Prowadzenie bloga – poradnik. Apel do świeżo upieczonych blogerów

Ostatnimi czasy najczęstszą wiadomością jaką dostaję na swoją skrzynkę e-mailową jak i tą na Facebooku jest prośba o udostępnienie artykułu. W 90% przypadków mam do czynienia z początkującym blogerem, co mogę sprawdzić za pomocą kilku kliknięć myszy. Szablonowa skórka, uboga treść, artykuły przedrukowane z serwisów dziennikarstwa obywatelskiego – takie osoby piszą do mnie najczęściej. Z racji tego, iż bloga prowadzę już od ponad 2,5 roku, chciałbym się podzielić swoim doświadczeniem jakie udało mi się zdobyć podczas czasu mojej twórczej działalności w Internecie.

Młodzi blogerzy działają mniej więcej w taki sposób:

Faza 1 – Będę wielkim, sławnym blogerem!

Tak zaczyna prawie że każdy. Wystarczy wybrać odpowiednią tematykę, domenę, krótki opis o czym będziemy pisać o voila, jesteśmy sławni! Szybki marketing szeptany na Facebooku w stylu wiadomości kopiuj/wklej do swoich znajomych i od teraz pozostaje czekać, aż wykresy statystyk odwiedzin będą wspinać się w górę, a naszym oczom ukażą się e-maile od TVN’u, Radia Zet i TV Trwam z prośbą o wywiad. Najczęściej w tym okresie nie śpimy po nocach, ponieważ euforyczne wizji przyszłości jako sławnego dziennikarza-amatora-blogera nie pozwalają nam zasnąć.

Faza 2 – Napiszę kilka artykułów, a później zaleje mnie fala wejść

Młody bloger posilany ogromną dawką słomianego zapału zazwyczaj tworzy treści szybciej niż niejeden copywriter na stażu w agencji SEO. Artykuły pojawiają się codziennie, ba nawet kilka razy dziennie, tak jakby myśl, która nie zostanie przelana na wirtualny papier miała raz na zawsze trafić do kosza i nie miała zostać odczytana przez nikogo w Internecie. Często zaczyna się od przeredagowywania czyichś artykułów, tak aby pisać na temat, który cieszył się dużym zainteresowaniem w nadziei, że część ruchu ze znanego bloga jakimś cudem trafi na nasz mały kącik pisarski.

Faza 3 – Czy w Internecie jest tak mało ludzi, skoro nikt do mnie nie wchodzi?

Mija tydzień, w najlepszym przypadku kilka miesięcy od rozpoczęcia działalności blogowej. Na łamach naszego WordPressa widnieje kilkanaście artykułów, które powstały w wyniku synergii ciężkiej pracy i niepowtarzalnej weny twórczej, co w mniemaniu początkującego blogera już dawno powinno się przełożyć na sześciocyfrowy wynik na swoim koncie w banku. Przysłowiowy chłodny prysznic zamienia się w mroźną śnieżycę a nasz słomiany zapał zostaje skutecznie zgaszony przez brak atencji wśród czytelników. 0 like’ów, 0 share’ów, 0 komentarzy, 0 e-maili. Smutek, depresja, duża butelka najtańszej 40% polskiej wódki oraz paczka chusteczek. Nikt nas nie chce czytać.

Faza 4 – Blogowanie jest bez sensu. Blog trafia na internetowe cmentarzysko.

Nasze zamiłowanie do pisania i chęć wybicia się pośród tłumu przekształca się w nienawiść i frustrację. Blogi są bezsensu, blogerzy nic nie znaczą, rząd jest do kitu, a uśmiechnięta dziewczyna naprzeciwko nas z pewnością jest naćpana. Wszystko traci sens, w szczególności prowadzenie swojego pamiętnika internetowego w małym zakątku sieci. Biedny WordPress zostaje zapomniany, a jedynym odwiedzającym go tworem raz do roku jest robot Google sprawdzający, czy na blogu nie pojawiła się nowa treść.

Taki scenariusz powiela się najczęściej i aby uchronić Was, drodzy świeżo upieczeni blogerzy przed depresją, podzielę się z Wami swoim doświadczeniem.

Jak zatem  nie dopuścić do takiego scenariusza i odnieść sukces w blogowaniu?

Fakt 1 – Pisać trzeba lubić i ten kto ma problemy ze skonstruowaniem w miarę zgrabnego tekstu raczej wielkiego sukcesu nie odniesie.

Nie oszukujmy się. Artykuły, recenzje, posty, notatki są wytworem ludzkiej twórczości i trzeba LUBIĆ to robić! Pomimo tego, że z wypracowań w liceum na języku polskim dostawałem słabe oceny, lubiłem to robić. Proces przelewania swoich – niejednokrotnie dziwnych i śmiałych – wizji na papier zawsze mnie ekscytował i chyba tak pozostanie skoro nie zmieniło się to od dobrych 10 lat. Kiedy nie było Internetu prowadziłem swój pamiętnik w Wordzie schowany w strukturze 35 podkatalogów, tak aby nikt z rodzinnych użytkowników komputera nie mógł go znaleźć.

