Studia dzienne vs studia zaoczne

Wielu maturzystów z pewnością zadaje sobie pytanie jakie studia wybrać. Z jednej strony chciało by się przedłużyć jeszcze o kilka lat nasze beztroskie dzieciństwo, z drugiej zaś, trzeba odpowiedzialnie patrzeć w przyszłość.

Z racji tego, że miałem przyjemność studiowania w obu trybach (stacjonarnym oraz niestacjonarnym). Postaram się opisać wady i zalety, oraz swoje subiektywne spostrzeżenia.

Studia dzienne

Od razu po maturze bez chwili zawahania wybrałem studia dzienne. Fakt, muszę przyznać, że przez te 3 lata troszeczkę pozmieniało się w moim światopoglądzie i podejrzewam, że gdybym stał z tą wiedzą i doświadczeniem trzy lata temu – wybór byłby bardziej skomplikowany. Pójście na studia w moim przypadku wiązało się z przeprowadzeniem się do Warszawy a tym samym odcięciem się od rodziców. Doskonale wiem ilu maturzystów marzy o tym, aby w końcu zamieszkać ze swoim najlepszym kolegą bądź koleżanką i odciąć się od gadaniny rodziców. Tak, tak… też należałem do tej grupy osób. Miałem dosyć swojego miasteczka i dosłownie odliczałem dni do wyjazdu do Warszawy.

Pamiętam swoją radość kiedy spędziłem pierwszą noc w wynajmowanym mieszkaniu. Euforia dosłownie nie pozwalała mi zasnąć, bo przecież od dziś nie muszę już słuchać gadaniny rodziców, mogę robić co chcę, mogę spotykać się z kim chcę i nikt nie będzie mi już na nic zwracał uwagi! To było piękne. 😉

Przeprowadzka w nowe miejsce to ogromna szansa, aby coś zmienić w swoim życiu. Nowi znajomi, nowe miejsce zamieszkania, nowe doświadczenia.. To jest to czego mi było trzeba.

Zapewne zastanawiasz się dlaczego rozpisuję się na temat zmiany miejsca zamieszkania zamiast pisać o samym studiowaniu. Jeśli wyjedziesz na studia to zobaczysz, że to jest to czym tak naprawdę się żyje.

Jak wyglądają studia dzienne? Jeśli nie wybrałeś nad wyraz ciężkiego kierunku będziesz miał masę wolnego czasu. Zakładam, że utrzymywać Cię będą rodzice, więc nie będziesz musiał iść do pracy. Nie chcę tutaj teoretyzować, ale gwarantuję Ci, że będziesz miał o wiele więcej czasu aniżeli studenci zaoczni.

Jak już wiesz z mojego poprzedniego wpisu, czas jest Twoim najcenniejszym aktywem. Studiując dziennie możesz ten czas marnotrawić albo inteligentnie wykorzystywać – decyzja należy do Ciebie. Co do samej nauki – uczyć się trzeba, to oczywiste, z tym, że mając tyle wolnego czasu można z powodzeniem wszystko pozaliczać.

Dzięki temu, że miałem masę wolnego czasu było mi dane poznać wielu, naprawdę wspaniałych ludzi. Przez dwa lata w zupełności mi to odpowiadało, jednak nadszedł czas na zmianę o której za chwilę.

Plusy
+Dużo wolnego czasu
+ Przedłużenie młodości
+ Jeśli utrzymują Cię rodzice, brak poważnych zobowiązań np. w postaci pracy

Minusy
– Jeśli jesteś leniwy i przez cały okres studiów nie podejmiesz żadnej pracy, wychodzisz na rynek pracy z pustym CV.
– Czas wolny można niestety źle wykorzystać. To nie żarty, że wśród studentów są osoby uzależnione od alkoholu.
– Jeśli nie masz bogatych rodziców i nie pracujesz odczuwasz brak pieniędzy. Być może głodem przymierał nie będziesz, ale o wystawnym trybie życia raczej można zapomnieć.

Studia zaoczne

Na studia zaoczne przeniosłem się po dwóch latach studiowania w celu podjęcia pracy w pełnym wymiarze godzin. Miałem dosyć życia na garnuszku rodziców i zapragnąłem w końcu się usamodzielnić. Udało się. Po sesji letniej na drugim roku napisałem podanie z prośbą o przeniesienie na studia zaoczne i oficjalnie zostałem studentem zaocznym. Z szukaniem pracy również nie miałem większych problemów, więc znalazłem ją szybko. Lekkiego szoku doznałem po dwóch pierwszych zjazdach, ponieważ było to zupełnie coś innego niż na studiach dziennych.

Po pierwsze, studenci zaoczni studiują w weekendy, a niekiedy zdarza się, że w grę wchodzą również piątkowe popołudnia, kiedy to od razu po pracy jedziesz na uczelnię.

Po drugie, będąc na uczelni raz na dwa tygodnie ma się nieprzyjemne uczucie tego, że nie wiesz co się dzieje na uczelni. Kiedy dochodzą do tego święta np. Wielkanoc, czy weekend majowy zdarza się, że przerwy od uczelni jest aż miesiąc. Można zapomnieć, że się studiuje, uwierz.

