Dlaczego nie popieram skrajnego minimalizmu?

Spakować się w jeden plecak, zabierając dosłownie wszystko z czym jesteś związany – o tym ostatnimi czasy coraz częściej piszą bloggerzy w kręgach rozwoju osobistego/filozofii. Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z ideą minimalizmu to wydawała mi się niezwykle wartościowa i nie sposób było mi przejść obok niej obojętnie. O ile minimalizm sam w sobie jest wprawdzie ciekawą filozofią o tyle uważam, że skrajny minimalizm jest zły.

Przez skrajny minimalizm rozumiem ograniczenie się tylko do tych rzeczy, które są Ci niezbędne do przeżycia. Dwie pary spodni, trzy t-shirty, kilka par skarpetek.

Dlaczego uważam, że takie rozwiązanie do najlepszych nie należy?

Po 1, jest to próba narzucenia ludziom sposobu na życie, a przecież ludzie są różni. Właśnie z racji tego, że ludzie są różni, różne są ich przepisy na życie. Tobie może minimalizm odpowiada, być może nie masz zbyt dużo pieniędzy i czujesz się z tym dobrze, ale są ludzie którzy lubią pławić się w konsumpcjonizmie. Weekend bez zakupów byłby stracony, a każde 20 czy 50zł z portfela trzeba gdzieś wydać. Czy to jest złe? Proszę, nie mówcie, że tak, bo nie ma uniwersalnych zasad co jest złe, a co nie. Nie jesteśmy dziećmi, które tupiąc nogą chcą za wszelką cenę przekonać do własnego zdania.

Każdy człowiek jest wolny i ma prawo robić ze swoim życiem, zdrowiem czy pieniędzmi co zechce. Lubisz zakupy i hiperkonsumpcjonizm? Kupuj. Lubisz zakredytować się po uszy, tyrać po 10h, ale cieszyć się nowym samochodem? Żyj dokładnie w ten sposób! Jeśli jesteś dzięki temu szczęśliwy to cieszę się Twoim szczęściem. 🙂

Po 2, rzeczy materialne ludzi motywują.  Nie ulega to żadnej wątpliwości. Skąd wiesz, że Henry Ford konstruując swój pierwszy samochód nie był głównie skoncentrowany na zarobieniu dużej kasy? W literaturze motywacyjnej pisze się, że była to wizja samochodu dla każdego, ale kto wie czy pod tymi szlachetnymi wartościami nie kryła się zwyczajna chęć posiadania pieniędzy? Osobiście uważam, że to dobrze, że rzeczy materialne tak silnie motywują ludzi. Dzięki temu świat idzie do przodu, ludzie pracują, wymyślają coraz to nowe rzeczy. Nie wszyscy muszą zadowalać się kartą miejską, kawalerką i pracą za średnią krajową. Jeśli czujesz w sobie żądzę posiadania więcej – dąż do tego!

Niektórym może wydawać się, że chęć posiadania jest strasznie powierzchowna. Nie będę tego kwestionował, ponieważ tak jak już wyżej pisałem – różni ludzie, różne przepisy na życie. Co jest złego w dążeniu do Mercedesa S klasy? Jeśli chcesz go mieć, znajdź motywację w marzeniu, zarób, zdobądź.

Po 3, testowanie to jedyny sensowny sposób na odnalezienie sposobu na życie. Mam delikatne wrażenie, że są ludzie, którzy bezkrytycznie przyjmują daną filozofię na którą obecnie panuje moda. Jeszcze kilka lat temu w Stanach Zjednoczonych sąsiedzi rywalizowali o to, kto kupi samochód z większym silnikiem. Takie próżniactwo. Dziś w USA modne stało się oszczędzanie, czyli kto więcej zaoszczędzi tego miesiąca? Ja czy sąsiad? Też próżniactwo.

Ty, ja, twoja rodzina, Twój naród – wszyscy jesteśmy wolnymi ludźmi. Masz pełne prawo do swojej wolności i co do tego w jaki sposób żyć. Wielu ludzi poszukuje odpowiedzi na pytanie: „Jak żyć?”, ale tutaj tak naprawdę każda odpowiedź jest dobra, ponieważ jest to pytanie pokroju jaki kolor jest lepszy? Czarny czy biały? Żaden z nich. Kwestia gustu.

Według mnie najlepszym sposobem na odnalezienie się jest testowanie. Błędem jest zakładanie, że z góry coś będzie Ci się podobać bądź też nie. Skąd możesz wiedzieć? Idź, przetestuj.

