[LIST] Socjologia, statystyka – pomysł na siebie?

Zanim zacznę – kilka słów. Wiem, że istnieją znikome szanse na
odpowiedź i nawet się nie przedstawiłem, ale Twoja historia niezwykle
mi imponuje. Wiem przez co musiałeś przejść ja przechodziłem troche
inną drogę. Byłem łysym, nasterydowanym nastolatkiem, którego
największą ambicją było pokazać swoją wyższość nad kimś innym.
Zimowałem w liceum, spędzałem czas na wyniszczających mnie
przyjemnościach i robiłem wiele innych, obrzydliwych rzeczy. Wszystko
nagle się zmieniło – napisałem maturę, schudłem, zapuściłem włosy,
dresy zamieniłem na koszule, świat stał się kolorowy. Ciężką pracą
zmotywowałem sam siebie, żeby nie żyć tak jak moi znajomi. Jednak ich
widmo ciąży nade mną, a mieszkam w takim miejscu, że gdyby ktokolwiek
dowiedział się, co planuje w razie niepowodzeń – miałbym delikatnie
mówiąc przesrane.
Więc zacznę od początku:

Cześć. Bo tak chyba wypada się przywitać, mimo, że kurtuazja i
akademickie nawyki sprawiają, że tak proste powitanie pisze mi się
niezwykle trudno. Na wstępie zaznaczę – wiem, że teraz podstawą są
spotkania w cztery oczy, niestety z Warszawy wyjechałem wczoraj a
obecnie mieszkam w mieście, którego alternatywnym symbolem powinien
być tonący titanic.
Piszę nie dlatego, że nie wiem jak poprowadzić swoje życie – piszę
dlatego, że dokładnie wiem jak to zrobić i po prostu MUSZĘ wyłożyć to
na stół komuś, kto zupełnie mnie nie zna i oceni tylko przez pryzmat
słów.. czyli jak łatwo wyczytać między wierszami – potrzebuję
poklepania po główce i zapewnienia, że wszystko będzie dobrze.
Obecnie jestem studentem socjologii na wydziale
Ekonomiczno-Socjologicznym na Uniwersytecie Łódzkim. Na tym
konkretnym, ponieważ o ile UŁ zły nie jest, to socjologię ma naprawdę
dobrą. Na wstępie zaznaczę, że nie znalazłem się na tym kierunku
dlatego, że nie wiem ile to jest 2×2 czy nie dostałem się na inne
kierunki – wręcz przeciwnie, jednak w związku z podnoszącymi na duchu
informacjami (po socjologii da się pracować) postanowiłem iść za
sercem używając rozumu. Studentem jestem jak mi się wydaje bardzo
dobrym, co nie jest łatwe dla kogoś kto woli myślenie od klepania
formułek i pamięciówki, ale niestety taki jest obraz studiów.
Socjologie wybrałem ze względu na:
1. Zainteresowania
2. Uwielbienie dla matematycznej strony socjologii – statystyki z czym
chciałbym wiązać karierę zawodową.
3. Moją mocną stroną jest.. inteligencja – niestety MENSA ( 😉 ) jest
płata oraz lekkość pióra, której teraz nie uświadczysz w związku ze
stresem i raczej nietypową formą „listu”.
4. Banalne zalety takie jak otwartość, budzenie zaufania, łatwość
nawiązywania kontaktów i zwykłe szczęście wszystko to co przydałoby
się w pracy związanej z HR