Po trzecie, studenci zaoczni w większości przypadków studiują „dla papierka” tak więc nie licz na to, że znajdziesz tam osoby, które są zafascynowane tym co studiują. Oczywiście nie wszyscy, jednak jest to spory odsetek.

Z początku naprawdę ciężko było mi sprawnie zarządzać swoim wolnym czasem. Z racji tego, że pracuję na pełen etat czasu wolnego miałem naprawdę niewiele. Musiałem pogodzić się z tym, że nie mogę mieć wszystkiego. Zamiast ogromnej ilości wolnego czasu doszły takie plusy jak: ciekawe doświadczenie zawodowe no i oczywiście comiesięczne przelewy od pracodawcy.

Zauważyłem, że dla sporej ilości osób studia zaoczne to coś takiego przelotnego. O ile na studiach dziennych głównym celem jest zaliczenie sesji i w końcu obrona magisterki o tyle na studiach zaocznych bardziej myśli się o pracy i karierze. Nic dziwnego, skoro praca wypełnia aż 160h w miesiącu.

Jest delikatnie ciężej niż było na studiach dziennych, ale to dobrze. Pogodzenie pracy i studiów wymusiło na mnie ogromną dyscyplinę, efektywne zarządzanie czasem i… umiejętność porannego wstawania. Kiedyś lubiłem spać do 11-12, teraz każda minuta powyżej godziny 9 jest stratą czasu.

Plusy:
+ Doświadczenie zawodowe
+ Regularne przelewy od pracodawcy
+ Uczysz się szacunku do pieniędzy
+ Nauczysz się sprawnego zarządzania czasem

Minusy
– Masz więcej obowiązków
– Kiedy nadwyżka obowiązków w pracy i sesja zejdą się w czasie jest ciężko
– Stosunkowo mało wolnego czasu

Podsumowując:

Studia dzienne są fajne, ponieważ  jeśli nie musisz pracować masz naprawdę dużo wolnego czasu. Czas ten można wykorzystać zarówno dobrze jak i źle. Studiując dzienne masz o wiele lepsze warunki do nauki, ciąży na Tobie mniejsza presja, bo niczym innym tak naprawdę się nie martwisz. Studia dzienne traktowałbym jako przedłużenie młodości, no ale to co dobre szybko się kończy. Na wiele osób po ukończeniu studiów spada zimny prysznic w postaci bezrobocia.

Studia zaoczne nauczą Cię sprawnego zarządzania czasem oraz pieniędzmi. Nauczysz się szacunku do każdej zarobionej złotówki, ponieważ sam wiesz ile Cię kosztuje praca. Będziesz w bardziej odpowiedzialny sposób patrzył na życie i – jak dla mnie – szybciej wydoroślejesz.

Decyzja należy do Ciebie.

KategorieBez kategoriiTagi

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • O, coś dla mnie. Właśnie napisałam maturę, co prawda nie znam jeszcze wyników, ale myślę, że zaliczyłam 😉

    Zastanawiam się nie tylko nad kierunkiem studiów, które chcę podjąć, ale również nad ich trybem. Skłaniam się ku opcji podobnej, którą Ty wybrałeś. Pierwsza 2-3 lata w trybie dziennym (plus dorywcza praca), a studia magisterskie już raczej w trybie zaocznym.

    Ciekawe argumenty przytoczyłeś. Napisałeś, że miałeś mnóstwo wolnego czasu na studiach dziennych, czy nie było go wystarczająco dużo, aby podjąć jakąś ciekawą pracę? Przecież nie każdy zawód wiąże się z normowanym czasem pracy. Wnioskuję, że studiujesz coś ekonomicznego. Nienormowany czas pracy mają np. doradcy finansowi. Co prawda wątpię, aby ten zawód był dostępny dla kogoś, kto jeszcze nie ma nawet tytułu licencjata. Jednak znam parę osób, które studiują w trybie dziennym i pracują.

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Wasp

  • Dla mnie również przydatny wpis, bo właśnie dzisiaj napisałem ostatni egzamin pisemny z geografii. Najgorzej było z matematyką, ale wygląda na to, że zdam 🙂

    Cały przyszły tydzień przeznaczyłem sobie na wybór uczelni i kierunku jaki chcę studiować (najprawdopodobniej będzie to zarządzanie). Zastanawiam się również czy maja to być dzienne czy zaoczne studia.

    Powyższy artykuł nieco rozjaśnił mi całą sprawę. Dzięki .

  • xem

    Dzięki za komentarze 😉

    Wasp, strzeliłaś w samo sedno, ponieważ pracowałem na drugim roku jako doradca finansowy. Praca zupełnie nie dla mnie, przyjmują każdego bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego.

    Miałem kilka prac na studiach dziennych, ale były to głównie prace dorywcze – nic ambitnego.

