Witaj, wirtualna rzeczywistość

Wynalazki. Każdy z nich w jakiś sposób pomaga i ułatwia życie, ale prawdą jest, że i na swój sposób szkodzi. Samochód – cudowna zdobycz techniki, która zanieczyszcza atmosferę. Cóż, coś za coś. Z pewnością ten kto wymyślił komputer albo co gorsza Internet pewnie nie zdawał sobie sprawy w jaki sposób odbije się to na współczesnym pokoleniu.

Czym był komputer 15 lat temu? Takie dosyć duże, szare pudło, z mini telewizorem na górze i tak naprawdę nie wiadomo było do czego to magiczne “coś” służy. Jeśli już ktoś miał w domu komputer, goście pokazywali palcem i pytali: “A co to?“. Komputer potrzebny był księgowym, osobom do przetwarzania danych, osobom wykorzystującym edytor tekstu. Więcej zastosowań komputera sprzed 15 lat nie potrafię wymienić. Dla dzieci czy osób szukających rozrywki, owa szara skrzynka niewiele była w stanie zaoferować. Za czasów wczesnej podstawówki pamiętam jedynie grę ” Lotus” i  “Król lew”. Jeśli spędzałem 30 minut przed komputerem dziennie to było wszystko. Bo ileż może poświęcać zainteresowania pikselowej gierce dziecko, które potrzebuje wrażeń? Zdecydowanie lepszą opcją był rower albo gra w piłkę.

Z czasem technologia poszła trochę do przodu i pojawiło się środowisko Windows a pulpit komputera nabrał troszeczkę bardziej cywilizowanego wyglądu aniżeli ten za czasów DOS’a, który był czarną konsolą do wprowadzenia komend. Pojawiły się bardziej skomplikowane gry, ale żadna z gier nie potrafiła mnie na tyle zatrzymać przed komputerem na ile był w stanie Internet. Mogę śmiało stwierdzić, że do momentu w którym nie było mi dane mieć stałego dostępu do internetu, komputer nie był moim obiektem pożądania. Godzina dziennie to był maksymalny czas jaki spędzałem.

Bo cóż można było robić? Bez czatów, fejsbuków, kwejków jak to mamy dziś? Jakaś prosta gierka dla zabicia nudy, która po kilku godzinach stawała się na tyle nudna, że trzeba było szukać sobie rozrywek poza domem. Wszystko na mnie spadło jak grom z jasnego nieba kiedy to założyliśmy w domu SDI – piękna nazwa, stały dostęp do internetu. To było coś!!!

Internet 24h, bez ograniczeń. To tak jak byś złapał Pana Boga za nogę. Co najmniej. Po zapoznaniu się z obsługą przeglądarki, zainstalowaniu programu antywirusowego zacząłem chłonąć wszystko to co Internet miał mi do zaoferowania. Poczta, czaty, ściąganie plików, filmy, Gadu Gadu, pierwsze serwisy społecznościowe… Internet był narzędziem, który był w stanie odpowiedzieć mi na każde pytanie jakie przyszło mi do głowy. Wystarczyło wpisać w wyszukiwarkę i voila. A jak się zapewne domyślacie – młodzi mają bardzo dużo pytań toteż niemało spędzałem czasu w wirtualnej rzeczywistości.

Dzisiaj Internet oferuje dosłownie wszystko. O ile demotywatorów nie lubię o tyle ten jest prawdziwy:

Internet z dnia na dzień zajmuje coraz więcej miejsca w Twoim życiu. To przerażające. Których potrzeb nie możemy zaspokoić za pomocą Internetu? Zakupy? Nowe znajomości? Rozrywka? Zarabianie pieniędzy? Nauka? Obszerny dostęp to wiedzy? e-Biznes? Praca zdalna? Niedługo dojdzie jeszcze wirtualny seks, podróżowanie palcem po wirtualnej mapie i szkoła w domu ze swoim e-nauczycielem.

