7 lekcji, które wyniosłem ze studiów

Zapewne większość z Was jeszcze studiuje, bądź jest na etapie wybierania studiów lub jest tuż świeżo po studiach. Mój okres studiów upłynął bardzo szybko i tak oto w tym roku będę bronić swojej pracy magisterskiej. 5 lat studiowania, które minęły bardzo szybko uświadomiły mi kilka bardzo ważnych rzeczy na które z pewnością nie wpadłbym przed rozpoczęciem studiowania.

Czego zatem nauczyły mnie studia?

  1. Statystyka i statystyka matematyczna to bardzo ważne przedmioty.
    Postrach wielu studentów, szczególnie uczelni ekonomicznych. Przedmiot, który trzeba zaliczyć na pierwszym lub drugim roku studiów w zależności od kierunku. Przez wielu znienawidzony z racji tego, iż żeby zdać trzeba w moim skromnym odczuciu mieć nieco oleju w głowie. Statystyka była jedynym przedmiotem, który był dla mnie naprawdę ciekawy i stanowił dla mnie okazję do zdobycia interesującej, moim zdaniem niezbędnej do pracy w przyszłości wiedzy. Wiek XXI to wiek analizy, badań, interpretacji i pomiarów. Sama analiza i badania zaś nie wystarczą, bowiem trzeba umieć jeszcze dane.. czytać i wyciągać z nich wnioski. Tu z pomocą przychodzi statystyka. Warto wiedzieć co oznacza wyrażenie „większość”, czym jest mediana, kwartyl, czy jakie jest prawdopodobieństwo wygrania w Dużego Lotka. Na tym niestety koniec mojej uciechy z części merytorycznej studiów.
  2. Warto być otwartym na nowe znajomości.
    Znajomości na studiach zaocznych z reguły są celowe i nastawione na konkretne korzyści np. w postaci udzielenia pomocy przed nadchodzącym egzaminem. O ile uczęszczając na studia dzienne poznałem kilka wspaniałych, wartościowych, niezwykle ciekawych ludzi o tyle na studiach zaocznych znalazłem bardziej „partnerów” do wymieniania się notatkami. Nie mniej jednak stawiam na to, iż warto być otwartym na nowych ludzi. Wyznaję zasadę, żeby być proaktywnym i otworzyć się na innych ludzi jako pierwszy. Wtedy można ocenić, czy dana osoba nam pasuje lub czy można z nią porozmawiać na poziomie. Dzięki otwartości, na studiach poznałem kilka osób, z którymi kontaktu nie zamierzam urywać przez długi, długi czas.
  3. Inteligencja i kreatywność nie są premiowane na studiach.
    Niestety. Wizję studiowania w nowoczesnym budynku, przy zaawansowanych technologiach gdzie kreatywność i wyobraźnia pracują na pełnych obrotach szybko odrzuciłem, gdyż zobaczyłem, że oprócz wkuwania regułek na nic więcej liczyć nie mogę. Zdziwiło mnie to, że na zajęciach korzystaliśmy z przestarzałych materiałów, rozwiązywaliśmy zadania na kartce papieru zamiast pracować na specjalistycznych programach do tego przeznaczonych. Nie rozumiem dlaczego uczelnia nie idzie z duchem czasu i nie zależy jej na tym, by wiedza zdobyta podczas studiów, była wykorzystana w przyszłości. Owszem, podstawy pozostają niezmienne, ale w dzisiejszym świecie nawet program sprzed kilku lat może być już nieaktualny. Przez całe 5 lat studiowania brakowało mi ciekawych projektów i merytorycznych dyskusji gdzie ocena końcowa byłaby uzależniona od poziomu mojego logicznego myślenia i inteligencji, nie zaś wiedzy wkutej na pamięć.
  4. Większość ludzi nie wie po co właściwie studiuje.