    Pozdrawiam i życzę dokonania dobrej decyzji! 🙂

  • Kaban

    fajnie, fajnie, ale jesli studiujesz medycyne lub stomatologie to kompletnie bezuzyteczne te porady

  • Kamil

    Wasp- mała rada od niewiele starszego kolegi, z drugiego roku studiów.
    W dzisiejszych czasach na „doradcę finansowego” zwłaszcza w dużych miastach przyjmują prawie każdego- a najchętniej młodziaków. Prawdę mówiąc można spodziewać się po tej pracy wszystkiego co najlepsze, a jest zgoła odmiennie.

    Ja na zaoczne trafiłem przypadkowo- źle mi sprawdzono maturę, przez co nie udało się dostać na dzienny tryb. Wyszło mi to jednak na dobre, dzięki temu prowadzę teraz dwie dobrze prosperujące firmy i nabyłem doświadczenie które spokojnie w każdej chwili dałoby więcej możliwości pracy, niż magistrowi bez doświadczenia. O etacie póki co jednak wcale nie myślę, jestem wielkim fanem bycia sobie samemu szefem 🙂

  • Wojtek

    A mnie ciekawi gdzie studiowałeś na dziennych że miałeś tyle czasu? Mój znajomy, od kilku miesięcy na 2 roku sypia po max 4-5 godzin dziennie jak ma szczęście bo musi robić kilka projektów co tydzień, nie ma czasu na nic i ledwo żyje. A nie ma nic specjalnego, zwyczajne zajęcia…
    Sam mam podobnie, mam kupę wolnego czasu, max 1 dzień w tygodniu mogę zrobić co innego niż się uczyć, np. w piątek mogę olać z 3 wykłady i wtedy mam cały dzień wolny, napić się, spotkać – sobota i niedziela to całe dnie roboty nad projektem, sprawozdaniami itd. W czasie tygodnia nie ma an to czasu jak się ma zajęcia od 7 do 19. Dodam że pierwszy rok był dosyć banalny, ale też nie było kupy wolnego czasu, powiedziałbym ze go od czasu do czasu miałem. Więc zastanawia mnie jaki kierunek miałeś że tyle czasu wolnego było… ja znam warunki ja około 6-7 kierunkach i wszystkie to ciągła nauka, jedyne osoby które się nie uczą to ludzie którzy nie zamierzają zdać, lub też poszli na całkowicie kretyńskie kierunki jak np. zarządzanie, albo większość humanistycznych i duża część ekonomicznych, ale politechnika to jest naprawdę mało kierunków gdzie ma się JAKIKOLWIEK czas wolny.

    Choć przyznam rację, ja ze swoim nie wiem co mam zrobić, jest go tak mało a tak dużo potrzeb, dodam ze nawet w swięta wszystkie musiałem się uczyć, a sesja i miesiąc przed nią to bite 2 miesiące bez snu, jedynie odsypianie np. 18 godzin w sobotę i dalej nauka….

  • Właśnie zdawałem maturkę i miałem dylemat, ale myślę, że się przekonałem do dziennych. Dzięki pozdro.

    Zapraszam na http://www.prasowki.org

  • Montauk

    Hmm… Wybierając ciężki kierunek typu budownictwo jest raczej niewiele czasu dla siebie przynajmniej na 1. roku

  • Pablo

    Ja też się nie zgodzę, że na dziennych jest tak duuuużo czasu. Często zajęcia są od 7:30 do 15:00-17:30 (ale nie zawsze, zależy jak ułoży się harmonogram, ile weźmie się dodatkowych „Michałków”).
    Dodatkowo wypadałoby się po zajęciach podszkolić do ćwiczeń i laborek.
    Na weekend w zasadzie miałem jeden dzień wolny, bo na drugi robiłem projekty i laborki.
    No i ta sesja… często ciężko było zaliczyć, więc cały styczeń i czerwiec był zarwany.
    Uczelnia to była PWr.

    Jakoś patrzę się na to co robią studenci zaoczni i mam wrażenie, że mają o wiele łatwiej.
    Poza tym kiedyś usłyszałem od wykładowcy jak mówił do doktoranta, aby odpuścił trochę zaocznym, w końcu nie mają tyle czasu na naukę i a oni nie mają zamiaru uwalić pół roku.

    Pozdrówka 🙂

  • Wojtek

    Jak dla mnie nieco nietrafiony artykuł. Studiuje dziennie Budowę Maszyn(kierunek raczej ciężki – sami oceńcie). Jestem już na II stopniu i dodatkowo od 2 lat pracuje w zawodzie (jako konstruktor). Dlatego też nie do końca zgadzam się z tym jak autor opisuje studia dzienne. Dodatkowo nie uwzględnia on możliwości, iż niektórzy idą na studia zaoczne nie szukając wcale pracy poza nauką. Po artykule spodziewałem się opisu różnic dotyczących ilości i jakości zdobytej wiedzy, chodzi mi o wiedzę przydatną w zawodzie(a podkreślam, że doświadczenie zdobywam równocześnie dzięki pracy). Jak uważacie? Kogo pracodawca będzie bardziej cenił?

