do przodu, ludzie pracują coraz więcej i wymagają od życia coraz więcej. Ludzki apetyt na luksusy i rozrywkę nigdy nie zostanie zaspokojony. Gwarantuję Ci, że gdybyś dostał ode mnie 1.000.000zł, nadal nie byłbyś szczęśliwy. Poczułbyś chwilową euforię, a po kilku dniach standard życia milionera po prostu by Ci spowszedniał. Kupiłbyś sobie mieszkanie, samochód, które uznałbyś za nieatrakcyjne po kilku miesiącach. Chciałbyś więcej, tym razem chciałbyś 10.000.000zł!

Nie uważam, że dążenie do celów materialnych jest złe, bo na tym opiera się nasza gospodarka. Gdyby wszyscy ludzie uznali, że telefony komórkowe najnowszej generacji nie są im potrzebne, firmy, które produkują smartphone’y po prostu by upadły. Reklamy i presja społeczna wywierają na nas silny wpływ, który mówi „Musisz to mieć!”, bo zaczynasz czuć się gorszy niż inni.

Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu byłem fanatykiem nowinek technologicznych i na elektronikę wydawałem – jak na czasy gimnazjalne – spore kwoty. Kiedy widziałem, że wychodzi nowy model telefonu z aparatem i kolorowym wyświetlaczem, czułem, że muszę go mieć. Wyobrażałem sobie o ile życie byłoby prostsze, bo przecież mógłbym robić zdjęcia i pokazywać je znajomym. To takie genialne! Czułbym się fajniejszy pokazując taki telefon znajomym czy rodzicom. Ta rzecz zaszczepiła w mojej głowie przekonanie, że ten gadżecik potrafi rozwiązać wiele moich problemów i że będę szczęśliwy z faktu posiadania tego telefonu. Czasami kiedy nie miałem środków aby dokonać zakupu – trochę przygnębiony musiałem obejść się ze smakiem, jednak kiedy było mnie stać, zazwyczaj dokonywałem zakupu.

Jakiż byłem szczęśliwy kiedy widziałem listonosza, który niesie adresowaną dla mnie paczkę, która jak dla mnie nie była zwykłą paczką. Tam był nowy telefon! Euforia, radość i całkowite zanurzenie się w nowej rzeczy – tyle mogę powiedzieć podczas pierwszych dni posiadania nowego telefonu. Po tygodniu czy dwóch poziom pozornego ‚szczęścia’ spadał do poziomu, który określiłbym jako normalny. Telefon już nie był taki nowy i taki fajny – był po prostu normalny. Całe szczęście okres podstawówkowo-gimnazjalny przeminął i zrozumiałem coś naprawdę ważnego.

Rzecz nigdy nie uczyni Cię szczęśliwym! Sprawi co prawda, że poczujesz się usatysfakcjonowany i pozornie szczęśliwy, ale ten stan opadnie – uwierz mi.

Tak właśnie kręci się maszyna zwaną kapitalizmem, gdzie ludzie pragną zabawek niczym małe dzieci. Nowy samochód, bo wygląda ładniej niż stary. Nowy telefon, bo ma logo firmy, którą lubię. Nowe mieszkanie, bo stare było już niemodne. Nowe ciuchy, bo to teraz się nosi. Kupować, kupować i jeszcze raz kupować. Podtrzymywać stan ‚pozakupowej euforii’ i wmawiać sobie „Jestem szczęśliwy”.

Prawda jest taka, że większość ludzi nie wyciągnęła wniosków z lekcji lat dziecięcych, kiedy to nowa zabawka była największym możliwym szczęściem. Z samochodów zdalnie sterowanych przeszliśmy na prawdziwe samochody, a z lalek na ekstrawaganckie ciuchy i kosmetyki. Biznes musi się kręcić.

Apetyt na zabawki ludzi nigdy nie zostanie zaspokojony. Możesz mieć 10 samochodów, 5 willi z basenem, własnego lokaja i nadal poczujesz, że czegoś Ci brakuje.

Czego tak naprawdę potrzebuje człowiek? Spokoju ducha. Spokoju, pewności i wiary, że to jak żyjesz jest słuszne i prawidłowe. Kiedy zaakceptujesz to, że tak naprawdę nie potrzebujesz  drogiego samochodu, willi z basenem i walizki pełnej pieniędzy, pojawia się dziwny spokój. Pracujesz tam gdzie pracujesz, mieszkasz tam gdzie mieszkasz, wyglądasz jak wyglądasz i żyjesz swoim trybem, zgodnie z samym sobą. Oczywiście trzeba ciągle się doskonalić i rozwijać, ale nie popadając w materializm. To tylko rzeczy. Najważniejsze jest to co sobą reprezentujesz jako człowiek, nie etykietki które nosisz pt: ‚ma czarne BMW, pracuje w dużym banku, ma drogiego Rolexa’. Żyj tak jak Ty sobie wymyśliłeś by żyć, nie ktoś inny.

I to jest prawdziwe szczęście.

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Jeden z moich ulubionych cytatów:

    „Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?

    Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw. ”

    — Phil Bosmans

  • Motywacja blog

    Wasp, genialny cytat! 🙂

  • marzoli

    Pierwsza część tekstu to wciąż brzęczące słowa Merlin Monroe ,, pieniądze nie dają szczęścia , jedynie zakupy ,, Ona jednak czuła się nieszczęśliwa bo czuła sie samotna , niebezpiecznie samotna i chyba jedyna rzeczą jakiej nie da sie kupic to miłość drugiego człowieka która pozwala czuć ciepło , czuc się bezpiecznie a ty samym szczęsliwie tak jak to małe dziecko o które zatroszczy się bezgranicznie kochająca matka

  • oj bardzo ważna jest miłość drugiej osoby, Marzoli ma racje. Wiem po sobie, teraz gdy mam druga połówkę życie jest znacznie prostsze. Wreszcie czuje się swobodnie, na tyle, że spisaliśmy nasza historie.
    http://www.kreatorzysukcesu.com/index.php/historia-prawdziwa-czesc-pierwsza/

  • Poszukiwanie szczęścia jest jednym z dzisiejszych „zadań do wykonania”. Mamy niemal obowiązek być szczęśliwymi, a jeśli nie jesteśmy, to przemysł farmaceutyczny ma dla nas całą gamę pigułek. Łatwo dać się wciągnąć w tę głupią machinę. Trzeba sporo samoświadomości, żeby się na to wszystko nie nabrać. Że nowy model czegokolwiek uczyni nas szczęśliwymi. To, co naprawdę daje szczęście to relacje z ludźmi – dobre, prawdziwe, pogłębione. Czuję się szczęśliwa, kiedy mam z kim porozmawiać, kiedy naprawdę tego potrzebuję. Zabawki nigdy nie dadzą mi tego poczucia.
    Dzięki za ten tekst.

  • Uniwersalnym i jednocześnie nadrzędnym celem każdego człowieka jest szczęście. Różnica polega na tym, że każdy definiuje je na swój indywidualny sposób. Dla jednego, będzie to pozycja zawodowa, apartament w Nowym Jorku, prywatny odrzutowiec itd. Ktoś inny nie będzie przykładał do tego wagi. Jego uszczęśliwiać będzie kochająca rodzina, możliwość spędzenia z dziećmi weekendu w górach czy spacer z psem. Jak widzisz definicji szczęścia będzie tak wiele, ile jest osób na świecie. Ty też masz swoją, może jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale tak jest.
    Moja definicja szczęścia to przeżyć życie tak jak chcę, wykonuję pracę, którą lubię, wokół mnie są osoby dla mnie ważne, dla których ja również jestem ważny.