    Taka smutna prawda wśród polskich studentów. Nie zdziw się jeżeli będziesz jednym z nielicznych, którzy wiedzą po co poszli na studia. Najczęściej spotkasz się z chwiejnymi odpowiedziami w stylu: „Studia są ważne i trzeba studiować”, „W życiu liczy się papier”, „Bo po studiach znajdę dobrą pracę”, „Bo rodzice mi kazali”. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć osoby, które poszły na studia, bo chciały rozwinąć swój potencjał czy zdobyć cenną wiedzę. Widząc takie nastawienie odechciewa się studiować. Po co iść na studia „na siłę?”. Nie rozumiem tego.
  5. Niski poziom kształcenia w szkołach związany jest z niskimi oczekiwaniami studentów.
    Uczelnia wyższa utrzymuje się głównie z wpływów otrzymanych od studentów zaocznych oraz dotacji rządowych. Szkoła, w szczególności prywatna, musi dostosować się do oczekiwań studentów, tak by zdobyć jak najwięcej chętnych. I jak na ironię, o ile studenci płacąc powinni oczekiwać jak najwyższego poziomu kształcenia to w Polsce… najchętniej płaconoby za gotowe dyplomy. To nie wina uczelni, ani wykładowców, że poziom kształcenia jest niski. To wina mało ambitnych studentów, którzy oczekują jak najprostszej drogi do tytułu magistra.
  6. „Idź na studia i znajdź pracę” – mit.
    Idąc na studia oczekiwałem, że uczelnia pomoże mi ukierunkować się w kwestii przyszłej pracy zawodowej. Niestety, szybko zorientowałem się, iż studia same w sobie nie wystarczą i potrzebuję czegoś więcej niż tylko akademickiego wykształcenia. Po roku studiowania dziennego przeniosłem sie na studia zaoczne, po czym postanowiłem znaleźć pracę na pełen etat. Pierwsza poważna praca była krokiem milowym na drodze mego rozwoju zawodowego, ze względu na stawienie czoła realiom jakie panują na rynku pracy, nie zaś przebywaniu w sferze licznych teorii kadry profesorskiej. Studia z pewnością w jakimś stopniu zwiększają wartość na rynku pracy, ale nie uczynią z Ciebie unikalnej jednostki, za którą będa biegać pracodawcy.. no chyba, że jesteś programistą. 😉
  7. Nie ma sensu przywiązywać wagi do ocen w indeksie. Liczy się to co masz w głowie.
    Największą głupotą jaką można robić przez cały proces edukacji, począwszy od szkoły podstawowej aż do studiów wyższych to przywiązywanie się do ocen i wartościowanie kto jest lepszy a kto jest gorszy na ich podstawie. Jeżeli byłeś ambitnym uczniem z pewnością miałeś w klasie jedną albo kilka równie ambitnych osób, z którymi rywalizowałeś o lepsze stopnie. Oddawanie sprawdzianów i ten dreszczyk emocji, kto dostał 4+ a kto 5. Niestety, na dłuższą metę jest to wyniszczające i sprawia, że zaczynamy ślepo wierzyć w oceny, nie zaś we własne możliwości. Sprawdziany i kolokwia na studia są często układane w taki sposób, że bardziej skupiają się na przepisaniu regułki z książki, aniżeli logiczne rozwiązanie jakiegoś zadania. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kolokwia, gdzie wykładowcy pozwolili mieć własne notatki, gdyż uważali, że wiedzę, którą mamy w głowie musimy umieć wykorzystać, nie zaś tylko ją znać. Człowiek powinien wspierać się wiedzą, a nie zaś być tylko dyskiem twardym, który wiedzę tą przechowuje.

