Mamo, tato – dajcie mi żyć!

Kiedy przychodzisz na ten świat, jesteś oczkiem w głowie rodziców. Pierwszy uśmiech, pierwsze wypowiedziane słowo “mama” “tata” czy nawet “dupa” sprawia rodzicom ogromną przyjemność z obserwacji, jak szybko rozwija się ich dziecko. Później idziesz do przedszkola, podstawówki, przynosisz same dobre oceny. Jesteś wzorowym dzieckiem, żyjesz tak jak chcą tego Twoi rodzice. Twoje działania, myślenie, plany na przyszłość są w 100% zgodne z tym, czego oczekują od Ciebie mama i tata. Niestety, niektórzy w pewnym wieku uświadamiają sobie, że nie żyją tak, jakby sami tego chcieli, lecz według scenariusza swoich rodziców.

Przykład z życia

Twój ojciec ma firmę zajmującą się sprzedażą samochodów. Od małego dziecka pamiętasz, że przez Twoje podwórko przewijało się dużo aut, różnych marek. Tata pokazywał Ci na co zwracać uwagę przy zakupie auta, jak wyszukiwać okazję, by na tym zarobić. Mówił Ci, że jak będziesz dorosły przejmiesz jego firmę, żeby Tobie w życiu było “łatwiej”. Ty jako małe dziecko byłeś posłuszny i w zasadzie myślałeś sobie, że handel samochodami to nawet fajna sprawa. Nie jest nudne, nieźle się zarabia, poznaje nowych ludzi. Mijają lata, Ty doroślejesz, a Twój ojciec nie może się doczekać, kiedy jego firma zostanie Ci przekazana i oficjalnie będziesz mógł sobie wpisać na Facebooku “zawód – syn”. Wizja niemalże idealna, amerykański sen niejednego chłopca pochodzącego z rodziny, gdzie jedyny obraz ojca to tego zapitego, leżącego w rowie.

Niestety, w wieku lat dwudziestu kilku uświadamiasz sobie, że nie chcesz mieć nic wspólnego z samochodami. Chcesz rozwijać własną firmę, napisać książkę, podróżować po świecie. Marki nowych aut wydają Ci się nudne i jedyne czego oczekujesz od branży motoryzacyjnej to jednego, fajnego samochodu, którym będziesz jeździć przez kolejne kilka lat. Kłócisz się z rodzicami, ojciec wyzywa Cię od idiotów, bezmyślnych głupców, wróży Ci pesymistyczne scenariusze pt: “Nie doceniasz tego, co chcę Ci przekazać. Beze mnie zginiesz!”. Mama patrząc na to wszystko logicznie obstaje za stanowiskiem ojca, bo chce zarówno jak i on dla synka jak najlepiej, lecz sercem jest razem z synem – chce, żeby był szczęśliwy. Płacz, kłótnia, niepotrzebnie wypowiedziane słowa.

Realizowanie scenariusza swoich rodziców

Czy kojarzysz tą historię w większym lub mniejszym stopniu ze swojego życia? Czy Twoi rodzice też chcieli Cię wykreować na osobę, którą sobie wymyślili kiedy miałeś 3 lata? Spotkania rodzinne i ciągłe wstawki: “Gosia będzie lekarzem!” “Maciek zostanie prawnikiem!” “Wojtek przejmie moją firmę budowlaną!”. Twoi rodzice zadecydowali za Ciebie nie biorąc pod uwagę tego, kim Ty chcesz być w przyszłości.

Młody człowiek – większa skłonność do ryzyka

Rodzice jako najbliższe Ci osoby, mogą być zarówno osobami, które będą pomagały Ci żyć po swojemu albo wręcz przeciwnie – narzucą Ci z góry określoną rolę, którą masz odegrać, żeby w życiu było Ci lżej. Niewiele osób jest na tyle silnych, żeby odważyć się żyć po swojemu, bo dla młodego człowieka oznacza to przełamanie w ogromnym stopniu swojej ciepłej i miłej strefy komfortu. Brak pieniędzy na start, nowe wyzwania, nowi ludzie, nieznane Ci dotąd sytuacje, którym będziesz musiał stawić czoła. Ale czy właśnie taka sytuacja nie sprawia, że nasze życie jest wspaniałe? Neale Donald Walsch napisał kiedyś, że “Prawdziwe życie zaczyna się tam, gdzie kończy się Twoja strefa komfortu” i jest to święta prawda. Czy jednak odważysz się żyć tak jak tego chcesz? Wybierzesz swoje szczęście czy też udeptaną ścieżkę zaplanowaną przez rodziców?

Młody człowiek – brak utartych schematów myślowych

Młoda osoba pomimo większego wigoru, lepszego zdrowia ma jeszcze w czymś ogromną przewagę nad dorosłymi. Nie posiada utartych schematów myślowych, które są silnie zakorzenione w jego psychice. Pomimo tego, że być może Twoi rodzice powtarzali Ci od małego, że w Polsce pracy bez znajomości nie znajdziesz, że wszyscy kradną i generalnie rzecz biorąc najlepiej stąd uciekać na zachód, to Twój młody umysł może się tego szybko pozbyć. Jeżeli zechcesz pracować nad swoimi przekonaniami i podejmiesz stosowną “walkę” z toksynami w Twojej głowie, wyzbędziesz się tego.

Możesz żyć tak jak byś tego naprawdę chciał/chciała. Pytanie, czy masz na tyle odwagi, by realizować swój scenariusz, a nie innych ludzi?