Arbeit macht frei – czyli moja mała niezależność finansowa

Pamiętam jak dziś kiedy pierwszy raz będąc dzieckiem, zapytałem swoją mamę wskazując na banknot – Mamo co to jest? W odpowiedzi usłyszałem: „Pieniążek. Dzięki niemu można kupić wszystkie rzeczy niezbędne do życia.” Wtedy z perspektywy sześciolatka, wszystko wyglądało inaczej..

Rozmawiałem niedawno ze swoim dobrym znajomym na temat pracy i biznesu. W całej tej rozmowie powiedział coś co skłoniło mnie do głębszych przemyśleń, mianowicie: „Ci Niemcy byli genialni. Arbacht macht frei to genialny cytat„. Pewnie zaraz usłyszę krzyki oburzenia, że hasło kojarzy się z Holocaustem, czy II wojną światową, jednak nie zamierzam poruszać żadnych aspektów z tym związanych. Chodzi mi głównie o samą myśl przesłania „Praca czyni wolnym”. Im starszy się stajesz tym bardziej zaczynasz doceniać wartość pracy.

Będąc jeszcze dzieckiem nie musiałeś się martwić o to kto zapłaci rachunki, kto zrobi zakupy na jutrzejszy obiad, czy zatankuje samochód. Wszystkie te rzeczy były tak jakby poza Tobą, bo finanse domowe dzieci zupełnie nie interesują.

Sprawa nabiera innego znaczenia kiedy stajemy się coraz starsi, szczególnym takim momentem jest moment zdania egzaminu dojrzałości, wtedy spory odsetek przyszłych studentów decyduje się pogodzić swoją przyszłą pracę ze studiami.

Sam wiem na swoim przykładzie jak to jest. Przez pierwsze dwa lata studiowałem w trybie stacjonarnym i byłem utrzymywany przez rodziców. Podejmowałem różne, dorywcze prace, jednak zarobki były co najwyżej śmieszne, a pogodzenie dziennych studiów z pracą – ciężkie. Okres ten wspominam jednak bardzo fajnie. Beztroska, przedłużone dzieciństwo – tak niektórzy w skrócie nazywają życie studenckie. Stereotyp dziennego studenta wygląda mniej więcej tak: zdaje od sesji do sesji, pije sporo alkoholu i wiecznie nie ma kasy. No chyba, że właśnie wrócił po świętach Bożego Narodzenia z portfelem pełnym mikołajowych pieniędzy.

Całość na studiach dziennych wygląda prawie idealnie, jednak jest jedna rzecz, która bynajmniej mnie gryzła –  finansowa pępowina z rodzicami. Tak, to było coś, czego naprawdę nie chciałem. Za każdym razem kiedy chciałem sobie cokolwiek kupić, miałem lekkie wyrzuty sumienia, ponieważ moi rodzice bardzo ciężko pracowali na owe pieniądze, a ja je tak po prostu miałem zamiar wydać. Z racji tego, że nie było ich dużo, musiałem ustalać priorytety i niejednokrotnie było tak, że nowe spodnie musiały niestety poczekać.

Na pierwszym i drugim roku studiów mieszkałem z moim kumplem, który studiował zaocznie i pracował. Często narzekał, że praca to straszny obowiązek, że tak naprawdę nie ma się na nic czasu, a studia prowadzić w trybie zaocznym jest dosyć ciężko.

Słuchając jego doświadczeń przemyślałem sobie to wszystko i odrzuciłem myśl o przeniesieniu na studia zaoczne. W ten oto sposób zaczął się drugi rok studiów…

Jak każdy doskonale wie, im człowiek jest starszy, tym więcej oczekuje od życia – tak samo było również ze mną. Miałem dosyć odmawiania sobie czegokolwiek z powodu braku pieniędzy. Miałem nie lada orzech do zgryzienia, ponieważ musiałem wybrać – beztroska, czy pieniądze? Z jednej strony fajnie było studiować dziennie, jednak brak pieniędzy skutecznie mnie demotywował.

Aż w końcu w wakacje pomiędzy II a III rokiem podjąłem ostateczną decyzję o przeniesienie na studia zaoczne. Nie żałuję.

Wielu ludzi nie docenia tego, że ma pracę. Większość narzeka, że trzeba rano wstać, później przez pół dnia wykonywać polecenia swojego przełożonego, aby wrócić o 18 do domu i paść ze zmęczenia.

Czy naprawdę praca jest taka zła? Moim zdaniem nie, jednak wszystko zależy od tego jak spojrzymy na swoją pracę. Jeśli będziesz wmawiał sobie, że Twoja praca jest beznadziejna, wszyscy w firmie Cię nie lubią, a szef Cię nie docenia to z pewnością zadowolony ze swojej pracy nie będziesz.

A dlaczego nie mógłbyś spojrzeć na to z innej strony? Pomyśl, że w Polsce jest około 1858 tysięcy(!) bezrobotnych, którzy nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczą. Dostajesz regularne przelewy, w pracy zawsze uczysz się czegoś nowego. Im dłużej pracujesz, tym większa jest Twoja wartość na rynku pracy, a co za tym idzie – będzie Ci łatwiej znaleźć nową pracę. Pracując, czujesz się potrzebny, odczuwasz satysfakcję z tego, że pracujesz. Uwierz mi, gdybyś rzucił pracę i postanowił nie robić zupełnie nic przez miesiąc, czułbyś się o wiele gorzej, ponieważ miałbyś ogromne wyrzuty sumienia, że nic nie robisz. A podobno nic tak bardzo nie męczy jak nudzenie się i brak zajęcia… Coś w tym jest.

