Jak wygląda Twój poranek?

Jadąc wczoraj do pracy poczułem ogromną chęć zrecenzowania tego, co czuję kiedy przemierzam drogę do miejsca w którym pracuję. Większość ludzi zapytanych: Jak wygląda Twoja droga do pracy? Z pewnością odpowiedziałoby, że najpierw jadą metrem, później autobusem, następnie dwa przystanki tramwajem i zaspanym, leniwym krokiem idą do windy by wjechać na 10piętro biurowca.

Poranek to bardzo ważna część dnia. Wprawienie się w odpowiedni nastrój to kluczowa rzecz do tego, by czuć się dobrze przez resztę dnia.

Spróbuj poczuć się tak jak ja. Błogo, spokojnie, cicho, zrelaksowanie.

Przez ostatnie dwa tygodnie jeżdżę do pracy tylko rowerem. Dosiadam czarnego Rockrider’a, włączam odtwarzacz mp3, w którym nigdy nie układam listy odtwarzania, volume na 55% po czym ruszam w drogę. Jazda przez osiedle jest najbardziej frustrująca. A to małe dzieci podświadomie chcące popełnić samobójstwo pchają się tuż pod koła mojego roweru, a to gołębie siedzące całymi grupkami na chodniku czekające na ofiarę, którą mogą zaatakować resztkami strawionego pokarmu. Nie lubię jeździć przez osiedle, ale pokonać te kilkaset metrów przecież muszę.

Wyjazd na ścieżkę rowerową i witamy w raju. Piękny, świeżo położonu asfalt pół na pół z różową, równo ułożoną kostką brukową. Szosując po takiej nawierzchni puszczam kierownicę, rozkładam ręce, uśmiecham się szeroko i zapatruję w niebo. Lubię zanurzać się w powietrzu, które leniwie, lecz kojąco wieje wprost na moje ciało. Rower to wspaniała rzecz. Nie dość, że palisz kalorie, to do tego masz jeszcze darmową klimatyzację – czego chcieć więcej?

Mijam Galerię Mokotów, później ul. Domaniewską. Uśmiech poszerza mi się jeszcze bardziej kiedy widzę kilkanaście rowerów pędzących w stronę centrum – jak to dobrze, że ludzie ruszają swoje cztery litery. Przejeżdżam przez niewielki park, gdzie dwóch robotników pracuje z kosiarkami zawieszonymi na ramieniu. Czuć zapach świeżo skoszonej trawy połączony ze spalinami przejeżdżającego obok Solarisa. Niezbyt idealne połączenie, ale zamykając oczy, można się odciąć od miejskiego zgiełku. Jadąc po szerokiej ścieżce rowerowej przeważnie rozglądam się dookoła. To taka fajna umiejętność zauważania wszystkiego co jest wokół Ciebie. O tutaj znajduje się sklep rowerowy, tam jest bankomat Euronetu, a 100 metrów dalej podobno sprzedają najświeższe warzywa. Obrazy i dźwięki wpadają do mojej głowy, nie przetwarzam ich, podświadomie zapamiętuję i jadę dalej.

Pnące słońce się ku górze coraz mocniej ogrzewa moje ciało, czuję się jakby dodawało mi sił. Przejeżdżam przez Pole Mokotowskie, gdzie zawsze się dziwie, że o 8.45 jest tak mało osób. Chwila zastanowienia, rzucone głucho pytanie gdzieś na dno mojej świadomości – Czemu ludzie nie wyjdą z domu, żeby skorzystać z pięknej pogody? No tak, pewnie są w pracy. Kilka sekund potoku szybkich myśli, po czym moje myślenie zwalnia niemalże do zera. Zwalniam również ja, wyłączam muzykę, wyciągam słuchawki, słucham ciszy. Słyszę jedynie delikatny szum, który jest wynikiem oporu toczenia kół roweru. Biorę chałst powietrza, zamykam oczy, płynę. Doskonale znając ten konkretny odcinek prostej, wiem, że mogę przez dłuższą sekundę jechać z zamkniętymi oczami. Powoli kończy się swobodne sunięcie po gładkim asfalcie. Natężenie dźwięku zwiększa się i już wiem co czai się tuż za zakrętem – ulica po której przyjdzie mi zaraz jechać. Szybki ruch wsunięcia słuchawek do uszu, włączam energetyzującą piosenkę po czym wyjeżdżam na ulicę.

