Krótka rozprawa o zabijaniu kreatywności na studiach

Kiedy byłem małym dzieckiem i oglądałem w telewizji zagraniczne filmy, na których studenci na zajęciach w laboratorium przeprowadzali ciekawe doświadczenia, pomyślałem, że też chce w przyszłości studiować. Ależ to musi być nieprawdopodobne uczucie kiedy przykładasz się do rozwoju Twojego ulubionego kierunku. Opracowujesz nowe rozwiązania, wymyślasz najróżniejsze teorie, uczysz się jak robić coś szybciej, efektywniej i taniej.. Ach, jakie piękne były te dziecięce, naiwne marzenia o byciu studentem.

Moje myślenie szybko się zmieniło po pierwszym semestrze na studiach, gdzie na 7 przedmiotów, dwa były sensowne – reszta, zapamiętaj, zalicz, zapomnij. Zawsze byłem zwolennikiem zajęć w formie dyskusji, praktycznych zadań, charyzmatycznych, porywających wykładów. Niestety, takich w całym toku studiów uświadczyłem może z 15% ze wszystkich przedmiotów, jakie przyszło mi „zaliczyć”. Dobrze, że 15% a nie 5% albo 0%.

Czego według mnie uczą studia?

Nie rozumiem dlaczego na studiach nie uczy się myślenia, a uczy bezmyślnego działania. Moim zdaniem na studiach powinno korzystać się z Internetu czy materiałów z książek na egzaminach. Przecież książka czy Internet to narzędzie, które powinno być wykorzystywane przez studenta! To tak jak gdyby w firmach analitycznych kazano by swoim pracownikom robić skomplikowane obliczenia na kartce papieru, a nie w arkuszu kalkulacyjnym. Narzędzia od zarania dziejów miały pomagać człowiekowi, ale jak widać studia w Polsce rządzą się swoimi prawami. To chore kuć na pamięć durne regułki w nadziei, że pracodawca na rozmowie o pracę będzie nas postrzegał jako bystrzejszego czy inteligentniejszego. Zupełnie nie rozumiem dlaczego ze studenta robi się „dysk twardy” do magazynowania informacji, zamiast kreować go na „procesor” który przetwarza informacje. Magazynowanie wiedzy jest moim zdaniem bezużyteczne, bo można do niej bardzo łatwo dotrzeć przez Internet czy książki.

Wolisz magazynować czy przetwarzać informacje?

Nawet jeśli mamy wybitnego studenta, który zna wszystkie regułki i definicje to nie czyni go to lepszym do momentu wyjścia z egzaminacyjnej sali do realnego świata, gdzie nikt nie pilnuje i nie przyłapuje na ściąganiu. Po co mam spędzić cały dzień na wkuwaniu czegoś na pamięć, skoro wyszukam to w kilka sekund? Dla mnie to nieporozumienie, żeby w kapitalizmie, gdzie docenia się odwagę, pomysłowość i kreatywność, korzystać z przestarzałego systemu szkolnictwa opartego na 3xZ.

Ja się naprawdę nie dziwie, dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać osób świeżo po studiach. Licencjat czy magister straciły na wartości odkąd ludzie zaczęli masowo studiować w nadziei na lepszą pracę. Gdyby nie było Internetu, łatwego dostępu do książek to w porządku – osoba znająca wszystkie regułki byłaby kimś naprawdę pożądanym. Niestety, realia są takie, że wartościowa wiedza przekształciła się w wiedzę ogólnodostępną za sprawą Internetu i licznej rzeszy studiujących. Trzeba się z tym pogodzić i zaakceptować fakt, że coraz mniej osób będzie znajdywało zatrudnienie w branży w której studiuje.

  • Zastanawiam się dlaczego wszyscy akceptują ten stan rzeczy?
  • Dlaczego jedyną osobą, która bojkotuje system edukacji jest prof. Rybiński, a reszta udaje, że nasz system oświaty jest idealny?
  • Ile jeszcze musi urosnąć słupek przedstawiający ilość osób bezrobotnych, żeby wszyscy zrozumieli, że to NIE DZIAŁA?

Dobra, czas wracać do robienia ściąg na kolejny egzamin… 🙂

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Bardzo wartościowy i prawdziwy wpis, zgadzam się całością. To bardzo boli jakich bezmózgów kreują nam studia, którzy uczęszczając co gorsza na jakiś Uniwersytet wszystkiego najlepszego, myślą że zaraz po skończeniu studiów czeka ich posada menedżera wyższego szczebla! Swoją drogą studenci nie myślą o tym, ącżeby już podczas studiów zadbać o to, by mieć co robić zaraz po ich skończeniu. W końcu w weekend łatwiej nawalić się w klubie, niż zaplanować cokolwiek i podjąć stosowne kroki w kierunku rozwoju i samorealizacji… Wracając do samych studiów zgadzam się w pełni że nie uczą absolutnie niczego praktycznego, a wiedzę przekazują nam teoretycy, którzy nigdy nie mieli okazji wykorzystać jej w prawdziwym życiu biznesu. Pozdrawiam autora

  • Czytelniczka

    A tak poza tematem… „naprawdę” piszemy łącznie! Pozdrawiam 🙂

    • Motywacja blog

      Dziękuję, poprawione!

