List od czytelnika vol.2

 

Nie będzie to piękny elaborat. Nawet nie wiem dlaczego piszę tego maila. Mam na imię Mikołaj. Za 2 tygodnie kończę 20 lat i właśnie tu zaczyna się mój problem. Konkretnie ja. Ja jestem swoim największym problem. Komputer – mój nałóg numer jeden. Gry, internet… to mnie dręczy. Najgorsze jest to, że zdaję sobie z tego sprawę ale nie potrafię sobie tego odmówić. Jestem świeżym studentem i przez mój ukochany cud techniki prawie bym się żegnał z budownictwem.Często miewam okresy, że chcę się zmobilizować. “Jutro po powrocie z uczelnie nie włączę komputera póki się czegoś nie nauczę”… i na tym się kończy. Jak mam podejść do tej sprawy bym sam sobie mógł pomóc? Druga rzecz – moje stosunki damsko-męskie. Nie byłem w związku. Żadnym. Jestem strasznie skrępowany gdy zostaję sam na sam z jakąkolwiek dziewczyną. Oczywiście ma wpływ na to moja nieśmiałość jak i tuzin kompleksów, a podobno jestem przystojny :hahaha: Kilkukrotnie miałem okazję poznać dziewczyny, przed którymi potrafiłem się jakby bardziej otworzyć. Jednak w ogólnym rozrachunku, zawsze potrafiłem znaleźć coś co w tej dziewczynie mi nie pasowało. Dosłownie unikam czegoś więcej niż tylko koleżeńskiej znajomości. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem czemu to robię. Skazani na samotność jak to było w jakiejś piosence… ale nie, ja uważam, że człowiek jest kowalem swojego losu i to on jest odpowiedzialny za swoje życie, a wiecznie sam być nie chcę. Najwyraźniej nie wiem tylko jednej, małej rzeczy. Jak używać młota i kowadła.

 

Witaj Mikołaju.

Przede wszystkim dzięki za list.

Za 2 tygodnie kończę 20 lat i właśnie tu zaczyna się mój problem. Konkretnie ja. Ja jestem swoim największym problem.

Przede wszystkim musisz uświadomić sobie, że nie Ty tutaj jesteś problemem. Problem leży w Twoich nawykach, charakterze, działaniu, a ‘to’ nie jesteś ty. To zaledwie część Twojej osobowości. „Ja jestem swoim największym problem.” Ałć. Od tego zdania bije straszna frustracja i niechęć. Tak jakbyś siebie sam nienawidził. Czy tak jest? Jeśli tak, zmień to. Tak jak napisałem powyżej – nie Ty jesteś problemem. Problemem są Twoje nawyki, działania, jakość i skala myślenia. Spokojnie to wszystko da się zmienić – kwestia tego czy zechcesz. Proponuję Ci, abyś zaczął od najważniejszych podstaw, czyli od akceptacji siebie. Zmieniaj się na lepsze, dąż do doskonałości, ale niezależnie od tego co robisz, myślisz i jakie działania podejmujesz – kochaj siebie. „Jeśli chcesz aby inni Cię szanowali, najpierw musisz szanować siebie”

Komputer – mój nałóg numer jeden Gry, internet… to mnie dręczy. Najgorsze jest to, że zdaję sobie z tego sprawę ale nie potrafię sobie tego odmówić. Jestem świeżym studentem i przez mój ukochany cud techniki prawie bym się żegnał z budownictwem.

Wow. Gratuluję tego, że potrafisz się przyznać, że komputer to Twój nałóg. Zazwyczaj osoby uzależnione czy to od alkoholu, komputera czy pornografii mało kiedy się do tego przyznają, więc najważniejszy krok jest już za Tobą.