Pisanie od zawsze dawało mi frajdę, satysfakcję i sprawiało, że czułem się lepiej. Niezależnie od tego, czy pisałem o czymś pozytywnym czy negatywnym, przelewanie myśli na wirtualną kartkę papieru było dla mnie fascynujące. To własnie dzięki temu ten konkretny artykuł będzie blisko 170 postem opublikowanych na łamach Motywacja-Blog.PL.

Sto siedemdziesiąt artykułów. Wyobrażacie sobie? Przecież z tego można by było napisać książkę. Chyba tak kiedyś zrobię. 🙂

Fakt 2 – Słomiany zapał nie zmotywuje na dłużej niż kilka tygodni, w najlepszym wypadku miesięcy. To trzeba kochać.

Jeżeli jesteś świeżo po przeczytaniu ebooków w stylu “Blog to dochodowy biznes” “Na blogu zarabia się krocie” “16 letni blogowy milioner” i chcesz założyć bloga, daję niemalże 95% pewności, że Ci się odechce. Takie pozycje motywują na kilka tygodni, lecz później gdy nie ma żadnych sukcesów najzwyczajniej w świecie nam się odechciewa.

Wizja zarabiania na blogu być może i jest kusząca, ale najpierw musisz dać ludziom coś wartościowego, aby być w ich oczach ekspertem. Koncentrowanie się od samego początku na pieniądzach jest zgubną drogą i najprawdopodobniej doprowadzi Cię donikąd. Oczywiście, można pogwałcić wszelkie zasady dobrego smaku i “obczepić” bloga reklamami od góry do dołu, ale czy nie będzie Ci za coś takiego wstyd?

Fakt 3 – Tak, twórczość jest cykliczna. Każdy ma gorsze chwile.

Pewnie was to z dziwi, ale ja również czasami mam tego dość. Wbrew przekonaniu niektórych osób, jestem tylko człowiekiem i mam prawo mieć gorsze dni. To takie normalne, prawda?

Bywają takie dni kiedy dochodzę do wniosku, że materialnie nie mam z bloga żadnych korzyści, fanów, którzy na mój widok stawiają mi drinki w klubie, ani nawet zniżek w komunikacji miejskiej w zamian za “internetowy fejm”.

Kiedy przychodzą takie chwile, wiem, że czas odpocząć od pisania. Wziąć urlop, pojechać do rodziców, wyciągnąć rękę do wszelkich offline’owych przyjemności takich jak sport, natura, ludzie, których kocham. Twórczość i wena są niezwykle delikatne i każdorazowe nadwyrężanie tychże części w mózgu skutkuje kryzysem kreatywności o którym niedawno pisałem..

Michał

Share
Opublikowano przez:
Michał
Tagi: motywacja

Ostatnie wpisy

  • Przemyślenia
  • Relacje z podróży

Podejście do życia południowców

My, Polacy mamy strasznego kija w dupie. Biegniemy przez życie o wiele szybciej niż to konieczne, wrzucając sobie na plecy…

4 miesiące temu
  • Przemyślenia

Szkoła zabija kreatywność. Dlaczego nie tęsknie za szkołą?

Szkoła to fabryka przeciętnych, średnich, powtarzalnych części zamiennych wątpliwej jakości, których obecny system korporacyjno-biznesowy potrzebuje. Przedsiębiorczości uczą tam etatowcy, upewniając…

4 miesiące temu
  • Jak się zmotywować

Uderz o dno

Podczas okresu w którym czułem się jak zbita masa nastoletnich kompleksów ubrana w o dwa rozmiary zbyt duży sweter, który…

5 miesięcy temu
  • Myśli oraz okiełznanie myślenia

Błysk flesza

Wszystko zaczyna się od błysku flesza. Ułamka sekundy. Tylko tyle potrzeba by w Twojej głowie pojawiła się myśl, która z…

5 miesięcy temu
  • Rozwój osobisty
  • Wpisy Michała

Czego nauczyłem się przez 28 lat życia?

28 styczeń 2017. Stoję w hali odlotów w jednym z mniej popularnych lotnisk w stolicy naszego pięknego kraju. Na ekranie…

2 lata temu
  • Bez kategorii
  • Wpisy Michała

Zacznij od właściwej strony

To zabawne. Kiedy obserwuję ludzi, którzy mają do zrealizowania jakiś konkretny cel, nie mogę się nadziwić, że zaczynają od dupy…

3 lata temu
Przeczytaj poprzedni wpis:
4 sposoby na to by być naprawdę szczęśliwym

Żyjemy w bardzo dziwnych czasach. Z jednej strony ostatnie kilkadziesiąt lat to czas niezwykle dynamicznego rozwoju, z drugiej zaś czujemy...

Zamknij