Życie skrajnościami. Gdzie podział się zdrowy balans?

Skrajności. Tak bardzo je uwielbiamy. Wokół widzę dziesiątki osób, które podążając swą ścieżką rozwoju zmieniają swe nastawienie niczym chorągiewka na wietrze. Nie neguję tego. Sam kiedyś uwielbiałem skrajności jednak uświadomiłem sobie, że życie musi zachować formę zdrowego balansu.

Skrajności w podejściu do miłości

Weźmy dla przykładu związki. Ile osób czytających ten artykuł miało kiedykolwiek zawód miłosny? Chyba każdy lub prawie każdy. Kiedy jesteśmy młodzi, myślimy, że miłość to motylki w brzuchu, że kobiety to księżniczki a mężczyźni to rycerze na białym koniu. Pamiętasz kiedy pierwszy raz spotkałeś/-aś osobę, w której się zakochałeś/zakochałaś? Ogromna fala uczuć, pierwsze zakochania, miłosne SMS’y a tu nagle nieoczekiwanie pojawia się zawód miłosny. Nasz Romeo/Julia przestaje odpisywać, urywa się kontakt i pozostaje płacz wraz z kilkutygodniową depresją. Dlaczego nas zostawił? Dlaczego ja nie mam szczęścia w miłości? Dlaczego przytrafiło się to akurat mi? Wiele osób zadaje sobie takie pytanie i jest to pierwsza faza – rozpacz. Kiedy wypłaczemy morze łez zaczyna się druga faza polegająca na wyciągnięciu wniosków, kiedy to wiele osób wybiera skrajne opcje. Skoro on mnie nie pokochał to z pewnością żaden facet nie potrafi tego zrobić. Miłości nie ma. Będę zimną suką i pokażę wszystkim facetom, że nikomu więcej nie dam się skrzywdzić. Ciepła kobieta z otwartym sercem zmienia się o 180 stopni w zimną sukę, sądząc, że odcięcie uczuć jest rozwiązaniem. Facet, który pragnął jedynie kochać, uświadomił sobie, że kobiety nie zasługują na uczucia.

Od imprezowicza do pracoholika

Weźmy chociażby pod uwagę karierę zawodową. Nasza literacka postać w liceum i na studiach bawi się w najlepsze. Jest postrzegana jako dusza towarzystwa i nie stroni od alkoholowych trunków. Podpisuje listę obecności na każdej imprezie, poznaje masę nowych osób i beztrosko żyje na koszt rodziców. Nie myśli w ogóle o przyszłości, karierze, nie ma nawet pomysłu na życie. Liczy się tylko obecna chwila oraz jak największa ilość doznań. Kiedy mijają studia i dana osoba wypływa na pełne morze rynku pracy, widzi, że dla świeżo upieczonego studenta nie ma jakichś dobrych stanowisk i musi włożyć wiele pracy w to, by awansować na dobrze płatne stanowisko. Zaczyna się praca po 10h dziennie, tylko po to by przypodobać się szefowi i zostać docenionym w formie awansu czy podwyżki. Korporacja uczy naszego bohatera, że w życiu najważniejsze są pieniądze, ponieważ są przepustką do lepszego życia. Dawne kontakty ze studiów zostają zaniedbane, bo przecież lepiej wziąć dodatkowe nadgodziny, aniżeli spotkać się z mniej ambitnymi osobami rozmawiając przy zimnym piwie. Stres narasta, a nasza postać literacka z beztroskiego, imprezowego osobnika zmienia się w sfrustrowanego, przepracowanego pracownika korporacji.

Uwielbiam słodycze, ale jestem na diecie..