 

KategorieBez kategorii

Książka, która była kluczowa na mojej drodze rozwoju osobistego:

  • Mateusz

    Najgorsze jest to, że niskie ambicje studentów spowodowane są tym, że teraz studenci wiedzą, że pkt. 6 to prawda.

    Drugim powodem jest tez brak pomysłu na życie. Nie wiem co robić, ale nie chcę pracować za 800zł, a że masa ludzi jest po liceum ogólnokształcącym to nic nie potrafią i na nic lepszego nie mogą liczyć.

    Mimo, że znają prawdę, to wmawiają sobie, że może jednak jak pójdę na te studia to czegoś się nauczę i coś mnie zainteresuje. Ja poszedłem na studia trochę takim myśleniem no i cóż, pasji one we mnie oraz moich znajomych nie wzbudziły.

    Często studenci tak naprawdę nie wiedzą jak chcieliby, żeby kształcenie na studiach wyglądało, ale zdecydowanie też nie odpowiada im to co jest teraz. Ciężko wyjść na przeciw oczekiwaniom studentom, jak oni sami nie wiedzą czego chcą.

    • Michał Flisiuk

      Tak, to prawda. Dochodzę do wniosku, że o wiele lepszym posunięciem jest zrobienie porządnego kursu, tak aby mieć konkretną specjalizację i fach w ręku. Studia poza prestiżowymi zawodami takimi jak lekarz czy prawnik, są zbyt ogólne, by dostać po nich od razu jakąś pracę.

  • Zawsze miałam wzniosłe wyobrażenia o studiach: rozwijanie kreatywności, ciekawe dyskusje z wykładowcami (nie licząc żarcików), same 4 i 5 w indeksie, w końcu radosne zwieńczenie edukacji, i przejście do robienia doktoratu… :).
    Ale już wiem, jaka jest rzeczywistość i szczerze mówiąc, wszystko to mnie trochę smuci. Studia jeszcze przede mną, ale już w październiku zobaczę, z czym to się.
    Ale może studia za granicą, np. nauczanie typu ‚leading in learning’ na Maastricht University to byłby jakiś sposób na kreatywne studia…

    • Michał Flisiuk

      Studia nikomu nie zaszkodzą, trzeba mieć tylko tą świadomość, że studia to nie wszystko. 🙂

      • cruella

        Nie zaszkodzą, ale ja jestem typem „buntowniczym” i szybko nudzącym się i kiepsko radzę sobie w niesprzyjającym otoczeniu ;).

  • Anet

    Hm ja na studia wybrałam się od razu po maturze. Jak dla mnie wiek na podejmowanie ważnych decyzji co do kierunku dalszego nauczania – beznadziejny. Dzisiaj po dwóch latach nauki na uczelni wiem, że kierunek całkowicie nietrafiony. Oczywiście istnieje możliwość zmiany kierunku… ale biorąc pod uwagę poniesione koszty i jakby nie było wkład pracy szkoda rezygnować. Mam wrażenie, że jest mnóstwo przedmiotów w ogóle nieprzydatnych polegających na sławnym ” zakuć, zdać, zapomnieć”zdecydowane marnowanie czasu. No i z tymi ocenami nieadekwatnymi do wiedzy zgadzam się na sto procent. Czasami ktoś kto ma 3 w indeksie, wie o wiele więcej niż ktoś kto ma 5 uzyskane fartem lub dobrym humorem prof. Narzekanie, narzekaniem, ale jakby nie było studia to przedłużanie młodości… i czy to nie jest piękne? 🙂

    • Michał Flisiuk

      Przypomniała mi się taka anegdota. Na jednym z pierwszych wykładów na pierwszym roku, profesor zapytał: „Po co przyszliście na studia?” po czym zaczął rzucać podpowiedzi. Wiedza? Papierek? W końcu zapytał – ile z Pań przyszło na studia szukać męża? No i cóż, kilka z nich rękę podniosło… 😀 Jak widać, każdy ma swój indywidualny cel.

      • Anet

        Kobiety szukające mężów są wszędzie, więc wcale mnie to nie dziwi. W pracy, restauracji nawet w Kościele, ale to już całkiem inny temat 🙂

    • stefan

      A ja powiedziałbym, że studia to nie przedłużanie, a marnowanie młodości, i pieniędzy.