Niebawem po obronie pracy licencjackiej planuję magisterium z
socjologii i dobrać jeden kierunek pokrewny – analityka społeczna
zapowiada się obiecująco, w większym stopniu opiera się na
„statystycznej” formie socjologii.
Marzy mi się – jeśli tak można napisać – praca związana z rosnącą
popularnością dysków zewnętrznych, tzw. chmur – gdzie socjolog po
specjalizacjach statystycznych miałby co robić. Wszelkie tabelki,
wykresy, obliczenia są dla mnie czymś przyjemnym. Drugim, raczej
bliższym możliwym torem kariery zawodowej jest praca w HR. Wybierając
socjologię i planując drugi fakultet (oraz szkolenia z obsługi html i
tym podobnych) czyniłem świadome kroki, które miałby przybliżyć mnie
do wizji siebie za kilka lat.
Jednak zastanawiam się, czy to aby w ogóle ma szanse wypalić? Czy mimo
swojej niewątpliwej wartości – jestem osobą pełną pokory ale bez
fałszywej skromności, nie „wydaje mi się” za dużo? Czy nie
„przegrałem” życia idąc w tą stronę? Zapewne kilka słów od Ciebie
rozjaśniłoby moje czasem ściskające brzuch wątpliwości. JEDNAK jako
człowiek przezorny i świadomy tego, że nie każdy odniesie sukces
zaplanowałem drogę alternatywną – Straż Pożarna lub Policja, gdzie
moje warunki fizyczne i aktywność sportowa na wielu płaszczyznach
znacznie ułatwiłyby mi start. Dodam tylko, że przeprowadzam się po
studiach do Warszawy za pracą – w Łodzi jest strasznie, a pieniądze,
które szczęśliwie posiadam wystarczyłyby na kupno mieszkania w
stolicy, bez konieczności wynajmu. Dodatkowo, odciąłbym się od
toksycznych znajomych i zostawił za sobą to, co kiedyś sprawiało, że
szczęśliwy byłem tylko pozornie.
Słowem – czy ma to wszystko sens?

Dziękuje nawet za przeczytanie, serdecznie gratuluje Ci sukcesów i
daruj mi lekki mętlik w wypowiedzi, chciałem napisać wszystko co
myślę.
Życzę Ci powodzenia w dalszym życiu!

Przede wszystkim chciałem przeprosić wszystkich, którzy w dniach 20.08-4.09 pisali do mnie e-maile, ponieważ większość z Was nie otrzymała odpowiedzi. Potrzebowałem kilku dni przerwy, ponieważ czułem, że moje “twórcze” akumulatory chwilowo się rozładowały. Jestem już w pełni wypoczęty i zachęcam do pisania listów.  Teraz odpowiadam na bieżąco. 🙂

Witam!

Przede wszystkim – gratuluję, że jako jedna z NIELICZNYCH osób, postanowiłeś wybrać kierunek, który Cię interesuje, w którym czujesz się dobrze i najważniejsze – masz pomysł na siebie po studiach. To, że na dzień dzisiejszy nie potrzeba rzeszy socjologów i że jest to kierunek traktowany mało poważnie, wcale nie musi oznaczać, że będzie tak za 10 lat. Moim zdaniem socjologia jako nauka to bardzo ciekawa dziedzina i wraz z rozwojem mocy obliczeniowej, technologii czy statystyki – w przyszłości może to być kopalnia wiedzy dla wielu podmiotów takich jak firmy, rządy czy zwykli obywatele. Widzę tu ogromne szanse i możliwości rozwoju!

Zawsze byłem zwolennikiem testowania różnych rozwiązań. Wiadomo, że łatwo mówić o wielkiej karierze socjologa, ale najtrudniejszy jest pierwszy krok. Gdzie zacząć? Jak dojść do upragnionego celu? Takie pytania zadaje sobie każdy absolwent szkoły wyższej. Zaczynając od najprostszych zawodów, które poniekąd łączą się z kierunkiem naszych studiów poznajemy wszystko “od środka”. Ja swoją pracę zacząłem jako pracownik obsługi kina i uważam, że nie byłbym w miejscu w którym jestem dziś gdyby nie ta praca. Wiele osób nie chce podejmować kiepskich zawodów, ze względu na przede wszystkim wynagrodzenie i brak perspektyw. Moim zdaniem jest to błędne myślenie, bo poza comiesięcznym przelewem na konto zyskujemy bezcenne doświadczenie zawodowe i poznajemy nowych ludzi!

Jeżeli interesujesz się statystyką i masz o tym pojęcie, dlaczego nie zaczniesz pisać bloga? Przygotuj kilka ciekawych artykułów, tabelek, wykresów z interesującymi wnioskami i spróbuj rozprzestrzenić swoje dzieło. Myślę, że mógłby być to ciekawy materiał dla telewizji czy gazet… A kto zabroni młodemu, ambitnemu studentowi spróbować? 🙂

Strach ma zawsze wielkie oczy i za każdym razem myśl o zrobieniu czegoś jest o wiele bardziej straszna niż sam fakt zrobienia czegoś. Dlatego też polecam Ci zmienić miejsce zamieszkania, rzucić się na głęboką wodę, znaleźć pracę, otoczyć się ambitnymi osobami i… rozpocząć nowy etap w życiu.

PS. Zapraszam do Warszawy, spotkamy się przy kawie. 🙂

Powodzenia!

Daj lajka!