  • l3niwi3c

    Ja jeszcze dodałbym, że na studiach dziennych można się dużo więcej nauczyć. Na dziennych jest dużo więcej zajęć więc i ich zakres nie jest okrojony. Przykładowo: studiuję informatykę i bazy danych (przedmiot) mamy w Oracle, natomiast ten sam rocznik na zaocznych ma bazy danych w MS Access.
    Nie wiem czy to prawda, ale słyszałem, że pracodawca również zwraca uwagę czy dana osoba skończyła studia dzienne czy zaoczne.
    I tak kończąc. LUDZIE JEŚLI MACIE WYBÓR I MOŻLIWOŚĆ IDŹCIE NA DZIENNE – to na prawdę najpiękniejsze lata w życiu

  • michal

    hmmm zgodze sie z autorem artykulu pod warunkiem ze wybiera sie studia inne niz techniczne lub medyczne. Moi bracia studiuja zaocznie a ja dziennie i mam porownanie, fakt faktem zyskuja oni dodatkowe doswiadczenie i to jest wielki plus ale tez zalezy w jakim miejscu sie pracuje w trakcie studiowania zaocznie. jesli dostanie sie do pracy scisle zwiazanym z zawodem to bardzo fajnie zyskuje sie podwójnie, gorzej jak studiujesz na uczelni technicznej zaocznie a pracujesz w McDonaldsie wtedy takie studiowanie jest bezsensu jesli kogos stac na studia dzienne(ale prawde mowiac jak kogos stac to tak nie robi:)). Na studiach dziennych technicznych na ktorych jestem nie ma luzu zwlaszcza od 3 semestru bo potem jest juz wpip pracy z roznymi projektami z ktorymi nikt ci nie pomoze. Juz nie pamietam jak to jest w swieta i w dlugie weekendy spokojnie lezec do gory brzuchem, a ferie zimowe hmmm mozna o nich zapomniec:)

    pozdrawiam maturzystow

  • Tomasz

    Również zgodzę się z Wojtkiem, że artykuł trochę nie trafiony. Opisujesz sytuację pracującej osoby która w wolnym czasie studiuje, oraz osoby studiującej z masą wolnego czasu. Są to z goła zupełnie inne sytuacje. Ja ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że ludzie studiujący dziennie bardzo często ten wolny czas spożytkowują całkiem racjonalnie. Studiuję co prawda dość specyficzny kierunek bo informatykę, co daje sporo możliwości pracy w domu i w nieunormowanych godzinach i o ile na I roku studiów faktycznie mało kto pracował, to począwszy od drugiego roku praktycznie odsetek pracujących rósł o 25% rocznie. Dzisiaj będąc na IV roku praktycznie ciężko mi wskazać kogoś na roku kto nie miałby żadnego doświadczenia. Ja sam pracowałem przez 2 lata na umowę zlecenie, a dzisiaj powoli rozwijam własną działalność gospodarczą i w zasadzie zastanawiam się, czy studiując zaocznie i pracując na cały etat doszedłbym do tego co mi się udało wypracować, bo pewnie nie znalazłbym czasu na nauczenie się wielu rzeczy nie związanych stricte z moim zawodem, ani moimi studiami, a bardzo potrzebnych w prowadzeniu własnego biznesu.

  • Remek

    I w jednym i w drugim przypadku tylko ci co chcą coś osiągnąć to do czegoś dojadą a jak pracujesz i studiujesz zamęczając umysł i organizm to staniesz się bardzo wydajnym robotem i posłusznym pieskiem systemu:)
    Jak mi piszecie, że wybieracie uczelnie i studia dopiero w czasie pisania matury to niestety ale się spuźniliście takie rzeczy powinno się wiedzieć rok temu bo obserwując już sytuację na studiach widzę ilu tu kretynów przychodzi i po 1 lub 2 semestrach większości nie ma bo albo im się nie chce i przyszli się bawić na studia albo przez wybieranie w ostatniej chwili tak jak wy wybrali nie to co chcieli i potem przez 2-3 lata zmieniają kierunki bo nie wiedzą czego chcą od życia.
    Usiądzcie pomyślcie czego chcecie albo spakujcie manatki i w świat:)

  • Brak

    Teoretyzujesz…

    Niestety w Polsce jest tak czy siak tak że jeżeli nie masz znajomości – to nie jesteś wstanie dostać ŻADNEJ dobrej pracy za jakieś porządne pieniądze… Z ulicy to naprawdę musisz mieć bardzo dużo szczęścia lub osobą iście wybitną… I tutaj żadne CV tobie nie pomoże :). No jeżeli udało ci się złapać pracę z tym co studiujesz to faktycznie brawo i to ma duży sens… I to najlepiej tak żeby po studiach mógł startować na wyższe stanowisko w tej samej firmie…

    Bo jak studiujesz Politologie,stosunki międzynarodowe a pracujesz w ZUSIE na okienku to cóż…