  • podzielam twoje zdanie w większości, fajnie jest mieć zakończone studia i fajnie jest mieć taki zasób informacji w głowie, jednakże szkoda, że jak się jest na studiach to w większości ludzi chodzą bo chodzą, a nie chcą się nic nauczyć, pracuje i studiuje zaocznie co pozwala mi nabywać wiedzę, także doświadczenie, myślę. że studia dzienne to pomyłka w wielu branżach, jedynie adwokaci czy lekarze, u których wiedza jest kluczem powinni uczyć się, cała reszta, inżynierowie i w ogóle, żadna szkoła nie da tyle, co rok pracy na stanowisku

  • Ewa

    Mnie mama męczyła po maturze i ciągle powtarzała „idź na studia bo nie będziesz mieć gdzie pracować i skończysz jak wujek” :] i co najlepsze, skończyłam studia i to z bardzo dobrymi ocenami, a pracuję zupełnie w innej branży – w sprzedaży eniro.. i to nie nawet dlatego że nie chciałam pracować w zawodzie, tak się jakoś ułożyło.. przesłałam cv, poszłam na rozmowę. dość szybko oddzwonili, zaczęłam coraz lepiej zarabiać, zobaczyłam że praca tam wcale nie wygląda tak jak w zwykłym call center i już zostałam 🙂
    Jednego czego żałuje to to, że przywiązywałam taką uwagę do ocen w indeksie, cały czas się starałam żeby mnie ktoś docenił. Teraz już wiem że tak jak pisałeś w pkt 7, nie ma to większego znaczenia 🙂

    • Marcin

      Hej, mały off-top ale chyba Michał się nie obrazi. 🙂 Zgooglowałem firmę w której pracujesz bo tak się składa, że szukam pierwszej pracy w której mógłbym się uczyć sprzedaży. Byłbym wdzięczny gdybyś napisała do mnie na priv i coś podpowiedziała jak zacząć bo mam kilka pytań. Mój mail to [email protected].
      Pozdrawiam 😉

  • Niestety, ale taka jest rzeczywistość. Studia nie uczą „życia”, ale „o życiu”. Nie praktycznie, bardziej opisowo. Zmorą myślenia naszych rodziców, członków rodziny, że studia to takie „łaaaał”. „Ucz się, a będziesz miał dobrą pracę” – tym stwierdzeniem można młodemu człowiekowi zamieszać w głowie.

    Mam wrażenie, że kiedyś, kiedy studia były trudno dostępne dla zwykłego zjadacza chleba – testy i egzaminy wstępne, duża selekcja, ograniczony dostęp do specjalistycznej wiedzy (m.in. rozwijający się internet) – faktycznie studia miały ogromną moc. Tylko tam, na Politechnice czy Uniwersytecie można było dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy, które po prostu były swego rodzaju „tajemne”.
    Dzisiaj … No cóż. Bardziej liczy się co robimy PO uczelni, a nie NA uczelni 😉 studia okazują się dodatkiem do studenta, który tak naprawdę ma więcej możliwości na rozwój poza murami szkoły wyższej w postaci kół, spotkań, akademii i tak dalej. Nic tylko korzystać.

    Sam na pierwszym i drugim roku oszukiwałem samego siebie, że rzekomo „nie mam czasu”, „muszę się uczyć”. Okazało się, że gdzieś miałem niewłaściwe przekonania, które trzeba było po prostu zaobserwować/odkryć 😉

    Teraz, z perspektywy czasu, radziłbym każdemu zaczynającemu swoją przygodę na studiach, aby inwestować swoją energię w czasie mądrze. Narzekanie jest dobre, ale tylko po to, aby zwrócić uwagę, że coś się dzieje nie tak, być tego świadomym, a następnie odrzucić narzekania i skierować energię na dalsze działanie. Często pozostajemy na etapie narzekania, wiem, bo miałem podobnie.

    Niegdyś na jednym z wykładów pewien profesor powiedział bardzo mądre stwierdzenie – „Daję Wam wskaźniki do wiedzy. Dlaczego wskaźniki? Znacie już nazwę tematu/dziedziny, a teraz decyzja należy do Was, czy chcecie się tym zainteresować, czy nie.” Nic dodać, nic ująć.