Czy to wszystko naprawdę nic nie znaczy? Jeśli czujesz się przemęczony i Twój zapał do pracy spada, zawsze możesz wziąć kilka dni wolnego, wyjechać poza miasto do rodziców czy znajomych i naładować swoją „mentalną” baterię.

Pamiętaj, praca czyni wolnym. To dzięki pracy budujesz swoją przyszłą wolność. Nowe mieszkanie, wakacje, samochód? Na wszystko zapracujesz jeśli tylko zechcesz. Na tym świecie nie ma nic za darmo. Jeśli chcesz coś dostać, musisz za to zapłacić.

Ci, którzy myślą, że dostaną coś od życia za darmo, niestety się przeliczą.

Ty jesteś inny. Ty już dziś budujesz swoją przyszłość.

Tak trzymaj.

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • „Za każdym razem kiedy chciałem sobie cokolwiek kupić, miałem lekkie wyrzuty sumienia, ponieważ moi rodzice bardzo ciężko pracowali na owe pieniądze, a ja je tak po prostu miałem zamiar wydać.”
    Tak, jakbym siebie po prostu słyszał :))

  • Mam dokładnie to samo! 🙂 Żal mi po prostu pieniędzy rodziców, wiem że pracowali na nie ciężko. Jeśli mam swoje to w ogóle co innego. Można wtedy „zaszaleć” i kupić coś co mamy na oku. 🙂 Lub też np. gdy ktoś, np. mama kupi coś zepsutego albo nie jest zadowolona z zakupu, to chciałbym jej dać pieniądze z powrotem za ten towar byle by tylko się tym nie przejmowała. Chyba troszkę prometejskiej postawy jest we mnie. Nie czuje się z tym źle, lecz czasem to potrafi utrudnić życie..
    Pozdrawiam

  • Chyba niewiele jest takich osób, które mają wyrzuty sumienia, kiedy wydają ciężko zarobioną kasę swoich rodziców – przynajmniej wśród moich rówieśników. Każda złotówka to pewien okres pracy. Pamiętam, jak w jakieś gazecie było zestawienie, kto ile musi pracować, aby zarobić na tzw. koszyk Kaczyńskiego. I wyszło z tego, że kiedy Polak jeszcze pracuję na filety z kurczaka, Niemiec już odkłada na wakacje.

    Otóż moi drodzy, w Polsce trzeba się naprawdę napracować, aby być w stanie sobie coś kupić. Zrozumie to tylko ten, kto sam zacznie pracować. Wtedy nagle włącza się czerwone światło i bardziej świadomie zaczynamy wydać swoje pieniądze. Oczywiście zdarzają się osoby, które równie świadomie wydają pieniądze swoich żywicieli (rodziców).

    W dzisiejszy świecie praca to w pewnym sensie nagroda, a na pewno nie kara. Masz rację Michale, w czasach takiego bezrobocia ludzie powinni się cieszyć, że mają pracę, a nie ciągle na nią narzekać. Zgadzam się również z Twoją tezą, jakoby to od człowieka zależało jak odbiera swoją pracę – czy jest okazją do doskonalenia, zdobywania doświadczenia czy może karą za grzechy ciężkie.

    „Praca czyni wolnym” – większości ludzi (w tym również mnie) kojarzy się ten zwrot z niczym innym jak z obozem koncentracyjnym w Oświęcimiu. Nie zmienisz tego. To bardzo emocjonalny moment w historii, dlatego proszę, abyś jednak delikatnie dopierał słowa. O ile polska wersja językowa nie ma aż takie zabarwienie emocjonalne, o tyle wersja niemiecka już ma i to spore…

    Pozdrawiam,
    Wasp

  • xem

    Cieszy mnie to, że są osoby w tym kraju, które w końcu dochodzą do wniosku, że praca na prawdę czyni wolnym. 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,
    Michał F.

  • Nie chcę się czepiać, bo Niemiec ze mnie żaden, ale „Praca czyni wolnym” to raczej „Arbeit macht frei”, nie „Arbacht”… 🙂

    • Michał Flisiuk

      Faktycznie, nie wiem jak mogłem sobie pozwolić na takie przeoczenie – dzięki!

  • Tytuł tekstu trochę dyskusyjny, ale treść jak najbardziej OK. W moim przypadku nie było wydawania pieniędzy rodziców, bo tych pieniędzy nie było (znaczy były wydawane na alkohol). W chwili, gdy zaczęło się moje dorosłe życie, doceniłem pracę (bez wybrzydzania) i pieniądze, które przynosi. Nie żyję dla pieniędzy, ale po takich doświadczeniach wiem doskonale – praca rzeczywiście czyni wolnym. Oczywiście w polskich warunkach nie zawsze to takie oczywiste (czasami po końcu pieniędzy zostaje za dużo miesiąca), ale to juz inny temat 🙂