    Ale wracając – szkoda że właśnie nie napisałeś o jakich studiach mówisz… Bo n.p moje techniczne dzienne trwają 3,5 roku (właśnie tego nie dodałeś – studia niestacjonarne przynajmniej techniczne są dłuższe),i na ostatnim semestrze przy pisaniu pracy wbrew pozorom mam tyle zajęć że o matko…

    Cóż jak to ktoś kiedyś powiedział – na studiach dziennych musisz chodzić na zajęcia, na niestacjonarnych się uczyć (zresztą oni zazwyczaj nie tyle że materiał mają bardziej rozłożony semestralnie – czyli coś co my kończymy po 2 semestrach oni mają 3 , to mają obniżone progi punktacji, wiele razy widziałem na stronie prób zaliczenia dla stacjonarnych i nie – i ci 2 musieli uzyskać mniejszą liczbę punktów… 😉 )

  • stef

    Studiujecie po 15 kierunków naraz, a krótkiego tekstu po polsku nie potraficie napisać. Nie ma do ciężkiej choroby takiego słowa jak „aktywo”, tak jak nie ma tej nożyczkie czy tego spodnia.
    Ad rem, chciałbym zobaczyć dobrego prawnika po zaocznym prawie albo dobrego lekarza po zaocznej medycynie (to drugie nawet śmieszniejsze).

    • Kira

      Jak to nie ma takiego słowa jak aktywo ? Masz jakieś pojęcie o finansach?

  • Adi

    W moim przypadku będąc na studiach dziennych na polibudzie, również o jakimś wolnym czasie w zasadzie można zapomnieć, ponieważ zawsze jest coś do zrobienia(laborki, ćwiczenia, projekty). Jednak wiem, że nie tracę czasu na jakieś głupoty, jak w przypadku kierunków humanistycznych(bez urazy, ale mieszkałem z osobami z różnych kierunków). Pieniądze na studia zawsze zarabiam w wakacje, a przeważnie były to, przynajmniej do tej pory, wyjazdy zagraniczne, gdzie można zarobić szybciej i większe pieniądze niż w Polsce w okresie letnim, nie ma co się oszukiwać. W branży budownictwa, w której od czasu do czasu przeglądam ogłoszenia, widzę, że studia dzienne i na dobrej uczelni mają „wzięcie”, poza tym zawsze trzeba się czymś wykazać, bo na samym papierku daleko nikt nie zajedzie. Generalnie uważam, że różnica między studiami dziennymi, a zaocznymi nie jest aż tak znacząca, ale największe znaczenie ma uczelnia i warto próbować dostać się do najlepszych. Pozdrawiam

  • dejko

    Nie rozumiem niektórych założeń tego wpisu, a tym bardziej kwestii „wolnego czasu”.
    Jeśli chodzi o czas, to ja miałem akurat na tyle komfortowa sytuację, że zajęcia były 4 dni – od poniedziałku do czwartku, co było obiektem zazdrości znajomych na innych uczelniach. Ale te 4 dni, tym bardziej dla osoby dojeżdżającej, to było wstawanie o 5:45, żeby zdążyć na godzinę 8:00, wyjazd z uczelni o 18:00 i dojazd do domu przed godziną 20:00. Czyli cały dzień w plecy. Nawet jeśli zajęć było 4 godziny, to z takimi okienkami, że rozrzucone po całym dniu. Na 2 godziny do domu wracać 35 km się nie opłaca. Oczywiście tak to raczej na pierwszym i drugim roku, bo później już nieco mniej zajęć, a drugi semestr 4-go roku, to nawet co drugi tydzień 3 dni – nie mówiąc już o piątym. Czyli 4 dni w tygodniu w plecy, wolne zostaje weekend. O normalnej pracy nie masz co myśleć.

    To oczywiście jak ktoś chciał studiować. Bo leserzy którzy przez 5 lat melanżowali, olewali wykłady, przychodzili tylko na ćwiczenia i o ile mieszkali na miejscu mogli znaleźć sobie jakąś pracę. Przy czym praca to zwykle barman, wieczorami za 3,5 zł za godzinę. Z takiego wpisu w CV żadnego pożytku i tak nie ma i to właśnie ci wysiadują ławki w pośredniaku. Zostają później pracownikami Warty albo przedstawicielami handlowymi lansując się swoimi super dokonaniami na Goldenline i opisując sytuację bezrobotnego z szarej strefy jako „freelansera”. Tamci co studiowali, wynieśli przynajmniej jakąś wiedzę, a jak chcieli to i do sezonowej roboty się najmowali. Ja pracowałem jakiś czas jako serwisant – po prostu jak miałem wolne (okienko, albo po wykładach) to jechałem do firmy, zbierałem zlecenia i działałem. Do tego oczywiście dorabianie na czarno, ale tego już w CV wpisać nie można. Toteż swoje studia, rozrywkę i inne takie utrzymywałem sam. W domu tylko spałem.