    Michale, co do niskiego poziomu nauczania i niskich ambicji studentów, mam wrażenie, że niektórzy nie wiedzą, że można więcej/lepiej. Na studia idą z wizją „student imprezowicz” i kultywują tylko ten aspekt bycia żakiem.

    Temat zahacza też o system szkolnictwa wyższego, gdzie wiedza przekazywana jest w postaci nudnych wykładów, które (niestety), zazwyczaj są czytaniem ze slajdów i udowadnianiem, że prowadzący potrafi czytać.

    To podobnie jak ze szkołą – dzieci zazwyczaj nie wiedzą, że nauka może być interesująca. Wiedza jest im wkładana na siłę, topornymi metodami, gdzie rozwój świata i świadomości człowieka naprawdę poszedł na przód. Wystarczy opracować dobrą strategię, a dzieci same zaglądałyby z ciekawością w świat nauki 🙂

    Ponadto, jeżeli wiedza ze studiów jest trudna w przyswajaniu, warto popatrzeć na inne, zagraniczne uczelnie, gdzie jest ona przekazywana w sposób może nie tyle co zachęcający, ale w sposób ciekawy 🙂 Takich platform jest coraz więcej, jak udacity.com, MIT open courses czy chociażby wpisywanie na youtubie frazy z interesującą nas dziedziną/zagadnieniem.

    Dzięki za uwagę i pozdrawiam,
    Rai 🙂

    • illibro

      „Daję Wam wskaźniki do wiedzy. Dlaczego wskaźniki? Znacie już nazwę tematu/dziedziny, a teraz decyzja należy do Was, czy chcecie się tym zainteresować, czy nie.” To jest odpowiednie podejście.

  • Otlewski Łukasz

    Fajnie, że ktoś myśli podobnie jak ja.
    Gratuluję artykułu, gratuluję trzeźwości umysłu i właściwie podjętych decyzji. Aż poleciłem znajomemu. Osobiście na studia się nie wybieram. Wiem, że to nie jest miejsce dla mnie.

    Pozdrawiam

  • Heh.. z tymi studentami to jest jeszcze jedna rzecz, wieeelu z nich idzie tylko po to, żeby imprezować 🙂 Świadomie trwonią kasę rodziców, najważniejszy jest alkohol, laski i imprezy. Mam takiego kumpla, nie lubię go swoją drogą. Jak już go wylali, to teraz np chodzi na inne studia tylko po to, żeby jeszcze nie iść do pracy, i to już kolejny punkt nt. mentalności niektórych studentów 🙂

    Generalnie 1 raz tu jestem, fajny blog , a ten wpis bardzo dobry 🙂 Ja dopiero zaczynam blogowanie, w moim przypadku nt. motywacji do życia, praktykowania tego, oraz różnych wspólnych akcji typu ludzie się spotykają i robią coś.. 🙂 Gdyby kolegę takie cuś interesowało, to twojesukcesy.pl 🙂

    pozdrawiam serdecznie 🙂

  • 5. Niski poziom kształcenia w szkołach związany jest z niskimi oczekiwaniami studentów. \

    Nie do końca się z Tobą zgadzam. Z jednej strony masz rację – poziom nie jest za wysoki. Ale z drugiej strony – studenci zapomnieli, czym są studia. A studia, to powinien być okres samo-edukacji. Uczelnia ma nakierować. Problem w tym, że na 100 osób na moim kierunku może 4-5 przeczytało jakieś książki związane z kierunkiem. Pozostali tylko zaliczają przedmioty. To jest problem.