      Jak to dobrze, że wierni czytelnicy swym bystrym okiem śledzą każdy błąd 🙂

  • m_c

    Szkoda tylko że obudziłem się dopiero na III roku i wtedy już nie wrzucałem sobie zbędnych rzeczy do głowy.
    A co do nauki to przypominają mi się dwie wypowiedzi kogoś tam :

    v1. „Większość uczenia w naszych szkołach, wyższych szkołach polega na sławnym przeklętym
    power poincie, gdzie zanudza się ludzi za pomocą rzucania na ścianę jakiś tam rzeczy
    uważając ze to jest najlepszy sposób uczenia a nie jest.” (jest to ograniczające)

    v2. „Szkoła przygotowuje nas do świata, ktorego juz nie ma.”

    • Motywacja blog

      Świetne cytaty, podkradam 🙂

      Pozdrawiam,
      M.

  • Sienio

    Wpis świetny.
    Zgadzam się z nim również w 100%.
    Ja żałuję, że obudziłem się z tego letargu dopiero w wieku 23 lat…

    Niestety, trzeba mieć dużo szczęścia, aby wcześnie, zrozumieć że coś z tym światem jest nie tak… (czyt. znaleźć mądrego mentora, który pokaże Ci świat w innym świetle). Niestety mnóstwo osób i starszych, i młodszych, nadal wierzy, że edukacja szkolna da nam pracę, i zapewni przyszłość….

    Edukacja TAK, ale nie szkolna….
    Wiedza bardziej wartościowa, wiedza, którą wybieramy sami, dla siebie. Którą chcemy wchłaniać, z własnej woli.
    I nie ważne co to za wiedza. Bo specjalistą można zostać w każdym fachu. Ważne, żeby wiedzieć co się lubi robić i zacząć to robić.. .. 🙂

    Zapewne wielu z Was, przeczytało książki Roberta Kiyosakiego (aut. m.in.: „Biedny ojciec, Bogaty ojciec” ). Dla mnie to właśnie Robert, poprzez swoje książki, jest mentorem. Co prawda, nie każdy musi się zgodzić z teorią bogatego ojca, (ma do tego prawo), ale wystarczy poczytać o Fordzie i innych wielkich ludziach tego świata… aby zauważyć, że jest w tych teoriach ziarenko prawdy…

    I jeszcze mój ulubiony cytat z książki ” 6 łyków pozytywnej energii”
    ” Jesteś zdany tylko na siebie”

    Pozdrawiam

    • Motywacja blog

      Niestety. W życiu możemy być skazani tylko na siebie. Szkoła za nas nie znajdzie pracy ani nie zadba o awans w pracy.

  • Mateusz

    „Ja się naprawdę nie dziwie, dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać osób świeżo po studiach. Licencjat czy magister straciły na wartości odkąd ludzie zaczęli masowo studiować w nadziei na lepszą pracę.”

    Więc co ma zrobić osoba po liceum, by dostać satysfakcjonującą pracę? Czego ma się uczyć i jakie umiejętności nabywać?

    • Michał

      A może nie iść do liceum, tylko do technikum albo zawodówki? Tam chyba można nauczyć się ciekawszych rzeczy. Jednakże nie wiem czego można tam się nauczyć, bo niestety jestem po LO.

      Teraz drugi raz zaczynam studia na PW. Gdy szedłem na pierwszy semestr zupełnie nie byłem przygotowany na ciężką pracę (czyt. wkuwanie i przepisywanie na kolokwiach słowo w słowo tego, co wcześniej było wyświetlane na wykładach) i przez cały czas dziwiłem się czemu mi nie wychodzi. Już wiem dlaczego pierwszy rok mi nie wyszedł (patrz wyżej).
      Teraz zaczynam od nowa, ale w zupełnie inny sposób. W kwietniu poznałem pewną osobę, przez nią kolejne i dzięki nim zupełnie zmieniłem swoje myślenie o rozwoju i finansach. Teraz razem rozwijamy biznes, a studia będą dla mnie drugorzędną sprawą. Chyba tylko taką, żeby uspokoić mamę, babcię i całą rodzinę, którzy nauczyli mnie podejścia do życia „skończ liceum, dobrze zdaj maturę, pójdź na dobre studia i znajdź dobrą pracę”. Na szczęście już wiem, że to wcale nie jest przepis na sukces.

      Nie macie pojęcia, jak się cieszę, że budzę się mając 19 lat… 😉

  • „Moim zdaniem na studiach powinno korzystać się z Internetu czy materiałów z książek na egzaminach.”
    Pamiętam ze studiów jeden z egzaminów, podczas którego dozwolone było korzystanie z notatek z wykładów z tego przedmiotu 😉 Niewiele to pomogło, bo większość na wykładzy po prostu nie chodziła.

    Wracając do tematu, w szczególności w przypadku jednego przedmiotu ubolewałam nad tym, że zamiast oceniać zrozumienie tematu, oczekiwano ode mnie durnych, mało istotnych detali.