    Studiujący zaocznie, mieli znacznie więcej czasu! 5 dni w tygodniu zawsze wolne i zjazdy w weekendy co jakiś czas. To nie tak, że jak ktoś zaoczny, to zaraz samodzielny. Zresztą zawsze dziwiłem sie tym, którzy znaleźli dobrą robotę np. elektryka w państwowej firmie (bo kończyli technikum) i dodatkowo jeszcze marnowali kasę i czas na studia. Potem przeważnie i tak zostawali na tym samym stanowisku. Pozostali dyndali jako jacyś kelnerzy, stażyści albo praktykanci, zaśmiecając tylko CV wpisami zupełnie nie powiązanymi z ich wykształceniem, na stanowiskach pracy które zmieniali co 3 miesiące. Do tego jeszcze maminsynki, którym starzy fundowali studia, oni przez wolny czas się opieszali, a potem mama albo tata załatwiali im fuchę jako konsultant TP S.A. albo listonosz.

    Nie ma też większej różnicy w sposobie zaliczania. Wszystko zależy od uczelni i prowadzącego. Dziś, przy takiej konkurencji, papierek dadzą nawet szympansowi jeśli stać go będzie na dodatkowe egzaminy czy wykupowanie „cegiełek”. Rzygać mi się chciało, jak widziałem poziom zaliczeń. Zaliczenia za chodzenie na wykłady, studenci na 4 roku mający niezaliczoną fizykę z 2 roku, cwaniaki pod pokojem prowadzącego żebrzący o wpis do indeksu. Każdy przechodził.

    Plusów i minusów nie ma co wymieniać, bo to jest płynne. Generalnie:
    – chcesz mieć wiedzę, kształcić się w interesującej cię dziedzinie – idź na studia dzienne, tam jest na to większa szansa.
    – masz zawód, masz pracę, ale liczysz na awanse? Idź na studia zaoczne.
    – masz zawód, jesteś w tym dobry, zarabiasz nieźle? Olej studia i rób to co umiesz. Za 5 lat będziesz miał furę i dom, a twoi kumple będą się ciebie pytać czy w sklepie na przeciwko nie potrzebują przypadkiem sprzedawcy po zarządzaniu i marketingu i czy byś ich nie polecił.

  • Brak

    Trzeba też dodać że studia stacjonarne są bardziej „elitarne” od tych niestacjonarnych na które dostać się jest stosunkowo prosto przynajmniej DUŻO prościej…

  • Studia zaoczne jak i studia dzienne to dwa różne światy, nawet same studia dzienne czy zaoczne mogą różnie wyglądać.
    Jeśli np. studiuje się przedmioty, których późniejsza praca może opierać się o tzw. freelancerke to z całą pewnością może pozwolić sobie na studia zaoczne, gdzie w dużym stopniu wiedzę można zdobywać we własnym zakresie. Z kolei osoby studiujące prawo, medycynę jeśli chcą być dobrymi spacjalistami to nie widzę innej możliwości jak tylko studia dzienne.

  • Brak

    dejko – nie do końca się z tobą zgadzam.

    Po magisterskich studiach elektrycznych w stylu elektrotechnika możesz potem myśleć o starcie na tzw uprawnienia budowlane, cholernie ciężko je dostać i jest to duża odpowiedzialność, ale MUSISZ te studia skończyć (tam są też inne wymagania) a za to kasy jest w cholerę potem…

    Więc to nie do końca tak jak mówisz 😛 Zresztą mam osobiste wrażenie że studia techniczne bardziej niż wiedzy uczą pewnego sposobu myślenia i postrzegania ,dostrzeżenia i rozwiązania niektórych rzeczy, ale to temat na osobną dyskusję 😉

  • Jak ma wyglądać ten egzamin z ekonometrii?
    Studenci studiów dziennych mają przynieść kalkulatory naukowe, a studenci zaoczni kredki.

  • Adam

    Studiuję prawo na UW (co prawda wieczorowo, ale to są takie same studia jak dzienne) i tutaj niestety nadmiar wolnego czasu odczuwa się jedynie w październiku, listopadzie i może marcu. Reszta czasu to nauka i nauka.

  • kalatala

    Studiuję dziennie architekturę krajobrazu i wcale nie narzekam na nadmiar wolnego czasu. Naprawdę jest co robić. Poza szkołą staram się trochę dorobić udzielając korepetycji z angielskiego i biorąc zlecenia na projekty. Na studia zaoczne w życiu bym nie poszła, z prostego powodu, chcę się czegoś nauczyć. Widziałam prace studentów zaocznych i są najczęściej śmiechu warte. Jeśli w przyszłości otworzę własną firmę, a mam zamiar, to w życiu nie zatrudnię osoby po studiach zaocznych.

  • No

  • am

    Troche nie sprawiedliwe to porownanie. Nalezaloby wziac tez pod uwage czy sa to studia na kierunku scislym czy humanistycznym. Mam znajomych na uniwerkach i oni rzeczywiscie maja mnustwo wolnego czasu, ale osoby studiujacy na polibudzie naprawde musza sporo sie uczyc. Ok moze nie przez caly semestr, ale gdy zbliza sie sesja to praktycznie sie nie spi. Dodatkowo ze studiow dziennych mozna duzo latwiej wyleciec, wykladowca ma zawsze racje. A na zaocznych? Juz niekoniecznie. Idzei sie na reke studentowi.