Diety to również idealny przykład. Jak wiele znasz osób, które żyją skrajnościami i w momencie kiedy są na diecie ucinają prawie wszystkie produkty, które – nie daj Boże – mogłyby ich przyprawić o dodatkowe kilogramy? Z pewnością wiele. Etykietka ‚diety’ nakazuje ludziom katować się przez najbliższy miesiąc czy dwa jedząc nieziemsko zdrowe, lecz niesmaczne produkty. Bycie na rygorystycznej diecie jest skrajnością, ponieważ zazwyczaj po zejściu z diety ludzie wracają do starych nawyków żywieniowych. Efekt jo-jo jest bardzo popularny przede wszystkim przez to, że ludzie popadają w skrajności. Nie jestem dietetykiem, ale na mój racjonalny umysł odmawianie sobie jakichkolwiek przyjemności żywieniowych przez czas diety, tylko po to, by osiągnąć dany efekt, a zaraz po osiągnięciu celu znów wrócić do starych nawyków żywieniowych – nie ma sensu. Jeśli lubimy słodycze, zjedzenie czegoś niezbyt dużego raz na jakiś czas nie zburzy nam efektów.

Zdroworozsądkowe wnioski

Co pokazują nam wszystkie trzy powyższe sytuacje? Przede wszystkim to, że żadna ze skrajności nie jest dobra. Zmienianie się z czułego, kochającego faceta w zimnego drania być może na krótki czas poprawi nam relacje z kobietami, ale pomimo tego, że będzie w ich życiu dużo nie uda nam się zbudować głębokiej relacji z żadną z nich, jeśli nie otworzymy się przed drugą osobą. Nie popieram żadnego ze stanowisk, bo zarówno żebranie o uczucia, jak i absolutne odcięcie jakichkolwiek uczuć – nie jest dobre. Kluczem jest odnalezienie zdrowego balansu, który w pełni reprezentuje nasze stanowisko i jest mieszanką różnych podejść jakie reprezentowaliśmy przez całe swoje życie.

Rygorystyczna dieta to również strzał w kolano. Po miesiącu abstynencji od czekoladowych batoników czy od coca-coli, z pewnością schudniemy. Kilogramy pójdą w dół, a w raz z nimi wzrośnie nasza frustracja w momencie kiedy będziemy mieć nieodpartą ochotę na coś słodkiego. Dieta niestety nie pozwala nam zjeść nawet najmniejszego okruszka czegoś słodkiego, toteż większość z osób będących na rygorystycznej diecie sięgnie po słodkości tuż po zakończeniu ścisłej diety. Nieodparta chęć jedzenia słodyczy będzie silniejszym pragnieniem, aniżeli zdrowe odżywianie, a w konsekwencji tego, szpinak czy inne warzywa zostaną wyparte przez czekoladę i gazowane napoje.

A przecież można połączyć jedno i drugie. Jesteśmy tylko ludźmi i nic co ludzkie nie jest nam obce. Każdy z nas chce kochać, ale uczucia trzeba przede wszystkim szanować i powierzać osobom, które szanują nas. Słodki batonik raz na jakiś czas czy puszka gazowanego napoju nie powinny gościć w naszych lodówkach zbyt często, jednakże spożycie któregoś z powyższych produktów nie oznacza końca naszej dobrej sylwetki.

Gwarancją stabilności naszych działań jest odnalezienie złotego środka i spójne życie wraz z naszymi wewnętrznymi zasadami.

PS. Wypełniłeś ostatnią ankietę odnośnie najbliższego szkolenia?

PS2. Przyjdź i posłuchaj mojego wystąpienia 16.11.2013 w Lublinie! Więcej informacji tutaj.

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Coś jak u mnie. Wydaje mi się że jestem czarno-biały. U mnie mało kiedy istnieją półśrodki. Jak coś robię np. trenuję to chcę to robić jak najlepiej, a jak nie trenuję to dobrze baluję hehe. Jestem też po dłuższym związku i ani myślę o kolejnym, jedyne co wchodzi w grę obecnie to podryw i dobra zabawa 😉

  • Elena

    Hej
    Bardzo mądrze piszesz, w końcu trzeba znaleźć w życiu jakąś równowagę, to nam po prostu lepiej posłuży, o wiele lepiej niż właśnie takie życie w skrajnościach.

    http://motywatorka.blogspot.com/ -zapraszam też przy okazji na mojego bloga, gdzie poruszam podobne tematy 🙂

    Pozdrawiam!

  • Bozena

    TA Zdrowa równowaga to mój IDEAŁ,ciągle nieosiągalny…

  • TA równowaga to mój IDEAŁ…,ciágle nieosiągalny…