Dlaczego wybrałeś akurat ten kierunek? Podobał Ci się, czy raczej poszedłeś tam bez większego przekonania? Czy nauka sprawia Ci przyjemność? Ciekawi Cię to czego się tam uczysz? Jeżeli uważasz, że w zasadzie studiujesz tam bo ‘tak wyszło’ to zastanów się co by było gdybyś się pożegnał z tym kierunkiem? Istnieje takie pojęcie jak twórcza destrukcja, mianowicie czasem w życiu jest tak, że to co odbieramy za naszą największą porażkę, z perspektywy czasu ocenimy jako coś co zmieniło nasze życie na lepsze. Zobacz jak dużo jest ludzi, którzy muszą wylecieć z pracy/popaść w picie alkoholu/być na skraju spirali kredytowej/przytyć do 150kg aby wziąć życie w swoje ręce i się ogarnąć. Stwórz czarny scenariusz. Co będzie jak wylecisz z uczelni? Za co będziesz żył? Jaki będziesz masz pomysł na siebie w tym momencie? Ukształtuj w sobie przekonanie pt: „Oczekuj najlepszego, ale bądź przygotowany na wszystko”

Często miewam okresy, że chcę się zmobilizować. “Jutro po powrocie z uczelnie nie włączę komputera póki się czegoś nie nauczę”… i na tym się kończy. Jak mam podejść do tej sprawy bym sam sobie mógł pomóc?

Chcę, ale nie potrafię to jedna z największych wymówek. Przestańmy się oszukiwać – jeśli ktoś czegoś bardzo mocno chce to to zrobi, czyż nie? Gdybyś bardzo mocno chciał się zobaczyć z kobietą, w której jesteś zakochany po uszy to pobiegłbyś do niej w środku nocy w mróz -20 i śnieżycę. Taka prawda.

Weź kartkę papieru. Wypisz na niej jak najwięcej rzeczy, które chcesz zrobić. Niech będzie to lista rzeczy do zrobienia. Najlepiej gdybyś pogrupował sprawy na takie, które możesz zrobić od razu, krótkoterminowe i długoterminowe. Więcej podziałów robić nie musisz. W Twoim przypadku z pewnością na Twojej liście musi się znaleźć pozycja: „Zrezygnować w zupełności z gier. Ograniczyć czas spędzany przed komputerem do absolutnego minimum. Nie traktować komputera jako rozrywkę – rozrywki off-linowe są ciekawsze”.

  • O czym marzyłeś?
  • Czego chciałeś zawsze dokonać?
  • Czym byś się zajął, gdybym Ci zabrał komputer i telefon na miesiąc?

Powieś kartkę w widocznym miejscu i patrz na nią jak najczęściej. Twórz wizję, snuj plany, myśl, rozwijaj się.

Poza tym, przeczytaj koniecznie ten artykuł >> http://motywacja.mintshost.com/2011/07/25/najwiekszy-ponadczasowy-motywator/

Druga rzecz – moje stosunki damsko-męskie. Nie byłem w związku. Żadnym. Jestem strasznie skrępowany gdy zostaję sam na sam z jakąkolwiek dziewczyną. Kilkukrotnie miałem okazję poznać dziewczyny, przed którymi potrafiłem się jakby bardziej otworzyć.

Uwierz mi, że nie jesteś wyjątkiem. W dobie komputerów problem nieśmiałości jest bardzo powszechny. Ja też kiedyś byłem nieśmiały o czym pisałem kilka tygodni temu we wpisie ‘kryzys męskości‘. Jedno jest pewne – tragedii nie ma. Wszystko da się zmienić, jeśli zechcesz. Pamiętaj dla chcącego nic trudnego!

Na samym początku radziłbym Ci skupić się na poznawaniu ludzi. Czy masz przyjaciół? Prawdziwych kolegów? Koleżanki? Przyjaciółki? Najpierw musisz być swobodny w normalnych rozmowach, dopiero później myśl o szeroko pojętym podrywaniu 😉 Zdradzę Ci sekret – kobiety nie gryzą. Serio! Jak jesteś z nią sam na sam i Ty się krępujesz to wiesz co? Ona to widzi. I wiesz co? Ona też się krępuje. Niestety. Kobieta, której się podobasz będzie szukać winy w sobie: „Nie podobam mu się? Dlaczego on się mnie boi? Pewnie myśli o swojej byłej. Chyba go znudziłam swoją osobą. Jestem nieatrakcyjna!!  Itp. Etc” Ty z pewnością na to nigdy nie zwracałeś uwagi, ale uwierz mi że kobiety też się krępują.