  • no name

    Studiuję zaocznie budownictwo. Mój punkt widzenia jest trochę inny…
    Budownictwo zaoczne studiują zazwyczaj osoby już z dużym doświadczeniem zawodowym (nierzadko przewyższającą wiedzą od niektórych doktorków), pragnące rozwijać się zawodowo. Możecie mówić że jest do dla papierka, ale tak już jest. A po co ludzie studiują na dziennych jak nie dla papierka, dla przyjemności? Jak tak to dopiero później zderzą się z rzeczywistością.
    I nie wierzcie że można zdobyć dobra pracę tylko z bdb ocenami z indeksu, nie tego oczekują pracodawcy. Znam to z własnej autopsji.

  • Pioter

    Nie wiem po co się podejmujecie dorywczych prac na studiach, zazwyczaj i tak nie są warte wpisania do CV.
    3 pierwsze semestry pracowałem w różnych miejscach (nawet jako wymieniony doradca finansowy – odradzam) i uważam, że tylko marnowałem czas.
    Teraz zarabiam dzięki stypendium naukowemu, zawsze to kilkaset zł miesięcznie więcej, wystarczy się spiąć do systematycznej nauki i zapier#### od początku roku, a coś takiego jak nieprzespane noce przed sesją zdarzą się naprawdę rzadko. Ma to same plusy, dodatkowa kasa wlatuje, wszystko ładnie się ogarnia i zalicza.
    Niestety trzeba poświęcić praktycznie cały swój czas nauce, nawet dojazd na/z uczelni.
    Oczywiście studiuje na polibudzie, na uniwerku to lepiej od razu iść do pracy i olać studia:)

  • W przypadku wolnych zawodów, lepiej samemu skillować , niż tracić czas na studia.

  • tyska

    A ja studiuję dziennie i pracuję w pełnym wymiarze a często zdarza się, że nawet ponad. Na studiach jak to na studiach też trzeba nieraz czekać na zaliczenie 2h, jednak można wszystko połączyć. Do tego wyjazdy do domu, znajomi, znajdzie się też czas na nic nierobienie:) Nie ma rzeczy nie do ogarnięcia, trzeba tylko polubić co się robi

  • Grzegorz

    Ogólnie wszystko fajnie ale nie mogę się zgodzić ze zdaniem że na zaocznych ludzie siedzą tylko dla papierka. Może to dlatego że inżynierkę zrobiłem dziennie a magisterkę robię zaocznie i studiuję stosunkowo trudny kierunek ale ludki którzy chodzą ze mną na roku to w 90-95% ludzie żywo interesujący się tematem, a na inżynierce poza tym że siedziałem na uczelni często 8-20 to wiele osób przyszło bo przyszło i tyle

  • Stb73

    Dobre, celne i obiektywne porównanie. Jedno bym tylko dodał. Studenci studiów zaocznych studiujący dla papierka na cięższych kierunkach odpadają już po kilku pierwszych zjazdach. Zostają tylko zainteresowani i oni walczą. Do końca często udaje się dotrwać garstce w porównaniu z liczbą startujących. U mnie było to 18 z 64 osób.

  • cezar

    Żenada! Absolwenci, humaniści a nie potrafią pisać po polsku! Może wymyślicie reformę gramatyki i uznacie swoje „byki” za normę?

  • Monika

    Polecam wam studia na uczelni prywatnej. Zupełni inne relacje jak na państwowej. Studiuje na wyższej szkole zarządzania i bankowości w Krakowie i chociaz place za nauke, to nie zaluje, bo wiem za co płacę. Ze strony kadry widzę, ze im zalezy – chcą czegos nauczyć, nie tyle regułek, ale tego jak je wykorzystac w codziennym życiu. na każdych studiach trzeba odbyć staż i z ciekawości sprawdźcie sobie przed wyborem studiów czy i gdzie uczelnia może wam załatwić miejsca. a później porównajcie prywatne z państwowymi. widzicie roznice? Poza tym uczelnie prywatne robią rekrutacje nie tylko w wakacje, ale też zimą (u mnie teraz na wszibie trwa rekrutacja), wiec jesli po połowie roku nie jest się zadowolonym z wyboru kierunku można zacząć studia w lutym i nie traci się roku.