Uwielbiam jeździć ulicą, ponieważ można jechać naprawdę szybko. Wrzucam cięższe przerzutki, nachylam się, pokonuję mój ulubiony kawałek drogi, gdzie można się niesamowicie rozpędzić. Jeżdżenie po ulicy bezpieczne nie jest, przed czym zawsze przestrzegała mnie mama. Z uśmiechem na twarzy wspominam rozmowę w której poradziła mi bym kupił ochraniacze i kask na głowę. Nie zwracając większej uwagi na bezpieczeństwo sunę przed siebie, patrząc na bezbarwne twarze ludzi z autobusu stojącego na sąsiednim pasie. Czasem im macham i się uśmiecham. Pewnie sobie myślą, że naćpany, wczorajszy albo syn bogatego tatusia, który nie musi chodzić do pracy tylko jeździ sobie beztrosko rowerem kiedy ma na to ochotę. Nie zważam na to, dojeżdżam do Placu Zawiszy gdzie jeszcze do końca nie pamiętam sekwencji świateł. Pomimo głośnego poziomu muzyki, słyszę warkot silników i policyjną syrenę gdzieś w oddali. Zielone światło, jadę nadal przed siebie. Patrzę się na ludzi przechodzących na prześciu dla pieszych i zastanawiam się o czym myślą. Każdy z owych osobników to inna historia, inny charakter, inne pochodzenie. Popadam w lekką fascynację, a wiejący wiatr chłodzi moje wilgotne czoło.

Dojeżdżam do pracy i jak zwykle witam się z recepcją. Zawsze patrzą się na mnie i mój rower, jakbym przyjechał co najmniej z Wrocławia – cóż, to dość nietypowe przyjeżdżać do biurowca rowerem. Nie zważam zbytnio na to co typowe i nietypowe po czym wchodzę do biura z uśmiechem na ustach. Chciałbym podzielić się ze wszystkimi tym jaka moja droga do pracy była wspaniała, ale wiem, że nikogo to nie obchodzi. Pozostawiam to dla siebie, czując się spełnionym.

Czy Twój poranek wygląda podobnie?

Michał

Share
Opublikowano przez:
Michał

Ostatnie wpisy

  • Przemyślenia
  • Relacje z podróży

Podejście do życia południowców

My, Polacy mamy strasznego kija w dupie. Biegniemy przez życie o wiele szybciej niż to konieczne, wrzucając sobie na plecy…

4 miesiące temu
  • Przemyślenia

Szkoła zabija kreatywność. Dlaczego nie tęsknie za szkołą?

Szkoła to fabryka przeciętnych, średnich, powtarzalnych części zamiennych wątpliwej jakości, których obecny system korporacyjno-biznesowy potrzebuje. Przedsiębiorczości uczą tam etatowcy, upewniając…

4 miesiące temu
  • Jak się zmotywować

Uderz o dno

Podczas okresu w którym czułem się jak zbita masa nastoletnich kompleksów ubrana w o dwa rozmiary zbyt duży sweter, który…

5 miesięcy temu
  • Myśli oraz okiełznanie myślenia

Błysk flesza

Wszystko zaczyna się od błysku flesza. Ułamka sekundy. Tylko tyle potrzeba by w Twojej głowie pojawiła się myśl, która z…

5 miesięcy temu
  • Rozwój osobisty
  • Wpisy Michała

Czego nauczyłem się przez 28 lat życia?

28 styczeń 2017. Stoję w hali odlotów w jednym z mniej popularnych lotnisk w stolicy naszego pięknego kraju. Na ekranie…

2 lata temu
  • Bez kategorii
  • Wpisy Michała

Zacznij od właściwej strony

To zabawne. Kiedy obserwuję ludzi, którzy mają do zrealizowania jakiś konkretny cel, nie mogę się nadziwić, że zaczynają od dupy…

3 lata temu