Nie możesz powiedzieć, że nie podobało by Ci się życie godne milionera, bo (tak myślę 🙂 ) jeszcze milionów nie posiadasz. Jasne, możesz z góry to odrzucić mówiąc „to nie dla mnie”, ale myślę, że gdybyś dostał szansę na miesiąc życia godnego milionera, mogłoby Ci się to spodobać.

Analogiczna sytuacja do „mody” na mobilny tryb życia. Skąd wiesz, że życie na Tajlandii by Ci odpowiadało? Nie byłeś tam, nie wiesz jak tam jest – jedyne na czym możesz się opierać to subiektywne relacje ludzi, którzy tam byli. Zamiast pisać „Wow, też bym tak chciał” po prostu zrób to i oceń. Nikt nie nakazuje Ci żyć mobilnie do końca swojego życia. Pół roku, rok, czy dwa lata aby ocenić, czy mobilny tryb życia jest dla Ciebie.

Jeden woli wydać 1000zł na utrzymanie się przez miesiąc na Tajlandii, inny na zakup nowszego telefonu komórkowego. Co jest lepsze? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Można mówić, że to reklamy wkręcają nam chęć posiadania, jednak po dłuższym zastanowieniu się trzeba przyznać, że nowe zdobycze techniki w jakiś sposób mogą ułatwić nam życie.

Być może nie potrzebujesz nowego samochodu, bo Twój dziesięciolatek jeszcze dobrze się trzyma, ale nowy model z pewnością nie będzie się przez pierwsze dwa – trzy lata psuł, będzie bezpieczniejszy i oszczędniejszy.

Być może odpowiada Ci nokia 3310, ale porównując ją do np. iPhone użyteczność nokii ogranicza się tylko do dzwonienia.

Moim zdaniem nie powinniśmy żyć na skraju minimalizmu. Gdyby 100 lat temu całe społeczeństwo żyło w ten sposób i gdyby nikt nie kupił samochodu, bo byłoby im to niepotrzebne, fabryki z pewnością by upadły i dalej jeździlibyśmy konno. Przypominam, że koń ani dorożka klimatyzacji nie posiadały i ciężko mi sobie wyobrazić prezesa dużej firmy ubranego w garnitur podróżującego karocą.

Analogicznie byłoby z telefonem komórkowym, telewizorem i internetem. To chyba dobrze, że wynalazki te zostały przyjęte przez społeczeństwo i że ludzie poczuli chęć posiadania tych rzeczy, bo dzięki temu mogę chociażby prowadzić tego bloga.

Prawda jest taka, że przepisu na życie nie ma. O ile uważam, że minimalizm w rozsądnych proporcjach jest jak najbardziej w porządku o tyle ktoś może się ze mną nie zgodzić mówiąc, że lepiej jest mieć, niż być. Whatever it makes U happy. 🙂

Testuj. Baw się. Poddaj walidacji i wyciągnij wnioski. Załóż biznes, popracuj na etacie, spróbuj być freelancerem, spróbuj rozkręcić mobilny biznes. To Twoje życie i to Tobie ma być dobrze z tym co robisz. Ja za Ciebie nie zdecyduję.

Żyj tak, abyś był szczęśliwy.

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Beata

    Samobój w pierwszym punkcie opisującym, dlaczego skrajny minimalizm jest zły, mianowicie: „Po 1, jest to próba narzucenia ludziom sposobu na życie, a przecież ludzie są różni. ” Jak to próba narzucenia ludziom? Jest to sposób na życie, który ludzie sobie sami wybierają, nie jakiś odgórny nakaz. Pewnie i zdarzą się tacy wyznawcy, którzy będą krzywo patrzeć na niewyznawców, ale to jest domena każdego sposobu na życie – od religii (chrześcijanie na ateistów i na odwrót), przez poglądy polityczne (liberałowie na konserwatystów), po zachowania z życia codziennego (panie domu vs mamy pracujące, małżeństwa vs konkubinaty). Gdyby w ten sposób patrzeć, każde zachowanie społeczne, każda ideologia, każda religia, każdy pogląd – wszystko to byłoby z gruntu złe, bo zawsze znajdą się tacy, którzy będą chcieli swój styl życia, poglądy, religię narzucić innym. A więc pierwszy punkt nie ma w ogóle sensu, bo istotą minimalizmu nie jest narzucanie komukolwiek czegokolwiek.

  • nemo

    Stek bzdur. Większość wynalazków jest zbędna dla człowieka, a niektóre wręcz szkodliwe. Przemysł na wielką skalę zdegradował środowisko przyjazne człowiekowi, a korporacje i systemy polityczne doprowadziły do skrajnych nierówności społecznych i wrogości (m. in. przy pomocy reklamy).