  • Kiedyś słuchałem książki Witolda Wójtowicza i tam była taka ciekawa sentencja ” W szkole są uczniowie trójkowi, czwórkowi i piątkowi. Czwórkowi w swojej pracy posiadają gorsze stanowiska, niż piątkowi więc są na ich posyłki a piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych, bo tych ostatnich nikt nie chce zatrudnić, więc oni sami tworzą własne biznesy zatrudniając piątkowych i czwórkowych. Nie wiem, czy jasno się wyraziłem, ale z doświadczenia wiem, że Ci, którzy się najmniej uczyli w szkole, bardzo często osiągali więcej, niż ci, którzy naukę stawiali na pierwszym miejscu. Oczywiście nie jest to regułą. Podsumowując – ja jestem przeciwnikiem studiów, jako środka do późniejszego utrzymania. Sam na nie chodząc, traktowałem je, jako miejsce, gdzie być może znajdę inspirację dla moich poczynań. Studia to nie wszystko, liczy się to, co podczas nich poznałem i dzięki czemu poszerzyłem swoje horyzonty. Liczy się wiedza życiowa, a nie akademicka. Takie jest moje zdanie na temat studiów. Pozdrawiam wszystkich i dzięki za post:) Pozytywnego wszystkiego życzę:)

  • Rieker

    Najgorsze jest to że są „studenci” i studenci. Którzy chcą coś osiągnąć, i tacy którzy traktują studia jako etap w życiu do zabawy i tylko przeszkadzają tym którzy chcą do czegoś dojść

  • Kuba2344

    Hej, jeszcze jestem na studiach ale już teraz widzę dokładnie to samo co ty. Niestety studia w Polsce to nawet nie przedsionek studiów np. w Niemczech. Chodzi mi tu głównie o podejście profesorów do studentów. U nas traktuje się studenta jako obiekt statystki, który i tak odpadnie pewnie na pierwszym roku. Studia nie przygotowują też w żaden sposób do zawodu. Np. taka filologia angielska nie ma żadnego przygotowania do zawodu.

  • Justyna

    Znam dobrze punkt 4 z mojego otoczenia na studiach. Prawda jest taka, że nasz kierunek jest rzeczywiście niecodzienny. Zajmując się studiami związanymi z basenem Morza Śródziemnego muszę przyznac, że bardzo często czuję się jako jedyna osoba, która wybrała ten kierunek z własnych zainteresowań a cała reszta nie wie po co tam jest, ale łatwo im się było dostac. Nie za bardzo ich rozumiem bo przecież same studia nic im nie dadzą. Rozmaite kursy pomogą przecież o wiele bardziej, więc po co marnowac czas?! I niestety bardzo często ich podejście potrafi obrzydzic mi dzień na uczelni a przyznaje, że przychodzę tam z ogromną radością!

  • Podzielam tezy zawarte w artykule.

    Jednak szczerzę nie zgadzam się z obecnym w dyskusjach i dominującym przerażającym mnie poglądem że studia są niepotrzebne i zbędne. Studenci po prostu nie potrafią wykorzystać korzyści płynących ze studiowania. Status studenta daje Ci szereg możliwości. One są na wyciągnięcie ręki. Nie każdy jednak po nie sięga. Na studiach możesz włączyć się np. w działalność studenckich organizacji pozarządowych, uczestniczyć w wymianach, a także założyć swój własny biznes poprzez inkubatory przedsiębiorczości, darmowe szkolenia…

    Serdecznie zapraszam do przeczytania wywiadu o sensowności studiów z Moniką Sobczak – Przewodniczącą NZS UW – http://ugryzzycie.pl/wp/blog/2014/07/22/ma-byc-najlepiej-wywiad-z-monika-sobczak/

  • Kinia

    Zapraszam na mojego bloga(życie dwudziestolatki, która rozpoczęła studia i szuka doświadczeń dzięki inspiracji autorów blogów!)
    -> http://drobnostek-swiat.blogspot.com/

    Na Twój wpadam i poczytuję od czasu do czasu, powodzenia w pisaniu!

  • kolson

    Na szczęście są uczelnie, które o nowoczesnych metodach studiowania i o kreatywności nie tylko mówią, ale ją stosują. W WSP im. J. Korczaka, w której studiowałem, wiele zajęć miało bardzo praktyczny charakter, od studenta wymagano myślenia, pomysłów. Komputery nie pełniły funkcji dekoracyjnej, platforma e-learningowa składała się z masy znakomitych kontentów, co chwila dochodziły nowe, można z niej było korzystać nawet za pomocą smartfonów.