Sytuacja sam na sam z kobietą każdego na początku krępuje. Pamiętam jak w wieku 16 lat bałem się pocalować dziewczynę z którą się spotykałem. O mój Boże. To było ciężkie. Ale wiesz co? Pewnego razu zabrałem ją na spacer i przez ponad 30 minut obmyślałem strategię jak ją pocałować. W pewnym momencie mój umysł się przegrzał od tego myślenia i się wyłączył. Wiesz co zrobiłem? Zatrzymałem się. Spojrzałem w oczy. Uśmiechnąłem się  i… pocałowałem ją! Raz kozie śmierć, najwyżej by mnie pobiła i wyśmiała. Rada ode mnie: Mniej myśl, więcej rób. Nie myśl o tym co zrobić żeby czuć się swobodnie. Po prostu poczuj się swobodnie myśląc o czymś przyjemnym, ciesząc się chwilą spędzaną z obecną kobietą. Życie jest zbyt krótkie, żeby się spinać w takich sprawach.

Oczywiście ma wpływ na to moja nieśmiałość jak i tuzin kompleksów, a podobno jestem przystojny :hahaha:

Wypisz wszystkie możliwe kompleksy jakie uważasz, że posiadasz. Co Ci nie pasuje? Co chciałbyś zmienić? W jaki sposób możesz tego dokonać? Być może jesteś przystojny, tylko sam sobie robisz kuku wmawiając sobie ‘wyglądam gorzej niż kupa’.

Jednak w ogólnym rozrachunku, zawsze potrafiłem znaleźć coś co w tej dziewczynie mi nie pasowało. Dosłownie unikam czegoś więcej niż tylko koleżeńskiej znajomości

Najwyraźniej czegoś się obawiasz. Ale czego? Kobiety nie gryzą. SERIO! Nawet nie biją tak chętnie bo też się boją, że mogą skrzywdzić biednego chłopca! Przez swój strach wymyśliłeś z pewnością najbardziej abstrakcyjny powód z możliwych np. ona jest zbyt piękna dla mnie i wróciłeś do swojego świata on-line. Musisz być facetem. Jeśli ci się podoba, weź ją za rękę, pocałuj, powiedz że jest śliczna, zabierz na randkę. Jeśli nie, poszukaj innej. Tylko proszę, nie na redtube.com

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem czemu to robię. Skazani na samotność jak to było w jakiejś piosence… ale nie, ja uważam, że człowiek jest kowalem swojego losu i to on jest odpowiedzialny za swoje życie, a wiecznie sam być nie chcę. Najwyraźniej nie wiem tylko jednej, małej rzeczy. Jak używać młota i kowadła.

Robisz to bo zamiast być kapitanem swojego życia, zachowujesz się jakbyś był dryfującą małą łódką bez sterów i żagli. Akceptujesz to gdzie popłyniesz i wmawiasz sobie, że w zasadzie nie jest to takie złe. Jeżeli będziesz samotny do końca życia – sam się skazałeś na samotność. Kto Cię niby skazał? Rodzice? Otoczenie? Bóg? Nikt z nich.. poza tobą samym.

Skoro nie chcesz, to weź się w garść, zrób listę celów, zobacz co trzeba w Twoim życiu poprawić i do dzieła! Nie zostaniesz kowalem swojego losu dopóki nie weźmiesz tych narzędzi w swoje ręce. Jak na razie – leżą gdzieś z boku, zbierają kurz i rdzewieją. Zmień to! 🙂

 

Daj lajka!