  • Ann

    ciekawa konfrontacja. Ja jednak zastanawiam się nad odsetkiem studentów dziennych jednocześnie pracujących, czy dziennie czy zaocznie ?Jest to poniekąd temat mojej pracy mgr.
    Sama studiowałam dziennie i teraz zaocznie i podzielam w pełni Twoje zdanie. Praca i studia na własna rękę sprawiają że człowiek staje się po prostu dorosły. Przynajmniej widzi że zarobienie pieniędzy to cały miesiąc pracy, a nie przelew od rodziców na konto. Troche podziwiam rodziców którzy (może to brzydko powiedziane ale..) „sponsoruja” swoje Dorosłe juz dzieci, studiujące w innych miastach. Tym sposobem zabijają w nich zmysł zaradności i przedsiębiorczości życiowej, wychowując do wiecznego życia na czyiś koszt. Tym bardziej że rodzice zwykle zdają sobie sprawę że trudno będzie dostać sie takiemu młodemu absolwentowi na rynek pracy, biorą na siebie pare dodatkowych lat finansowej pomocy dla dziecka które choc z dyplomem nadal bezrobotne. Takie czasy.

    • Motywacja blog

      Owszem, z tym, że każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka, nie zdając sobie zupełnie sprawy, że sponsorując dorosłe już dziecko robią im wieeelką krzywdę.

  • Anonim

    Najlepiej chyba studiować zaocznie, bo po obronie nagle okazuje się, że pracodawcom nie zależy na tym jak pilnym studentem sie było, tylko co się robiło oprócz tego. O ile papier jest formalnością, to wymogiem jest doświadczenie.

    //EDIT: Takie anchory niestety nie przejdą. Zatwierdzam ale bez linka.

  • Nie wiem czy można jednoznacznie odpowiedzieć, które studia są lepsze. Wszystko zależy od tego, jakie ma się plany na życie. Osoby, które czują potrzebę szybkiego znalezienia poważnej pracy, zdecydowanie powinny wybrać zaoczne studia, natomiast osoby, które chcą zaznać prawdziwego studenckiego życia i jeszcze parę lat poszaleć, wybierają studia dzienne.

  • Pisanie.co

    Wybór pomiędzy studiami dziennymi a zaocznymi to była jedna z trudniejszych decyzji.. Ostatecznie znalazłem pracę i zdecydowałem się na tryb zaoczny. Jeżeli ktoś chce być samodzielny to jest chyba najlepsza opcja 😉

  • Krystian

    Bardzo interesujący artykuł. Osobiście uważam, że wybór między studiami dziennymi a zaocznymi zależy od kierunku. Jeśli ktoś jest zafascynowany np. prawem, to będzie mu mało tego co otrzyma na studiach niestacjonarnych. Co nie zmienia faktu,że studiując dziennie jest większa szansa na etatową prace. Napisałem ostatnio na swoim blogu artykuł o poziomie wykształcenia Polaków, zapraszam, da Ci sporo do myślenia: http://osiagamsukces.pl

  • Anna Lukas

    Artykuł jest super, chyba całkowicie się Tobą zachwyciłam! wow! Ja studiowałam dziennie, ale miałam indywidualny tok studiów więc na zajęcia nie musiałam chodzic, ale to też ma swoje minusy bo trzeba sie naprawdę dobrze przygotować do zaliczeń i egzaminów, bo wszystko zdaje się indywidualnie, Ale fakt bardzo dużo wolnego czasu, na przykład na pracę, ale w moim przypadku taką niezobowiązującą. Naprawdę bardzo fajne były te studia. A moje dokonania są takie http://pisanie-dziennikarstwo.pl/ Pozdrawiam

  • Interesujący artykuł! Zapraszamy do nas http://study4u.eu/ u nas każdy rodzaj studiów 🙂

  • Niezwykle ciekawy, interesujący artykuł. Pamiętam do dziś te noce nieprzespane przed sesją!

  • Hej! Jeśli ktoś jest zainteresowany studiami w UK to jutro odbędzie się spotkanie ze studentem jednego z Unis w Leicetser. Spotkanie odbywa się w Krakowie o godzinie 17. Więcej info u mnie http://studianawyspach.blogspot.com . Jeśli ktoś ma pytania to piszcie na Fb lub na gmail.

  • Asia

    Mi się zdarzyło rozdawać ulotki dla różnych firm. Później znalazłam pracę hostessy na konferencje tutaj http://papilioagency.com/realizacje. Obecnie pracuję już w zawodzie więc droga nie była taka długa 🙂

  • Fpoof

    Ja mieszkam z rodzicami w dużym mieście, studiuje dziennie i pracuję na pół etatu w dużej informatycznej firmie i też robie studia tylko dla papiera (bo nie da rady tam nic fajnego się nauczyć). Po co tak? Kumuluję kase, a potem szybki wypad za granicę założyć działalność (nie, nie na zmywak/magazyn). Tak, nie mam pojęcia o przedsiębiorczości i nikt nie kupuje moich produktów, ale z takim CV, z głodu nigdy nie umre.

  • Magda Namysłowska

    Dziękuję za artykuł! Teraz – bardzo potrzebny. Zawsze myślałam, że studia dzienne są tym, czego chcę, jednak rzeczywistość nieco to zmieniła. Prawdą jest, że doświadczenie też się liczy, dlatego chyba raczej postawię na studia zaoczne na: http://rekrutacja.wsb.edu.pl . Będzie ciężko z pracą i nauką, ale warto!