Czy dałoby się żyć bez pieniędzy? Dyskusja otwarta

Pieniądze. Któż z nas nie chciałby mieć ich dużo? Już od małego jesteśmy uświadamiani, że dobra praca oznacza dobrą płacę, a co za tym idzie – wyższy standard życia. Tematem wielu rozprawek w czasach podstawówki były pieniądze, czy dają szczęście czy też nie. Zdania jak były podzielone tak będą i nie zamierzam tego zmieniać. Czy jednak bylibyśmy w stanie żyć bez pieniędzy?

Na początek przepraszam za obniżoną aktywność na blogu – ostatnio dopadł mnie kryzys bloggera, ale zacięcie z tym walczę 🙂

Temat biedy, nierówności a zarazem niesprawiedliwości społecznej był tematem przewodnim w wielu utworach muzycznych, wierszach czy książkach. W erze kapitalizmu widzimy jak bardzo rozwarstwione jest nasze społeczeństwo. Przechadzając się ulicami miasta z jednej strony rzucają nam się w oczy luksusowe samochody, wysokie wieżowce gdzie pracują ludzie na wysokich stanowiskach, a tuż pod nim żebrzący człowiek, który prosi o złotówkę. Brudne, stare, śmierdzące ciuchy, na twarzy wymalowany smutek i bezradność wobec zaistniałej sytuacji. Kontrast w dzisiejszym świecie jest przerażający.

Można przyjąć, że źródłem zarówno wszelkiego bogactwa jak i biedy są pieniądze. To ich ilość decyduje o tym jak się ubieramy, gdzie mieszkamy, jakim jeździmy samochodem, jakie posiadamy wykształcenie. Ok, skoro pieniądze są źródłem tego wszystkiego to… jak świat wyglądałby bez nich? Czy potrafimy to sobie wyobrazić?

Na co dzień, jesteśmy uzależnieni od gotówki. Usilnie pragniemy ją zdobyć pracując, a później rozkoszujemy się w ich wydawaniu, dając przy okazji zarobić komuś innemu. Sam zamysł systemu pieniężnego wcale nie jest zły, ale czy świat musi być aż tak nierówny?

Kapitalizm tak naprawdę polega na wyzysku. Ty też wyzyskujesz, tylko tego nie widzisz. Spójrz na swoje ubrania. Z pewnością nich zobaczysz metkę “Made in China/Thaiwan/Thailand”. Koszt wytworzenia Twojej części garderoby to koszt w większości przypadków to około 1USD. W tę kwotę wliczone są niezbędne surowce, które zostały zużyte przy produkcji oraz koszt robocizny. Wynagrodzenie robotnika w Chinach przy prostej pracy fizycznej to kilkanaście centów na godzinę.

Cały ten system polega na wyzyskiwaniu siebie nawzajem, bez tego nie miałby sensu. “Tanio kupię/wyprodukuję, drogo sprzedam” – tak by to można było w skrócie wyrazić.

Czy myślisz, że Ty nie jesteś wyzyskiwany przez swojego pracodawcę? Oczywiście, że jesteś. Pracodawca ma z Ciebie zysk o wiele większy niż Ty otrzymujesz wynagrodzenie. Płacąc Ci powiedzmy 10zł/h Twój pracodawca być może ma z Ciebie 20,50, a może nawet 100zł/h, ponieważ Twoja praca jest o wiele więcej warta niż Twoje wynagrodzenie. Ale tak to działa. Gdybyśmy wszyscy zażądali podwyżek o 100%, ceny wzrosłyby również o 100%.

Przykład:

Cena chleba w sklepie to 1zł. Koszt wyprodukowania chleba to 50gr, (w tym składniki 25gr, robocizna 25gr) koszt transportu do sklepu to 20gr. Sklep kupuje chleb za 70gr, a sprzedaje za 98gr. Sklep mając marżę 40% wlicza w to koszty pracowników, koszty utrzymania sklepu itp.

Co jeśli wszyscy pracownicy tego łańcucha dystrybucyjno-produkcyjnego poproszą o 100% podwyżkę? Rosną koszty. A koszty odbijają się na cenie.

Wtedy wyglądałoby to tak: Cena chleba w sklepie to 1,73zł. Koszt wyprodukowania to 85gr, (składniki 35gr [ podrożały, bo mąkę też ktoś musi przywieźć do piekarni, a mąkę zrobić z pszenicy ], robocizna 50gr), koszt transportu do sklepu 30gr (nie podrożały o 100%, ponieważ koszt transportu to nie tylko koszt pracownika, ale również paliwo, samochód). Sklep kupuje od piekarni chleb za 1,05gr i dolicza marżę 65% (zwiększył marżę, ponieważ pracownicy chcą podwyżki). Cena chleba w sklepie to 1,73zł.

Wniosek?

Podwyżki płac powodują jedynie wzrost cen.

Zatem ten system, musi opierać się na wyzysku. Jak to mawia Janusz Korwin-Mikke “Niech osoba wyzyskiwana, będzie wyzyskiwana tylko w pracy, a nie również poza pracą. Poza pracą niech ona wyzyskuje innych”. Taka jest bolesna prawda. Twój pracodawca wyzyskuje Ciebie, a Ty kupując ubrania szyte w Chinach, wyzyskujesz pracownika tej fabryki.

Ale czy da się żyć inaczej? Czy potrafilibyśmy żyć w systemie, gdzie nie ma własności i wszystko jest wspólne? Jeśli tak, dlaczego wszyscy mieliby mieć po równo, skoro jeden jest mądrzejszy, zaradniejszy i bardziej pracowity od drugiego?

Czy kapitalizm jest sprawiedliwym systemem, ponieważ biedak, który dziś żebrze, nie zadbał o swoją przyszłość i dziś ponosi tego konsekwencje?

I w końcu, w jaki sposób byliby motywowani ludzie, gdyby nie pieniądze?

Jak myślicie?

Daj lajka!