Z jednej strony to wspaniale. Tniemy koszty, idziemy z duchem innowacji i sprawiamy, że komputer załatwia za nas większość rzeczy. Nie musimy biegać po urzędach i wypełniać pół godziny jakiegoś durnego papierka – robimy to przez Internet. Z drugiej strony Internet sprawia, że ludzie zaczynają zamykać się na rzeczywisty świat, bo ten wirtualny daje o wiele więcej satysfakcji. Przesada? Nie wydaje mi się, skoro 80% studentów przyznaje się do tego, że są nieśmiali. A skąd to się bierze?

Dziś kiedy przechodzę obok swojej starej podstawówki nie widzę dzieci bawiących się na boisku. Kiedy idę na basen, również nie widzę aby odsetek młodzieży był znaczący. Lekarze ostrzegają, że wiele dzieci będzie miało problemy z kręgosłupem, głównie od długiego przesiadywania przed komputerem. Na lekcjach WF coraz więcej uczniów wymyśla zwolnienia lekarskie. Coraz mniej rodziców wychodzi ze swoimi dziećmi na spacery, żeby wziąć głupią piłkę i pograć z dzieckiem gdzieś na trawie. Po co? Rodzice zmęczeni po całym tygodniu pracy leżą plackiem przed TV, a żeby dziecko nie marudziło, że mu się nudzi to kupimy mu komputer i kilka gier żeby był spokój. Mam wrażenie, że to większy wpływ na wychowanie ma komputer i Internet niż rodzice.

W telewizji szerzy się propagandę o tym, że dzieci są porywane, że mogą brać narkotyki czy zrobić jakąś inną głupotę. W dużych miastach rodzice boją się wypuszczać swoje pociechy na dwór, na przysłowiową “ławkę pod blokiem”-  dawniejsze miejsce spotkań blokowej młodzieży. “Bo Cię pobiją, bo Cię zabiją, bo Cię okradną, bo weźmiesz narkotyki, siedź w domu! Masz kupiłam Ci nową grę”.  Czy to trochę nie patologia? Ja spędzałem 3/4 czasu w dzieciństwie poza domem. Nie było telefonów komórkowych a wszystko opierało się o zaufanie, którym obdarzyli mnie rodzice. “Wychodzę. O której będziesz? MAx 22. Ok, grzecznie tam!” Wszystko. Jakoś żyję, nigdy nikt mnie nie pobił, nie okradł i nie popadłem w narkomanię. Mam za to masę świetnych wspomnień z dzieciństwa.

Kiedyś po szkole szło się od razu grać w piłkę a nie rzucało lakoniczne “Jak coś to na fejsie!” jak robi się to dziś. Zamiast dorastać w prawdziwej rzeczywistości, gdzie ludzie zmagają się z prawdziwymi problemami, bezpieczniej jest pozostać w tej wirtualnej. Tu przecież jak stracę życie to zaraz będzie respawn, right?

Dorośli już zapomnieli jak to jest być dzieckiem i nie zdają sobie sprawy z tego, że zaniedbują swoje dziecko, które najzwyczajniej w świecie nie będzie przystosowane do życia w normalnym świecie.

Czy kiedyś istniał problem nieśmiałości? Podejrzewam, że tak, ale nie na taką skalę. Kiedyś jak chciałeś coś załatwić musiałeś osobiście przejść się do danego urzędu i rozmawiać z fizyczną osobą. Jak zgubiłeś się w mieście siłą rzeczy musiałeś pytać przechodniów o drogę. Dziś? Prawie wszystko załatwisz przez telefon, czy Internet, a drogę pokaże Ci GPS. Tylko czekać aż elektronicznego podrywacza wymyślą. Sam wyrwie za Ciebie kobietę Twoich marzeń, a Ty pozostaniesz pizdą do końca życia! 🙂

Ludziom się chyba trochę w głowach popierdoliło. Liczy się kasa, nowy samochód, drogie wczasy, nie wartości rodzinne. Może dzisiaj to wstyd mieć dobry kontakt z rodzicami, ale ja dzięki Bogu mam świetny – dlatego z perspektywy doceniam jakie to ważne.

Michał F.

Daj lajka!